sobota, 23 kwietnia 2011

Opatrzność czuwa

Świadków na to nie mam, słuchały mnie tylko konie i mały kot (dla odróżnienia kotów, Sylwestra jest "dużym kotem", lub "bytem czarno - białym", a Krystyna "małym kotem", "kosołapą" - bo ma krzywe łapy i śmiesznie je stawia, albo "czarną"), ale rzekłem dziś rano, wydając koniowatym śniadanie: módlcie się o deszcz, jak chcecie pójść na trawę!

Co było prostym wnioskiem z oględzin Pierwszego Padoku, które dokonałem tuż przedtem, sprowadzając na ścieżkę cnoty zabłąkane tamże nielegalnie i szkodliwie dla zdrowia Maleństwo. Trawa ma już średnio 8 cm. Jeszcze dzień - dwa, a można by konie wypuścić. Gdyby tylko ten nawóz się wchłonął! A do tego potrzebny jest deszcz...

Rzekłem, konie mnie uważnie wysłuchały - pomodliły się i jak to istoty bezgrzeszne (nawet Maleństwo niewinnie psoci przecież...) - zostały wysłuchane: wedle prognozy pogody którą sprawdziłem dosłownie kilkanaście minut później - jutro i pojutrze ma nam padoki podlać. Chwała Najwyższemu!

Czekamy teraz zatem zarówno na Zmartwychwstanie, jak i na deszcz. O Zmartwychwstaniu rozpisywał się nie będę. Raz, że jestem zbyt zmęczony - zapowiedź deszczu zmobilizowała mnie do skopania Lepszej Połowie ogródka, ogródek jest minimalistyczny, na miarę mojego lenistwa a nie możliwości, ale i tak mam bąble na dłoniach i zakwasy w ramionach. Dwa, że rok temu sam zaczytywałem się w wielkanocnych esejach Pana Studyty: bardzo żałuję, że zdecydował się zakończyć blogowanie, polecam Państwu serdecznie czytanie na Wielką Sobotę.

O deszczu napiszę jak się wreszcie pojawi. Cóż mi zatem pozostaje..? Życzyć Państwu radosnych świąt oczywiście.

Acha! Informuję wszem i wobec, że się zakochałem. W dodatku - w istocie tej samej płci, co już niezłą perwersją w czas świąteczny trąci. Cóż jednak zrobić? Może jest odrobinę zbyt masywny, może ma ciut za krótką szyję, ale poza tym - jest idealny i pierwszy raz taki, że i z typu i z rodowodu, do wszystkich trzech moich panienek jednocześnie, tak samo dobrze pasuje! I nawet cena nie aż tak wygórowana (pewnie dlatego, że na torze nic nie wygrał...). Na razie to oczywiście czysta abstrakcja - ale może ktoś z Państwa ma ochotę sprawić sobie prezent..? Piszę tu oczywiście o Bastionie.

A kto jest winien? Lepsza Połowa jest winna. Bo gdym kopał ogródek, ona Bastiona z netu wykopała. Zresztą - stoi u naszych starych znajomych z Jejska nad Morzem Azowskim... To jeszcze raz pozdrawiam - i zaczynam się lenić. Ot, co...

10 komentarzy:

  1. Fajny zwierz. :)
    On się tak naturalnie błyszczy, czy czymś go nasmarowali do zdjęcia?

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas grzmi na razie i zaczyna kłębić się na niebie, sucho również, pozdrawiam. Nie znam się na koniach, ale piękny jest.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piętnaście tysięcy euro- cztery razy liczyłam te zera :-) Cóż... życzę spełnienia w miłości :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. A mówią, że kobiety są drogie!

    OdpowiedzUsuń
  5. 15 tysięcy to prawie jak za darmo! Do tej pory nie trafiłem na ciekawy rozpłodowo egzemplarz, który by był tańszy niż 20 - 25 tysięcy. Może Bastion ma jakieś wady ukryte, że taki tani..? Cóż: na razie pozostanie to miłość platoniczna!

    A błyszczy się naturalnie. To cecha rasowa. Moje też się tak błyszczą. Tylko nie zawsze umiem to sfotografować :-(

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne czytanie na Wielką Sobotę:-)niezwykłe wzruszenie. Dziękuję za tę str.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdziwiłam się patrząc na nową prognozę pogody. Teraz już wiem, że to twoje konie. Widzę, że wena i chęć do pisania wróciły, co bardzo cieszy mnie, jako czytelnika.
    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  8. Chrystus zmartwychwstał! Wszystkiego najlepszego- zdrowia, powodzenia w biznesie, odbycia w końcu tej podróży do Azji oraz powiększenia stadka koni!
    Woody_90

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim zdaniem cena jest mniejsza, bo to jednak Rosja. Dla porównania- ostatnią sukę zakupiłam w Czechach (też byłe demoludy) i dałam za nią, po przeliczeniu, 3000 zł (szczenię z potencjałem, które nie gwarantowało sukcesów). Rodowód jest bardzo elitarny, europejski, porównywalny pies, w krajach na zachód od Odry, kosztuje od 2500 euro do kwoty, jaką fantazja podpowie hodowcy.

    OdpowiedzUsuń
  10. @ Riannon

    Popatrz na ceny innych koni wystawianych na sprzedaż przez tego samego pośrednika. A wszystkie są z Rosji!

    Zresztą, na zachód od Bugu takich koni po prostu się nie kupi...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...