sobota, 30 lipca 2011

Tym Państwu już dziękujemy, czyli Deklaracja Niepodległości


Dziękujemy tym Państwu: członkom „parlamentarnego zespołu przyjaciół zwierząt“. Pełna lista owych Państwa dostępna jest na stronie Sejmu, nie sądzę zresztą, aby ktokolwiek z nich wstydził się swoich faszystowskich poglądów – owszem, są z nich dumni, czują się dzięki temu, czego właśnie dokonali lepsi, doskonalsi i więcej warci od „bezrozumnej tłuszczy“, która tylko patrzy, by obcinać bezbronnym pieskom uszy i katować delikatne koniki mrozem i głodem!

Otóż: pluję na Państwa! Pluję na Państwa fałszywą dumę, na Państwa faszystowskie przekonania, na Państwa niczym realnym nie uzasadnione poczucie własnej wartości i – co oczywiste – na całą Państwa szkodzliwą i pasożytniczą, „parlamentarną“ działalność! Nikt z Państwa mi nie pomagał gdy na 20-stopniowym mrozie odkuwałem przymarznięte do lodu końskie gówno, żeby moi podopieczni zawsze mieli sucho. Nikt mi nie pomagał, gdy ciągnąłem na sankach 50-kilowe worki z owsem przez półmetrowe zaspy śniegu, bo naszej piaszczystej drogi i tak nikt zimą nie odśnieża. Nikt mi nie pomagał, gdy nosiłem zimą drewno na opał na plecach, bo mi odpadło kółko od taczki. Nikt z Państwa pomagać mi nie zamierza – ja o taką pomoc zresztą wcale nie proszę, nie jest mi ona do niczego potrzebna. Tak samo do niczego mi nie jest potrzebna „troska“ kogokolwiek z Państwa. Ja sobie poradzę. I moim koniom – nie „pomimo tego“, ale właśnie dzięki temu, że stosuję „zimny wychów“, którego Wasze zglejowane bełkotliwą mieszanką taniej czułostkowości i mieszczańskich przesądów móżdżki nie są w stanie zrozumieć – niczego nie brak i lepiej niż jest, być nie może. Z ogromną przyjemnością obrzuciłbym Was gównem, kamieniami lub czymkolwiek, co by mi wpadło pod rękę. Że raczej nie będę miał po temu okazji – to sobie przynajmniej ulżę słownie. I wielką by mi sprawiło satysfakcję, gdyby ten fakt do bodaj jednego z Was dotarł… Przyznaję bowiem szczerze, że nic mnie bardziej nie irytuje, niż czyjeś poczucie „misji“ i przekonanie o możliwości „naprawy świata“ – zaiste, nie ma niedorzeczniejszego poglądu!

Zanim jeszcze faszystom z Sejmu udało się przepchnąć przez „połączone komisje“ swój poroniony projekt (z jego pierwotną wersją można się zapoznać tutaj) – zadałem dwojgu z nich, tj. posłance Magdalenie Kochan, przewodniczącej podkomisji ds. nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, oraz posłowi Pawłowi Suskiemu, który najwyraźniej na tej właśnie sprawie zamierza zbudować swoją kampanię wyborczą tej jesieni, bo najgłośniej i najczęściej się o projekcie wypowiadał dla mediów, trzy pytania (swoją drogą, jak widać, o sposobie utrzymania zwierząt gospodarskich w Polsce decydują... pani od muzyki i ogrodnik!):

Jako stały współpracownik miesięcznika "Koński Targ" oraz tygodnika "Najwyższy Czas!" przygotowuję materiał informujący czytelników ww. pism o przygotowywanej nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. W związku z publikacją "Gazety Wyborczej" z dnia 26 lipca 2011 roku (por. http://wyborcza.pl/1,75248,10013501,Walka_o_nowelizacje_ustawy_o_ochronie_zwierzat.html), uprzejmie proszę o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:
1. Pan Poseł Paweł Suski, przedstawiony w ww. materiale jako "promotor ustawy" raczył skomentować pytanie dotyczące pastwiskowego utrzymania zwierząt (w tym m.in. bezstajennego chowu koni) w następujący sposób - cytuję: "Słyszałem argumenty, że są rasy, które są do tego przystosowane. Ale jeśli jakąś rasę można trzymać pod gołym niebem w Holandii, to nie znaczy, że także w Polsce, gdzie są przecież surowsze warunki klimatyczne" W związku z powyższym uprzejmie proszę o informację:
- czy jest to oficjalne stanowisko Podkomisji, czy tylko prywatna opinia pana posła Suskiego?
- jeśli jest to oficjalne stanowisko Podkomisji - to na podstawie jakich ekspertyz/opinii doradczych uznanych ekspertów w zakresie utrzymania zwierząt - stanowisko to zostało oparte?
- jeśli natomiast jest to jedynie prywatna opinia pana posła - to czy Pan Poseł zechciałby jednak swoje stanowisko uzasadnić nieco obszerniej? Jest to bowiem z całą pewnością zupełnie nowe i wcześniej nie znane odkrycie, o którym nie słyszałem studiując hodowlę koni na wrocławskim Uniwersytecie Przyrodniczym - i ciekaw jestem, jakiż to luminarz Akademii Rolniczej w Koszalinie doszedł do tak rewolucyjnego odkrycia, zaprzeczającego tysiącletnim doświadczeniom hodowców koni nie tylko z Polski - ale i z Syberii, gdzie warunki są jeszcze surowsze..?

2. W związku z pozostałymi propozycjami dotyczącymi zmian w zakresie utrzymania zwierząt gospodarskich, uprzejmie proszę o informację, czy propozycje te zostały oparte na opiniach ekspertów? Jeśli tak, to uprzejmie proszę o wskazanie nazwisk i stopni akademickich tych osób, a w miarę możliwości - także ułatwienie kontaktu w celu uzyskania opinii tych osób. Jeśli nie - to na czym w takim razie proponowana legislacja jest oparta? Prosiłbym też o krótki komentarz wskazujący, które z proponowanych zmian są Państwa zdaniem najważniejsze i jakie jest ich uzasadnienie moralne - pamiętając, że mamy tu do czynienia z ingerencją państwa we własność prywatną, w znacznym stopniu ograniczającą swobodę dysponowania tą własnością?

3. Czy - niezależnie od dalszych losów tego konkretnego projektu - planujecie Państwo promować podobne rozwiązania także w następnej kadencji parlamentu? Jeśli tak, to czy każde z Państwa Posłów mogłoby krótko uzasadnić swoje zainteresowanie tym tematem i racje moralne, jakie Państwa zdaniem przemawiają za promowaniem tego rodzaju legislacji..?

Oczywiście nie doczekałem się odpowiedzi. Nie spodziewałem się zresztą żadnej. Prawdę pisząc – żadna odpowiedź ze strony tych Państwa nie jest mi do napisania stosownego artykułu potrzebna. Starczył mi ten bełkot, który ongiś wydobyłem od inicjatorów akcji „uregulowania“ pracy dorożkarskich koni. Jeśli ktoś na tym stracił, to nie ja i nie tekst, który przygotowuję, tylko raczej ci państwo – bo nie będą mieli szansy udowodnić, że nie są ostatnimi kretynami. Tylko np.: świadomymi swojej roli i zadań, jakie wykonują sabotażystami i szkodnikami..?

Jak Państwo, moi wierni Czytelnicy doskonale wiecie, polityka mnie nie interesuje. Właśnie ze względu na takie pomysły jak ten – których wcielenie w „dorobek prawny“ niemiłościwie nam panującego gosudarstwa jest w dłuższej perspektywie i tak niechronne, ponieważ trend ku złośliwemu kretynieniu bytów pławiących się w nadmiarze dobrobytu jest zjawiskiem zgodnym z kierunkiem przyrostu entropii we Wszechświecie. Tak samo jak skretyniały potężniając zwałami tłuszczu dinozaury, tak też skretynieć musi potężniejąc zwałami martwych i niewykonalnych przepisów współczesne gosudarstwo – a jego koniec będzie tak samo gwałtowny jak koniec dinozaurów. Żadne ludzkie działanie nie jest w stanie ani tego procesu zatrzymać czy odwrócić – ani też przyspieszyć. To się musi stać samo.

W tej sytuacji zainteresowanie polityką jest rodzajem wymyślnego samobójstwa. Przecież, gdybym nie zajrzał na stosowny wątek na Re-Volcie i nie przeczytał o tym kretyniźmie – to bym się od kilku dni bez sensu nie denerwował! Ani nie mam i mieć nie mogę najmniejszego nawet wpływu na los tego idiotycznego projektu (a tylko mogę bezsensownie nagromadzony stres publikacją rozładować, sobie a Muzom pisząc…) – ani też ani nie mogę, ani – co o wiele ważniejsze – NIE CHCĘ niczego zmieniać jak chodzi o sposób utrzymania moich koni. Albowiem ten właśnie jest najlepszy, nie żaden inny i nawet, jeśli kiedyś wybuduję stajnię – to przecież przemocą do niej czterkopytnych nie zagonię, a mam poważne wątpliwości, czy dobrowolnie często będą tam szukały schronienia…

Dlatego też na przyszłość deklaruję – i jest to z mojej strony Deklaracja Indywidualnej Niepodległości – pracami Sejmu, ani też jakąkolwiek inną legislacją tego lub innego szczebla, dobrowolnie się nie interesować. Po co mi to..? Ja i tak będę robił… swoje..?

10 komentarzy:

  1. A ja , nie bedac co prawda rolnikiem, uwazam, ze jakas stajnia czy chociaz oslona od wiatru w zimie by koniom sie przydala. W Minnesocie istotnie widze w zimie bydlo i konie chodzace po otwartej przestrzeni ( a jest tam ziemniej niz w Polsce) ale maja one tez zagrody, do ktorych moga wejsc gdy uwazaja to za stosowne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jacek, ale Ty masz wiatę, Ciebie przecież to wcale nie dotyczy.
    W sprawach zwierząt ja jestem faszystką (wg Twojej definicji) i jestem z tego dumna. Martwię się, że projekt upadł, ponieważ były tam zawarte rozsądne i cywilizowane rozwiązania odnośnie psów. Zakaz rozmnażania i sprzedawania psów poza hodowlami. Pseudohodowle i handel na targowiskach chorymi zwierzętami stanowią koszmarną plagę. Zakaz trzymania psów na uwięzi krótszej niż 3 metry ze swobodnym wypuszczaniem przynajmniej co 12 godzin. Zakaz strzelania do psów, etc. Widać, społeczeństwo jeszcze do tego nie dorosło. Zwierzę owszem, jest własnością prywatną, ale nie jest rzeczą. Skoro ludzie nie potrafią traktować je tak, aby zaoszczędzić im cierpień, jestem zwolenniczką najostrzejszych zakazów, choćby za cenę przypięcia łatki "faszystka".

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Bobola
    "Pilnuj szewcze kopyta"

    @ Riannon
    Wiata mnie nie usprawiedliwia, Przy literralnym odczytaniu nowych przepisów i odrobinie złej woli - nawet uchylone okienko w stajni może być powodem do natychmiastowej konfiskaty zwierząt przez każdego policjanta, strażnika gminnego i każdą egzaltowaną siksę z TOZ-u. Że potem wójt musi to przyklepać albo i nie..? Krzywda już się stanie...

    A poza tym, najoczywiściej nie masz racji. Na psach może się nie znam, ale strzelać do nich z całą pewnością należy - bandy zdziczałych psów są już w tej chwili plagą, także i u mnie. A zwalczając "pseudohodowle" - własną konkurencję przecież zwalczasz, więc jak Ci tu wierzyć..?

    OdpowiedzUsuń
  4. Jacek mylisz się, ale usprawiedliwia Cię fakt, że na hodowli psów znasz się zapewne w równym stopniu, jak ja na hodowli koni.
    Nie konkuruję z pseudohodowlami, ja trafiam do zupełnie innej grupy docelowej. Ludzie, którzy nabywają psy w bez papierów to nie jest mój target. Ja trafiam tylko do świadomych nabywców. Nie chodzi tu więc o konkurencję, tylko chodzi tylko o to, aby zwierzęta miały w tym kraju jakieś prawa, a ludzie, którzy parają się procederem rozmnażania i sprzedaży mieli nad sobą jakieś kontrole. Spotykam się w tym zawodzie z wieloma tragediami.
    Pozwolenie na strzelanie do psów jest nadużywane. Wielokrotnie zdarzyło się, że jakiś myśliwy strzelał do psa, gdy ten szedł z właścicielem. Hordy psów są dlatego, że ludzie nie dbają o to, aby nie dopuszczać do rozmnażania, w tym nie uznają sterylizacji i histerycznie podchodzą do tego tematu. Wolą wyrzucić sukę szczenną lub ze szczeniętami i zostawić je na pastwę losu. Może by tak do ludzi strzelać, co? Przynajmniej miałoby to jakiś sens, bo co zwierzę winne, że jest głodne i musi zapolować, skoro człowiek mu opieki nie zapewnił?
    Nie chcę się wdawać w polemikę, bo skoro funkcjonuje takie prawo względem zwierząt, to ktoś je stworzył i ktoś je popiera, czy się z tym zgadzam, czy nie. Chciałabym tylko, aby wreszcie problem ten został w sposób cywilizowany rozwiązany. Chcesz rozmnażać kundelki- zarejestruj hodowlę. Zdaje się, że tak jest w wielu krajach Europy Zachodniej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak może mieć "prawa" istota, która pojęcia "praw" nie rozumie..? O czym zresztą osobno kiedyś napiszę.

    Żeby nie było: też jestem przeciwny rozmnażaniu koni "NN", czyli bez pochodzenia i bez papierów - ale koni jest jakieś 100 razy mniej niż psów, więc i kwestia "wartości hodowlanej" ma jakby trochę większe znaczenie przy takich decyzjach...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dwuletnie dziecko również swoich praw nie rozumie, ale jest owym prawem chronione. Jestem wrogiem uczłowieczania zwierząt, niemniej widzę podobieństwo, gdyż zarówno dziecko, jak i zwierzę domowe są zdani na łaskę człowieka.

    Myślę, że demonizujesz TOZ i te wszystkie fundacje, organizacje. Mam okazję przyglądać się temu, z boku wprawdzie, bo konstrukcja nerwowa i psychiczna nie pozwala mi na bezpośrednie zajmowanie się problemem. Nie są skłonni wcale tak szybko odbierać zwierzęta właścicielom. Takie procedury i takie kulawe prawo. Czasem bardzo długo się czeka, aż rozwiążą problem autentycznego znęcania się nad zwierzętami.
    Myślę, że niepotrzebnie się martwisz swoją sytuacją, bo przecież Twoje konie mają dobrą opiekę, uwarunkowaną rasą i pochodzeniem.

    Nie jestem przeciwna rozmnażaniu kundelków, tylko jestem za tym, aby był nad tym procederem jakiś nadzór, tak jak jest nadzór nad hodowlami związkowymi. To są dwa różne rynki zbytu i naprawdę kundelki nie są konkurencją dla rasowych psów.
    Jestem osobą która wkurza się na każą ingerencję w moje sprawy, ale to mi akurat nie przeszkadza. Jestem dumna z tego, co robię i z chęcią witam wszelkie komisje, nadzory, a nawet księdza proboszcza, gdyby miał życzenie sprawdzić warunki, w jakich przebywają moje zwierzęta.
    Wolałabym rozwiązywać problem zwierząt nie poprzez zakazy prawne, ale przez edukację społeczeństwa, lub przez odpowiednią motywację. Np. dobrym rozwiązaniem byłby przepis, że sterylizowane psy są zwolnione od podatku w gminach. Ludzie mieliby motywację, aby posiąść wiedzę na temat sterylizacji (od razu przestaliby demonizować problem), zaoszczędziliby pieniądze, rozwiązałoby to przy okazji w dużej części problem bezdomnych psów, a tym samym owych grasujących, zagrażających bezpieczeństwu hord zdziczałych zwierząt.
    Niestety, ludzie w tym kraju są, jacy są, zatem w tym akurat wypadku, jestem zwolennikiem radykalnych rozwiązań. Ten projekt, przynajmniej względem psów był dobry i żałuję, że przepadł.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak widzimy chociażby po komentarzach powyżej - takich, co im się wydaje, że wiedzą lepiej nigdy nie zabraknie. A takich, co naprawdę wiedzą - wielu nie spotkałem...

    OdpowiedzUsuń
  8. Żyj i pozwól żyć innym - to powinno być prawo podstawowe. Każda regulacja przy tym jest ograniczeniem wolności.
    Z regulowaniem hodowli jest podobnie jak z regulowaniem rynku: obje te rzeczy gdy funkcjonują w sposób naturalny mogą się rozwijać. Regulację ekonomii ćwiczyliśmy przez ostatnie 60 lat w komunizmie i zakończyło się to totalną klapą. Niestety nie wyciągamy wniosków i jesteśmy w unii gdzie są choćby regulacje rynku cukru czy mleka prowadzące do katastrofy. Za każdym razem gdy w swoje łapy bierze coś urzędnik i chce to naprostować to wychodzi z tego gówno.
    A propos regulowania urodzin to mamy przykłady w historii ludzkości - rody dynastyczne które mogły się jedynie krzyżować z "przedstawicielami własnego stada" . I co z tego wyszło: wielu zwyrodnialców , syfilityków i innych kalek.
    Tak więc sprawa regulacji urodzin wśród nierasowych psów też moim zdaniem jest fikcją. Zycie jest o wile bardziej złożone niż są w to w stanie przewidzieć nawet najlepsze przepisy.
    Lepiej jest edukować ludzi niż im nakazywać. A prawo przy tym niech będzie jak najprostsze tak aby każdy mógł je zrozumieć - to będzie jedyne, prawdziwe i dobre prawo, bez zbędnych ozdobników: przepisów wykonawczych, klauzul i innych dyrdymałów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Panie i panowie ustawodawcy chyba się z ch... na głowę zamienili. Nie pierwszy raz zresztą. Jakaś logika oczywiście w tym jest - większe przychody do budżetu, większa władza dla urzędników, kilka nowych "miejsc pracy" dla rodziny i znajomych...

    Tylko koni i koniarzy szkoda!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wrócę jeszcze raz do tego postu i mojego w nim komentarza. Myślę, że nie wyraziłem dokładnie tego co chciałem powiedzieć.
    - po pierwsze jestem jak Rainnon za zakazem odstrzeliwania psów ponieważ uważam mimo wszystko, że jest to bardzo złe gdy myśliwi mają do tego prawo. Sam jako dziecko doświadczyłem gdy znajomy myśliwy na moich oczach strzelał do mojego psa - to było obrzydliwe.
    - po drugie jestem również za ulżeniem doli psom łańcuchowym, to bardzo słuszna idea, sam niejednokrotnie próbowałem różnym ludziom tłumaczyć, że ich zwierzęta mogą cierpieć.
    - po trzecie - odnośnie dzikich hodowli i rozmnażania kundli uważam, że próba zapanowania nad tym jest utopią. Przy tym to naruszenie prawa ludzi do decydowania o posiadanej własności: psach i kotach - bo one też się na dziko rozmnażają. Przy tym proszę pamiętać, że z jednej strony są ludzie porzucający psy ale i znajdują się i tacy którzy je przygarniają - ja sam mam takie dwa wynalazki. Mamy też z żoną koty z przypadku.
    - po czwarte i może najważniejsze, jak pisze Boska Wola i Wojciech Majda oraz ja sam w moim poprzednim komentarzu. Tan nowelizacja pachniała tworzeniem nowych inspekcji i etatów dla ludzi (urzędników) którzy mają coraz bardziej nas obywateli w garści. Proszę zauważyć, że nasze państwo jest coraz bardziej totalitarne w tym względzie - prawnie urzędnik może zniszczyć każdego obywatela pod byle pretekstem. Prawo nie przewiduje odpowiedzialności urzędnika za błędy i wyrządzone szkody. Mamy coraz więcej nakazów i zakazów - tak więc choć kilka idei za zawartych w ustawie może być słusznych to jednak ona jako całość jest w moim odczuciu dużym złem. Bo idzie w niej głównie o to aby wzmocnić kontrolę i nadzór państwa (urzędu) nad obywatelem.
    - po piąte wracając do tego co pisze Boska Wola niech ktoś wreszcie wysłucha uwag obywateli przy tworzeniu prawa bo w końcu ono obywatelom ma służyć. Ciekawe czy któryś z posłów tak naprawdę odpowiada na nadesłane zapytania, czy też czyni to za niego sekretarka jeżeli już - o ile w ogóle udziela jakiś odpowiedzi ?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...