sobota, 30 kwietnia 2011

O mój rozmarynie…


Powinien zdobić szczyt naszej nowej spirali ziołowej. Na razie jednak nie zdobi. No bo go jakoś w Auchan nie było… I tak przez cały dzień: załatwiliśmy wiele – ale nic do końca. Na targowisku w Warce kupiliśmy rozsady pomidorów i cebulki do nasadzenia, ale już nie – rozsady ogórków, których w jakiejś przekonywującej formie po prostu nie było. Sympatyczny koński sklepik w Garwolinie zaopatrzył nas w nóż do strugania kopyt i tarnik – ale już nie w równie niezbędne dla samodzielnego werkowania końskich kopyt cęgi (muszę jutro pożyczyć, zakładam że Sołtys powinien mieć – tyle, że dziś nie odbierał telefonu…), bo mu wszystkie wyszły, a dostawa towaru będzie dopiero po majowym weekendzie. No i na koniec ów Auchan w Piasecznie: nawet na stoisku z ziołami była metka towaru „rozmaryn“, ale jakoś bazylia tak zdominowała całe owo stoisko, że żadnego rozmarynu na nim nie znaleźliśmy… Miała też być burza i podlać nam wszystkie roślinki – ale jakoś się nie zaburzyła.

W każdym razie: skończyłem kopać ogródek „konwecjonalny“. Spiralę ziołową skończyłem byłem budować w czwartek, ale pokażemy ją dopiero jak się nasadzi wszystko, co nasadzone być powinno, a jak widać, trochę to trwa. Poeksperymentuję też z „wyniesionymi grządkami“ na naszej wyściółkowanej warstwą nawozu „pustyni“. No i pozostają do uporządkowania szczątki naszego zeszłorocznego sadziku, w którym zające i sarny obgryzły nam wszystkie, co do jednego, drzewka. Z tym, że – poza jednym czy dwoma, wszystkie te obgryzione drzewka mimo to puszczają młode pędy i liście, a niekóre już się nawet okrywają kwieciem! Nie jest więc tak źle. No i – jest co robić przez „długi weekend“.

Lepsza Połowa właśnie mnie pyta z kuchni, od dawna to jestem takim ogródkowym maniakiem..? Odpowiadam, że odkąd gryzie mnie nieczyste sumienie. A nieczyste sumienie mnie gryzie, bo nie spełniam mojej podstawowej funkcji życiowej – tj. w dalszym ciągu nie zarabiam na utrzymanie rodziny. Szef miał zły humor i w konsekwencji nie wiem, czy w ogóle jakakolwiek praca będzie po owym „długim weekendzie“, czy jej w ogóle nie będzie..? Bez sensu kompletnie! Mam jednak kilka pomysłów…

2 komentarze:

  1. No szkoda, że znowu nie za bardzo idzie sprzedaż... Napisz może o swoich pomysłach!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkie dwa pomysły wymagają dyskrecji, jeśli mają być zrealizowane :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...