sobota, 2 lipca 2011

Chmurzyście

Popaduje, podwiewa, niewiele da się w związku z tym zrobić. Wybraliśmy się zatem z Lepszą Połową na wycieczkę do ciut wyżej położonego lasu po drugiej stronie torów w daremnej nadziei, że może będą tam kurki. Znaleźliśmy tylko trochę kwitnącej cieciorki, którą koniowie z apetytem spałaszowali:
co jednak było tylko wstępem do zabawy, której małą część uwieczniłem aparatem, po który pobiegłem gdy zobaczyłem, na co się kroi:
tak się prezentuje Melon - kuc feliński (po ojcu arabie),
Od lewej: Buba, Frontier, Dalia, Melon, Maleństwo, Melesugun
Sus
Luz
I tylko nasz senior Gluś miał wszystko w tyle:
skądinąd razem z przerażonym tą bieganiną koćkodanem, który odkąd wiata pełna jest siana, z upodobaniem przedrycha pod nią całe dnie.

W końcu stado pobiegło na pastwisko. Co też nie oznaczało końca psot:
Frontier - bohater naszej z Bubą wycieczki po bagnach sprzed tygodnia
I na koniec, jeszcze raz: Osman Guli (razem z Margire, w tle Dalia).

3 komentarze:

  1. Bardzo ładne stadko się uzbierało, ośmielam się stwierdzić, że koniom takie "wygody" odpowiadają o wiele bardziej niż kolorowe derki, witaminki w proszku i przestronny boks. Pozdrawiam serdecznie i życzę szybkiego wyjścia na prostą, Państwa wytrwałość jest godna podziwu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Serdecznie dziękuję za dobre słowo!

    W czwartek nasłuchałem się komplementów w mojej nowej "energetycznej" pracy: aż do tej pory nie mogę się ze strachu otrząsnąć, poprzednio zawsze po czymś takim następowała dymisja...

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezmiernie ciekawa obserwacja co do komplementów w pracy - warto zapamiętać na przyszłość.

    (w pewnym zakresie potwierdzam - klient, który niedługo kończy współpracę, często najpierw osładza sytuację)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...