piątek, 22 lipca 2011

Jak postąpiłem niepatriotycznie

Postąpiłem dziś niepatriotycznie. Skądinąd – można się tego było po mnie spodziewać, prawda? Mój niepatriotyczny czyn polegał na tym, że poszliśmy sobie z Lepszą Połową na spacer w przerwie między opadami i nazbieraliśmy pół łubianki jeżyn i malin dziko rosnących wzdłuż torów kolejowych. Drugie pół zjedliśmy po drodze:

Co w tym niepatriotycznego? Wszystko! Przecież od zbierania dziko rosnących jeżyn i malin na razie podatku się nie płaci. Co więcej – nie tylko nie zapłaciliśmy podatku od zbierania dziko rosnących jeżyn i malin, ale i w konsekwencji ich nazbierania – nie kupiliśmy w sklepie deseru, od którego podatek przecież zostałby – patriotycznie! – zapłacony…

Strata Skarbu Państwa, a więc – jak to zwykły tłumaczyć gadające głowy, tfu – autorytety – w telewizji, strata „nas wszystkich“ jest podwójna. Nie tylko brak podatku od zebranych jeżyn i malin, ale i utrata „podatku alternatywnego“ od innego rodzaju deseru.

Nie myśl przy tym, Drogi Czytelniku, że Ty sam jesteś bez winy! Chyba, że ZAWSZE, zamiast przygruchać jakąś panienkę, lub (co – z podatkowego punktu widzenia – jeszcze gorzej!) hajtnąć się z fajną babką, korzystasz wyłącznie z usług profesjonalistek, które skrupulatnie odprowadzają przynajmniej podatek dochodowy (wiem, że trudno o takie, ale przecież różne są gusta na tym świecie, może ktoś lubi umysłowo upośledzone k..wy..?), jako że – o ile mi wiadomo – ustawodawca zapomniał jak na razie obciążyć tego rodzaju usługi VAT-em. Od popadnięcia w szkodliwy i antypaństwowy niepatriotyzm może też Cię uratować zlecanie sprzątania mieszkania firmie zewnętrznej (to by się chyba nazywało uczenie outsourcingjak u Herr Hauptmana ostatnio – nieprawdaż?), powstrzymywanie się przed wbiciem w ścianę samodzielnie bodaj jednego gwoździa i temu podobne. Jednym słowem: ilekroć robisz coś sam, zamiast za to zapłacić (płacąc przy okazji podatek!) – jesteś niepatriotą. I co? Łyso Ci, Drogi Czytelniku? Nie zgadzasz się z taką klasyfikacją? Chciałbyś z kosą na czołgi szarżując swój gorący patriotyzm udowodnić? Bardzo mi przykro. Nie do mnie pretensje w tej sprawie, ja z góry ostrzegałem, że patriotą nie jestem. Idź i spróbuj swoje rozumienie patriotyzmu ministrowi finansów wytłumaczyć. Albo niejakiemu Jarosławowi K. na ten przykład…

Z mojej strony zapewniam, że czynów niepatriotycznych jest to zaledwie początek – już się pierwsze grzyby pokazały, jeżyn jeszcze wiele będzie, znaleźliśmy po drodze słodkie i dorodne mirabelki oraz sporo pięknych i pożytecznych roślin do przesadzenia i wykorzystania. Jeślibyś chciał, Czytelniku, przyłączyć się do zbierackiej kontestacji niepatriotycznej – zapraszamy do Boskiej Woli!

8 komentarzy:

  1. Mylisz, drogi kolego, najwyraźniej patriotyzm nie wiem jaki, chyba izraelski, z naszym polskim.

    Niepłacenie podatku, jakiegokolwiek, to właśnie gorący przejaw autentycznego, szczerego polskiego patriotyzmu.

    Im więcej dóbr znajdzie się w posiadaniu Polaków, im mniej w posiadaniu ICH, tym lepiej dla kraju.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszelkie pretensje o rozumienie pojęcia "patriotyzm", jak WYRAźNIE zaznaczyłem - należy kierować do panów pokazywanych na szklanym ekranie. Np. do Jarosława K.? Ups! Zauważyłem, że mi się imiona pomyliły w tekście, shame!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko zależy, czy ktoś uznaje III RP za ojczyznę, a nie okupanta :)

    Woody_90

    OdpowiedzUsuń
  4. Uściślijmy - powtórzę może starą korwinowską definicję - ale ona jest akurat prawdziwa:

    Kocham ten Kraj, kocham Naród - nie muszę przepadać za aktualnym bantustanem UE o nazwie Republik Polen (bo taka nazwa widnieje, jak się wjeźdża autobahnem z Vaterlandu na Dolny Śląsk)


    Aha, Jacku napisz może o definicji patriotyzmu jaką wyniosłeś z domu, ciekawie będzie.


    Moi Kociewiacy mają taką definicję (oczywiście uważają się za gorliwych patriotów, i tak autentycznie deklarują często):

    Bóg, Honor, Rodzina, Ojczyzna

    I oczywiście Ojczyzna to pojecie dwustopniowe: lepsza, prawdziwsza Polska to Kociewie - po za nim też Polska, co prawda, ale już nie tak lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To i ja jestem mocno niepatriotyczna, bo mnóstwo pracy wykonuję samodzielnie bądź przy pomocy chętnego do tej pomocy dziadka! :)
    Poza tym sama zbieram wisienki z moich własnych drzewek. Tyle, że nie wiedziałam, że przez to cierpi mój patriotyzm.
    Dziękuję Szacownemu Koledze za oświecenie mnie tej jakże ważnej materii.
    pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się że jesteś paskudnym wrogiem ojczyzny.
    Jak nie chcesz kupić, to bądź chociaż dobrym obywatelem i ukradnij. Rosnąca przestępczość nakręci biznes firmom ochroniarskim, ubezpieczycielom, a policja będzie miała powód do zwiększenia etatów, co z kolei poprawi konsumpcję (głównie oakcyzowanej wódki) w regionie.
    Że niby to tylko kradzież kilku owoców???
    Al Capone i sonny Napolitano też od czegoś zaczynali.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zbieranie runa leśnego jest legalne. Co więcej można je odsprzedawać legalnie bez odprowadzania zusu i podatku.

    Sankcjonuje to prawo. (stawiam browara, że się nic nie zmieniło prawnie)

    Tak więc, w sumie artykuł jest chybiony. Jacku, niestety, mimo wywrotowych zamiarów, nie zadziałałeś na szkodę państwa, czy to RP czy UE. :(

    OdpowiedzUsuń
  8. @ Admin, R-O blog

    Legalność czynu nic nie ma do jego niepatriotyczności. PKB na skutek mojego zbieractwa nie wzrósł - więc i nie wzrosła zdolność niemiłościwie nam panującego gosudarstwa do zadłużania się - a i podatków żadnych nie zapłaciłem i jeszcze miałem darmową (nieopodatkowaną!) frajdę!

    Małżeństwo też jest (na razie) legalne - a nie zmienia to faktu, że jest głęboko niepatriotyczne! Dwoje singli generuje o wiele wyższy popyt, niż jedna para małżeńska, w większym zatem stopniu przyczynia się do wzrostu PKB, długu publicznego i dochodów gosudarstwa. A jeśli jeszcze jedno z nich jest "samotną matką"..? Żyć nie umierać!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...