czwartek, 21 kwietnia 2011

Znów to zrobiłem…

I to jeszcze przy Wielkim Czwartku… Mea culpa, mea maxima culpa! Aczkolwiek – tak prawdę powiedziawszy: coś ciężko mi w sobie żal wzbudzić, a i z postanowieniem poprawy – nie najlepiej…

O co się rozchodzi..? O blueconnect oczywiście. Co do orange’owego CDMA, to po dłuższych deliberacjach dobrałem się do bebechów tego paskudztwa przez Ethernet. To znaczy: mogę się już z nim połączyć i na przykład coś zmienić w ustawieniach. Nie mogę natomiast na razie połączyć się ze światem. Co może wynikać z miliona różnych przyczyn: od tak prozaicznej rzeczy, że coś dalej robię nie tak, przez równie prozaiczny fakt, że jednak, wbrew zapewnieniom panienki z salonu, w Boskiej Woli nie ma zasięgu (a nawet jeśli jest, to do mnie, kilometr od wsi – już nie sięga!), aż po całkiem prawdopodobną możliwość, że ustrojstwo wcale jeszcze nie zostało przez Orange aktywowane. No różnie może być. Komputerowym geniuszem z całą pewnością nie jestem – i nawet nie chce mi się być! Po to od 15 lat, tj. odkąd przestali robić Atari, używam wyłącznie używanych Macintoszy, żeby się komputera uczyć nie musieć: to ma być „pstryk“ – i działa! Fakt, że używane Mac-i to nie to samo co nowe i co nieco jednak zmuszony byłem liznąć, ale zaiste! Nie czuję potrzeby lizania czegokolwiek więcej!

Tak więc przyczyn niedziałania CDMA dalej może być milion. Mamy jeszcze cztery tygodnie żeby dojść dlaczego nie działa i czy ewentualnie może zadziałać, więc bez paniki. Wypadało jednak przejść się teraz do Ery i coś zrobić z tą kończącą się umową. I o tym właśnie jest ta opowieść: o sklepie firmowym Ery przy al. Jerozolimskich 167.

Podnieśli mi adrenalinę do niebezpiecznego poziomu na samym wejściu. Zainstalowali sobie bowiem (dwa lata tam przecież nie byłem!) taki automat do wydawania numerków – jak na co większych pocztach mają. Nienawidzę takich automatów! Raz, że to maszyna – a jak już się rzekło powyżej, ani serca, ani dobrej ręki do maszyn nie mam. Dwa – że nie wiem jak Państwu, ale mnie się to numerkowanie bardzo źle kojarzy. No kojarzy mi się – nic na to nie poradzę! Z takim miejscem gdzie numerki tatuowali…

Jedno looknięcie na ekran tego paskudztwa, a para zaczęła mi uszami wychodzić! Co mamy do wyboru? „Obsługa klienta“, „Reklamacje“, „Przedłużenie umowy“. Jakie, *************, „Przedłużenie umowy“..? Ja sobie przyszedłem POROZMAWIAĆ. A o przedłużeniu umowy – to ewentualnie, gdybym pod wpływem perswazji sprzedawcy był ŁASKAW pomyśleć – na końcu ewentualnie można by coś wspomnieć – nie prędzej! Co to, ****************** ma być – urząd jakiś? Co ja – petent jestem, na kolana mam przed Wielce Wielmożnym Panem Sprzedawcą padać..? Cel wizyty od razu na czole sobie wypisywać? Jak niby w tej sytuacji wygląda moja pozycja negocjacyjna..? No – jak ostatniego łacha..! Przylazł łach, od razu mówi, że chce umowę przedłużyć – niech najpierw buty Panu Sprzedawcy wyliże..!

W tym momencie o żadnym przedłużaniu umowy nie mogło być już mowy. Nie ze mną w każdym razie! Wybrałem „Obsługę klienta“. Wybrałem, numerek pobrałem i… nic. Na sali – wcale niedużej – sześcioro wygarniturowanych i wygarsonkowanych Państwa Sprzedawców i ja jeden – klient. Na ekranie wywieszonym nad stanowiskami Państwa Sprzedawców mój numerek się nie wyświetla. Mija minuta. Druga. Trzecia… Cisnąłem ten świstek pod nogi i zrobiłem w tył zwrot w stronę drzwi. Już byłem na ulicy, ale wspomniałem na pokorę chrześcijańską i na Lepszą Połowę, która głowę mi zmyje, jak sprawy nie załatwię , więc zawróciłem. Wskazali mi jakąś panią, która niby miała się mną zająć. No, ale o czym ja już mogłem w tej sytuacji rozmawiać..? Rozwiązałem tę umowę ze skutkiem na 20 maja, zapłaciłem zaległości i wyszedłem.

Jak do tej pory nie załatwimy jakoś sprawy z CDMA, przyjdzie się z Erą przeprosić i nową umowę zawierać – ale już w Warce! Przynajmniej straszliwej maszyny z numerkami nie mają..!
Piosenka głupia, kompletnie do Wielkiego Czwartku nie pasuje – ale czy ja jestem mądry, czy ta historyjka jest mądra i czy to w ogóle ma cokolwiek wspólnego z Wielkim Czwartkem..?

10 komentarzy:

  1. Co do umów telefonicznych to u siebie podejmowałem ten temat: http://tiny.pl/hdvm6

    Podobna zasada jak opisywana dotyczy mobilnego netu, z którym też czasem mam do czynienia.

    Po dobrym przeliczeniu często okazuje się, że lepszy jest pre-paid niż "darmowe gigabajty".

    Szczególnie poza miastem nowy modem jest też całkowicie zbędny - wystarczy stara komórka z modemem Edge kupiona za 50-80 zł i podłączona do PC. Na głębokiej prowincji i tak się najczęściej nie wyciśnie więcej niż Edge.

    (Ale Autor to już zapewne wie - więc piszę na wypadek gdyby Czytelnicy tez się z tym mieli mierzyć).

    A Mac, no cóż - każdy lubi co ma, choć to już chyba linuksiarze-ubuntowcy mają lepiej ze sprzętem i sterownikami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mac to, moim zdaniem, kiepskie rozwiązanie, ze względu na problemy z oprogramowaniem. Polecam inwestycję w jakiegoś używanego laptopa, skoro używasz komputera tylko go ogólnie pojmowanych celów multimedialnych. Założę się, że nawet w Boskiej Woli znajdzie się łepek, który za symboliczne piwo skonfiguruje Ci wszystko, tak jak powinno, tudzież pokaże, co i jak. Hodowla koni jest zdecydowanie trudniejsza, niż obsługa Windows XP ;)
    Nie przesadzasz aby trochę z automatem do numerków? Dla mojego pokolenia wszelka automatyzacja, przez swoje skojarzenie z elektroniką oraz komputerami, jest pozytywnie odbierana (oczywiście, inna sprawa, jak system działał w praktyce).
    Woody_90

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Woody

    Jakie "problemy z oprogramowaniem"? Przez 15 lat żadnych problemów z oprogramowaniem nigdy nie miałem!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepraszam- to taki skrót myślowy; miałem tu myśli np. problemy ze znalezieniem odpowiednich sterowników (aparat, drukarka etc) lub różnych programów użytkowych ( i ściąganie ich z sieci). Fakt, komputer=maszyna do pisania, tudzież odcięcie od normalnego internetu zmienia nieco postać rzeczy...
    Woody_90

    OdpowiedzUsuń
  5. Woody, najlepsze wg mnie rozwiązanie to dual boot na PC, czyli WinXP z łatami oraz do tego dowolny łatwy Linux na 2-giej partycji albo Ubuntu/Mint na plikopartycji Windows.

    Makówka to trochę zabawa dla ambitnych i cierpiących na nadmiar gotówki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Come on - w czasach gdy kupowaliśmy pierwszego używanego Power PC 6100 o żadnym Linuxie nikt jeszcze nie słyszał! Teraz mamy intelowe dual G5, oczywiście używane - i, biorąc pod uwagę fakt, że używamy go - niech pomyślę? - czwarty rok - uważam, że była to bardzo dobra inwestycja.

    Mieliśmy też Power Booka G4 Titanium, jednego z pierwszych w Polsce - i to faktycznie była ekstrawagancja, ale pozwoliłem sobie - wygrałem 32 tysiące w "Milionerach", więc był to rodzaj prezentu. Niestety, po 10 latach zdechł, a ja na razie nie mam wolnych środków na remont (coś z zasilaniem, prawie na pewno da się go jeszcze reanimować...).

    OdpowiedzUsuń
  7. No fakt, biurkowy Linux dla ludu to wymysł ostatnich kilku lat - kiedyś jedynie serwery/edukacja, itp. - ale jest coraz lepiej - tak czy inaczej na tego Power Booka, o ile go naprawisz nie będziesz miał innej alternatywy, jeśli chcesz mieć aktualne oprogramowanie - o ile wiem Apple nie rozwija już systemów na ppc.

    Próbowałeś z Power Booka wyrzucić akumulator i jednocześnie podłączyć go do zasilacza? ewentualnie do zasilacza z innego lapka o podobnych parametrach? Może się obudzi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie, to nie zasilacz ani akumulator. Gdzieś dalej "nie styka". Się zarobi - się zobaczy!

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmm-ciekawe skojarzenie z tymi numerkami.Zawsze mnie to jakos podswiadomie niepokoilo ale sam nie wiedzialem dlaczego.Teraz juz wiem-hmm-zastanawiajace.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam,
    do sensownego działania CDMA(tak aby łączyć sie po Wi-Fi, ewentualnie kabelku sieciowym ) ja na swoje porzeby użyłem router'a Asus WL 500W, modemu Orange ADU 500 A z oferty Business Everywhere(ze wzgledu na duży limit sciąganych danych) oraz anteny kierunkowej na dachu ustawionej na najbliższy BTS.

    http://mapa.btsearch.pl/

    Odleglości do najbliższego BTS'a mam podobne do Ciebie okolo 4-5 km w lini prostej przez lasy. U mnie taka konfuguracja dziłała przez ponad 1,5 roku oczekiwań na 17 metrów kabla, które TPSA łaskawie na jesieni 2010 mi podłaczyla :)

    przykładowe aukcje gdzie to całe ustrojstwo mozna nabyć:
    Router:
    http://allegro.pl/asus-wl-500w-802-11n-usb-tomato-i1590796202.html
    antena:
    http://allegro.pl/antena-freedom-15-m-anydata-adu-635-wa-adu-500a-i1584599898.html

    Antenkę montujesz na kominie - podłączasz ją do modemu ADU 500 A, modem po usb do routera i powinno chodzić po skonfigurowaniu routera(instrukcję dostałem wraz z routerem). Oczywiscie tańszą opcja jest zakup tylko i wyłacznie anteki kierunkowej i podlaczenie jej do modemu ADU 500 A.

    Jeśli masz pytania - zajaczkm@gmail.com, postaram sie pomóc w miare możliwości.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...