czwartek, 24 marca 2011

Życie jest piękne

Czy ktoś z Państwa czytał cykl Urszuli Le Guin o Ziemiomorzu? Tak mi się przypomniało po przeczytaniu (pobieżnym, przyznaję – nie mam głowy do rozbierania na czynniki pierwszego jakiegokolwiek „ezoterycznego“ bełkotu w czyimkolwiek wydaniu – nie i już!) ostatnich, do mnie specjalnie adresowanych postów wiele już razy wspominanego wątku na forum „Świata Koni“.

Metafizyka Ziemiomorza jest w pewnym sensie skrajnie antychrześcijańska. Jest też nierealna o tyle, że takiej metafizyki nigdzie nie było – a przynajmniej, nic nam o tym nie wiadomo. Jak to jednak zwykle bywa z fantastyką, metafizyka ta jest poskładana (bardzo zresztą udatnie) z kawałków które jak najbardziej istniały w świecie realnym. „Sucha kraina“ dokąd wędrują dusze umarłych – ślepe, bezradne i bezrozumne – to wypisz – wymaluj Hades homeryckich Greków. Centralna dla całego cyklu idea „Równowagi“ jest oczywiście taoistyczna. Z kolei magia Ziemiomorza, oparta na jęzku – wedle założenia, że znajomość prawdziwego imienia rzeczy, daje nad nią władzę – łączy wątki bliskowschodnie (obecne chociażby w Kabale: ale jest to tradycja o wiele starsza) z pewnymi prądami mistycznymi obecnymi w skądinąd posądzanym o zimny racjonalizm konfucjanizmie. Takich pokrewieństw i zapożyczeń jest o wiele więcej. Najogólniej rzecz biorąc: jest to metafizyka, jaką mógłby mieć homerycki Grek, gdyby zechciało mu się, zamiast wywijać mieczem z brązu, tudzież gwałcić i łupić – wymyślać metafizyki.
Antychrześcijańskość metafizyki Ziemiomorza tym się przejawia, że ideą najbardziej niszczycielską, w najwyższym stopniu zakłócającą ową utrzymującą cały byt w kupie równowagę, jest tam pomysł zdobycia nieśmiertelności. Tamtejsze „życie po życiu“ nie oferuje zbyt wiele atrakcji. Dusze największych nawet bohaterów snują się po piaskach „suchej krainy“ w takim samym, marnym i godnym pożałowania stanie, jak dusze ostatnich ciurów, o których nikt nie słyszał gdy żyli i po których nikt nie płakał, gdy umarli. Kto by jednak próbował zmienić ten stan rzeczy, nieuchronnie sprowadzi zagładę na świat i zmarnuje to jedno jedyne życie jakie było mu dane, by mógł się nim nacieszyć.

Owa antychrześcijańskość Ziemiomorza może i powinna budzić kontrowersje. Nie widzę jednak nic szczególnie kontrowersyjnego w morale czysto praktycznym, jaki z niej płynie. Życie jest piękne!

Życie jest piękne niezależnie od tego czy świeci słońce czy pada deszcz lub wisi mgła. Życie jest piękne gdy jesteśmy szczęśliwi i gdy jesteśmy nieszczęścliwi, gdy tarzamy się w rozkoszy i gdy zwijamy się z bólu – tak samo! Jeśliby to, co kochamy nie było kruche, przemijające i ulotne – to po cóż w ogóle byłoby kochać..? Wszak jeśli coś trwać ma raz na zawsze, to nic w tym nie ma wyjątkowego, szczególnego i niepowtarzalnego…

Myśl tę wszystkim kwękającym, narzekającym, spiskującym i knującym rewolucje żeby ten nasz oszałamiający w swoim przemijającym i niepowtarzalnym pięknie świat zakuć w kajdany jakiejś monomanii, jakiejś prostackiej idei – zawsze, niezależnie od tego jak uwodzicielskich słów używa, nieskończenie uboższej od wszystkiego, czym świat ten może nas zadziwić i co z całą pewnością przekracza granice czyjejkolwiek jednostkowej wyobraźni – z wyrazami szczerej życzliwości: dedykuję.

20 komentarzy:

  1. Metafizyka Ziemiomorza dla mnie ma dokladnie ten sam status ontologiczny co metafizyka wyrosla na podlozu chrzescijanstwa.
    Niby czemu to przeciwstawiac?

    OdpowiedzUsuń
  2. Inne mechanizmy finansowania : )

    OdpowiedzUsuń
  3. @futrzak

    Bo ty jesteś postępową Kalifornijką i dla Ciebie każda w ogóle metafizyka to bełkot.

    Dla mnie bełkotem są tylko metafizyki wewnętrznie sprzeczne i pozbawione logicznej struktury - jak cały ten "New Age".

    Poza tym ani nie jestem ani nie chcę być Kalifornijczykim i w żadnym, ale to w żadnym razie - nie jestem postępowy..!

    OdpowiedzUsuń
  4. Za młodu byłem w sekcie buddyjskiej. Nie powiem ciekawe przeżycia, wiele wartościowych rzeczy można się tam było nauczyć - zwłaszcza pracy z emocjami. Opuściłem ją, bo silny był w niej motyw "guru". A co najważniejsze czułem się, że takie życie w którym emocje "obserwuje się jako bogactwo umysłu" a nie ich z całą siłą doświadcza to życie... robota. Może jakbym w życiu miał gorzej, to inaczej podchodziłbym do tych różnych "znieczulających" i uwalniających od cierpienia technik, których w buddyzmie jest pod dostatkiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niepojęte, że komuś się jeszcze chce tej Pani odpowiadać! :D Poczułem się przez chwilę jak w piaskownicy. :D Fajne uczucie (byle na chwile właśnie). "Ziemiomorze" doceniam, ale nigdy nie szukałem w nim metafizyki. Ot, tyle mi jej tam trzeba, żeby świat kreowany jako tako fabularnie trzymał się kupy, a symbole były czytelne. Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Ziemiomorze" czytałam, jako nastolatka, żadnej metafizyki tam nie dostrzegłam, a wtedy byłam bardziej, hm... uduchowiona, niż dziś. Nawet jeszcze wówczas w coś wierzyłam. Cykl, jakich wiele w fantastyce, dla mnie nie najlepszy i nie najbardziej wciągający, ale przeczytałam bez wstrętu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Acha, jeszcze jednej rzeczy nie rozumiem. Może dlatego, że od 10 roku życia z chrześcijańską metafizyką mi nie po drodze. Dlaczego piszesz "Owa antychrześcijańskość Ziemiomorza może i powinna budzić kontrowersje"?
    Czemu niby ma przeciwstawiać się metafizyce chrześcijańskiej? Czy chrześcijanie czują się na tyle słabi, iż boją się, że jak ich dzieci będą czytać Harry Pottera, wspomniane Ziemiomorze, czy inne tego typu książki, staną się ludźmi gorszego gatunku? Czy to jest ten sam mechanizm, który szufladkuje wartość ludzi pod względem muzyki, którą słuchają? (np. słucham metalu, więc jestem z automatu satanistką, tak?)
    Pytam, bo to bardzo obcy mi punkt widzenia.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Riannon

    "Ziemiomorze" metafizyką stoi. Tyle, że - naturalnie w granicach owego świata przedstawionego, w który wierzymy tylko na chwilę, czytając książkę - jest to metafizyka "lepsza", "doskonalsza" od wszelkiej możliwej w naszym świecie, bo daje sprawdzalne empirycznie skutki, w postaci uprawianej tam z powodzeniem magii. Zauważ, że nie ma tam religii. Bo nie ma w co wierzyć - "suchą krainę" przecież można sobie zobaczyć, starczy tylko odpowiednie zaklęcie...

    A co do kontrowersyjności owej metafizyki, to rzecz wydaje mi się najzupełniej oczywista - a Twoje rozumowanie, wybacz, przypomina mi trochę wyroki XVI-wiecznych polskich sądów w sprawach o często podówczas przez różnych heretyków - raptusów uprawiane rąbanie krucyfiksów czy monstrancji: "Bóg sam niech się broni".

    To oczywiste, że każda wielka religia ma też "swoją" literaturę. Także literaturę fantazy. W końcu czym, jak nie fantazy chrześcijańską jest np. cykl o Narnii? Otóż "Ziemiomorze" nie jest fantazy chrześcijańską, tylko - kierując się li i jedynie treścią owej metafizyki, która w tym cyklu działa - antychrześcijańską. Jest zatem literaturą "nieswoją" - i z tego tylko względu jest kontrowersyjne. Co nie znaczy oczywiście, żeby tego, broń Panie Boże, zakazywać, nie dawać dzieciom do czytania, czy cóś w tym stylu. Nic takiego nie proponuję. Jedynie nazywam rzeczy po imieniu. A co kto z tym zrobi - to już jego sprawa. Na przykładzie chociażby owej dyskusji z forum, której ten wpis dotyczy widać, że strawa duchowa serwowana niektórym słabym umysłom, powinna być dobierana starannie, bo głupieją.

    Bardzo lubię ten cykl - i w ogóle, twórczość pani Le Guin.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Jacek:
    to gdzie mieszkam i czy jestem "postepowa" nie ma nic do rzeczy (poglady mialam takie same kiedy studiowalam filozofie w Polsce jeszcze).
    Nie bardzo moze byc mowa o "metafizyce" w momencie kiedy "daje sprawdzalne empirycznie skutki".
    A co do "fantazy" chrzescijanskiej starczy sobie poczytac Stary i Nowy Testament....(przynajmniej niektore opowiesci).

    BTW: nie kazda metafizyka to belkot - w kazdym razie nie ta, ktora nie jest wewnetrznie logicznie sprzeczna. Bo tylko logike mozna stosowac tutaj jako narzedzie do rozstrzygania czegokolwiek.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jacku, bardzo szanuję cudze poglądy, ale nie zawsze się z nimi zgadzam. Twój punkt widzenia jest mi zupełnie obcy, co nie znaczy, iż wartościuję, że jest lepszy, czy gorszy.

    Dzielenie literatury na "swoją" i "nieswoją". Co to ma znaczyć? "Swoja" to ma być osadzona w naszym chrześcijańskim kręgu kulturowym? Wydaje mi się, że zbyt subiektywnie dokonałeś owego podziału literackiego. Tu każdy powinien mieć prawo mówić za siebie. Ja nie czuje się związana z kręgiem chrześcijańskim, pomimo, że w dzieciństwie dołożono wszelkich, na szczęście mało skutecznych, starań, aby wychować mnie na bezmyślną i gorliwą katoliczkę. Dla mnie literatura fantasy (nie fantazy!- chyba, że to jakiś żargon-nowomowa, która do mnie nie dotarła) jest w tym względzie "oswojona" :-)

    Tak uważam! Bóg powinien się sam obronić, nie widzę logiki w walce za konkretnego boga. O skutkach takiego myślenia nie muszę mówić- od wojen krzyżowych, po dzisiejszy dżihad.

    I ostatnia sprawa- co to znaczy:
    "...że strawa duchowa serwowana niektórym słabym umysłom, powinna być dobierana starannie, bo głupieją".
    Wychodzę z założenia (ale to moje, podkreślam, założenie), że nie mam prawa ja, ani nikt inny, wybierać ludziom książek do czytania i określać jako głupców, ludzi o takim, czy innym spojrzeniu na życie, interpretacji literatury, etc.
    Wydaje mi się, że dzięki podobnemu myśleniu, przez wieki, na stosach, płonęły miliony książek. Walka z potencjałem intelektualnym jest dla mnie szczególnie obrzydliwa.
    Oczywiście, mówię ogólnie, bo sporu z wyżej wymienionego forum nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapomniałam o jednym, cytat z Twojego wpisu:
    "...jest to metafizyka, jaką mógłby mieć homerycki Grek, gdyby zechciało mu się, zamiast wywijać mieczem z brązu, tudzież gwałcić i łupić – wymyślać metafizyki."

    Moim skromnym zdaniem, homeryccy Grecy akurat wymyślili dosyć solidną w podstawach metafizykę. Przetrwała ona, pod różnymi nowszymi "nakładkami" do dnia dzisiejszego. Nie sądzisz chyba, że filozofia grecka w okresie klasycznym, wyskoczyła nagle, niczym królik z kapelusza? :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. To Ci Riannon pokrótce streszczę o co chodzi w "sporze z forum". Pani Ania27 jest bolszewikiem skupiającym się na sprawach końskich. Celem (oficjalnie nie jedynym) szkoły/filozofii/sposobu podejścia do konia który promuje jest zakazanie sportów jeździeckich, jeżdżeniu na koniach w ogóle i ich jakiegokolwiek użytkowania. Bo to przecież niezdrowe dla koni, niemoralne jest wykorzystanie czujących istot itp. Ona w chwili obecnej tylko "zachęca" do tego by zrezygnować z jeździectwa i "hodowli koni dla zysku". Podobnie dawni komuniści też na początku tylko zachęcali do tego powstawały komuny by wyzbyć się (złej przecież) własności prywatnej. Te dobrowolne metody niestety bolszewików nie satysfakcjonowały, bo było mnóstwo opornych, zacofanych ludzi, którzy stali na drodze do świetlanej, bo komunistycznej przyszłości.


    Trudno powiedzieć co z tym zrobić. Dyskutować z tym nie sposób, bo dyskusja z bolszewikiem nie ma sensu. Ania27 raczej żadnym agentem wpływu nie jest - ot pożytecznym idiotą jakich i w przeszłości było dużo. Nie zmienia to faktu, że New Ageowe pogaństwo prowadzące do ograniczenia wolności ludzi się szerzy. Przykre.

    Wkrótce zaczynam czytać "Nowe kłamstwa w miejsce starych" Anatolija Golicyna - agenta KGB, który przeszedł na stronę Zachodu i stworzył metodologię "demaskowania" wpływów sowieckich, bo ten temat mnie bardzo zainteresował.

    @Jacek
    Skąd wiesz, że Aleksander Nevzorov jest agentem KGB?

    OdpowiedzUsuń
  13. @Wojtek
    Twoje streszczenie rozłożyło mnie na łopatki. Szkoda, że mam za mało czasu (szczypiorku doglądam :-), aby wniknąć w osobowość owej Ani. Myślałam, że po kawie przyjmowanej sposobem doodbytniczym, nic już mnie w najbliższym czasie nie zadziwi! Nawiasem mówiąc, nie mogę przestać o tym myśleć. Zastanawiam się, czy to kawa jakiejś konkretnej firmy, w ziarenkach, mielona, palona czy surowa ;-)
    Co też mi przypomniało, że pora na kawę :-) Przyjmowaną do organizmu w sposób tradycyjny- oralny :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. @Wojciechu

    Nie agentem, tylko oficerem. Sam się tym chwali na swojej stronie. M.in. brał udział w wojnie w Czeczenii i "doradzał" separatystom w Naddniestrzu.

    @Riannon

    Dalej się nie rozumiemy. Jeśli piszę że metafizyka książek Le Guin, które lubię, jest "antychrześcijańska", a metafizyka cyklu o Narnii, który mnie nudzi, jest "chrześcijańska" - to czy ja te dwa cykle literackie w jakikolwiek sposób wartościuję..? Ja tylko stwierdzam fakty...

    Zaś co do "słabych umysłów" - no cóż, to też jest po prostu fakt. Nie twierdzę, że ma nad tymi biednymi ludźmi czuwać jakikolwiek Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, czy nawet ksiądz proboszcz - ale rodzice to już mogą, prawda..?

    OdpowiedzUsuń
  15. I zapomniałbym: oczywiście przepraszam za to "fantazy", nieprzytomny jestem. Zaś co do homeryckich Greków, to wydaje mi się jednak, że Sokrates istotnie był, z greckiego punktu widzenia: bezbożnikiem i słusznie go na cykutę w związku z tym skazano. Konsekwentnie też i późniejsza filozofia raczej z owym domniemanym homeryckim poglądem na świat walczy, niż go potwierdza...

    OdpowiedzUsuń
  16. @Riannon
    To było streszczenie od razu z interpretacją :)
    Że nie jest dalekie od prawdy, to podam Ci 3 minutowy trailer przedstawiający poglądy guru tej szkoły:
    http://www.youtube.com/watch?v=j4N1FPxRreY&feature=player_embedded

    Sam tytuł "Koń: ukrzyżowany i zmartwychwstały" jest delikatnie mówiąc bluźnierstwem.


    O kawie lepiej nie rozmawiajmy, bo nas Jacek znowu wygna na końskie forum do wątku zapodanego jakiś czas temu!

    @Jacek
    Dzięki. Co ciekawe na jego stronie angielskiej ( http://www.hauteecole.ru/en/alexander_nevzorov.php) i angielskiej stronie Wikipedii nie ma o tym fakcie żadnej wzmianki. Przed osobami anglojęzycznymi nie ma się tym co chwalić...

    OdpowiedzUsuń
  17. A nie, przepraszam ten fragment:

    "He participated in wars in Ugoslavia, Transdniestria, Iraq and Chechnya. He was a member of the National State of Emergency Committee in 1991, defended the White House in 1993, and was put under arrest after an exchange of fire on approach to Moscow when he led what remained of Riga’s OMON as reinforcement to the besieged. He took part in Vetsmilgravis’ events. He harbored some fugitive OMON soldiers from Riga and Vilnius on Russian territory." że jednak jakiś związek z wojskiem to on ma.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Jacek
    Chyba z powodu paskudnej pogody, obudził się dziś we mnie Wewnętrzny Diabeł Przekory. A propos czuwania rodziców nad lekturami dzieci. Moi rodzice, szczególnie mama, uważała i sądzi tak do dziś, że czytam za dużo książek i od nich głupieję. Każde wydane pieniądze na książkę są dziesięć razy przez nią "obuczane". Z jej punktu widzenia, ma rację- hodowanie przez rodziców/społeczeństwo głupich ludzi, stwarza dobre pole do manipulacji takimi ludźmi, czy to w obrębie rodziny, czy w szerzej pojmowanej społeczności.
    Z mojego doświadczenia wynika, że nie zawsze rodzice powinni sprawować kontrolę nad rozwojem intelektualnym swojego dziecka, ale to jest moje indywidualne doświadczenie, więc też nie roszczę sobie prawa do traktowania tej mojej tezy ogólnie.

    @Wojtek
    Ok, jak już po nocach, z powodu tej kawy, spać nie będę, to sobie wejdę na forum raw food, pewnie dostanę tam całą instrukcję :-)
    Filmik obejrzę, dzięki.

    A wszystkim życzę miłego weekendu :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. jak ktoś lubi sobie zaprzątać głowę, co jest chrześcijańskie a co nie, to jego sprawa, ja tam po prostu lubię czytać (i pisać też)

    OdpowiedzUsuń
  20. "Chrześcijańskość" czy "antychrześcijańskość" była tu i tak wątkiem pobocznym. Najważniejsze, że... życie jest piękne!

    Niezależnie od faktu, że właśnie poniosłem drugzocącą klęskę pod Maciejowicami. O czym może, jak mi moralny kac przejdzie, coś napiszę - chwilowo jeszcze nie dałbym rady...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...