czwartek, 10 marca 2011

Siła bezwładności..?

Za przykładem Wojciecha Majdy wrzucam ostatnio niektóre teksty także na Nowy Ekran. Tym się różnimy, że ja tam wrzucam głównie teksty stare – co chyba jednak P.T. Czytelnicy mi wybaczą, jeśli powiem, że ostatnio dość dynamicznie rósł tu ruch i Google zaczął raportować oszałamiające wprost zyski z reklam: zamiast 1 dolara miesięcznie, jak to było przez cały poprzedni rok – aż 4 dolary miesięcznie! Oczywiście, że zachęcony takim przyrostem (ho, ho! o 300% więcej!), nie mam wielkiego interesu w tym, żeby napędzać czytelnictwo Nowemu Ekranowi, a za to chętnie bym ściągnął trochę ruchu stamtąd tutaj. W końcu – kto wie? Może dojdę dzięki temu do 10 dolarów miesięcznie..?

Poza tym, przecież moje teksty mają nieprzemijającą wartość i fakt, że je pisałem rok temu, w niczym P.T. Czytelnikom przeszkadzać nie powinien. Prawda? Pewnie że prawda!

Przyznam się przy tym szczerze (choć to pewnie nieuprzejme, a może nawet i – nieostrożne) – że z prób czytania tego, co na Nowym Ekranie zamieszczają inni (poza Wojciechem, oczywiście), dość szybko zrezygnowałem. Odnoszę bowiem wrażenie, że mam do czynienia z sektą.

Sektą, dla której mitem założycielskim jest rzekomo męczeńska śmierć ś.p. Lecha Kaczyńskiego. Sekta ta ma już swoje obrzędy – np. celebrowanie owej śmierci dziesiątego dnia każdego miesiąca (na dzisiaj to nawet jakiś rodzaj specjalnej celebry internetowej zapodano, jak się ze strony głównej dowiedziałem, w szczegóły nie wnikając).

Trochę to przypomina „święto dekady“ z czasów rewolucji anty-francuskiej. Nic dziwnego. W końcu obaj bracia Kaczyńscy to czystej wody jakobini – a Lech, bardziej pod tym akurat względem od Jarosława radykalny, to był wręcz enragé, czyli skrajne lewactwo tamtejszej rewolty. Jak słusznie pisał Mistrz Herbert: Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać/ kształt architektury rytm bębnów i piszczałek/ kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów – a tutaj akurat pokrewieństwo estetyczne zdradza istotny charakter duchowy tego ruchu. Pokrewieństwo to zresztą bynajmniej się do terminu celebry nie ogranicza (ten jest przecież – w sumie: przypadkowy…). Jakobinizm przebija i z histerycznego tonu tych dywagacji i z prawdziwie robespierrowskiej, rewolucyjnej pewności, że własna sprawa jest jedynie słuszną...

Jest to oczywiście sekta o charakterze mesjańskim – wyglądająca rychłego pokarania złych „Onych“ i nadejścia królestwa bożego, tj. królestwa kaczyńskiego na ziemi nadwiślańskiej, amen.

Po co ja o tym Państwu piszę..? No cóż, nie jest żadnym odkryciem, że robią się nam w Polsce solidne fundamenty do niezłej rozróby. Przy ostatniej wizycie w Pierdonce zauważyliśmy, że już nie tylko cukru i mąki, ale też i kasz i makaronów poczyna brakować.

W naszej, wareckiej Pierdonce zaopatrują się głównie okoliczni rolnicy oraz robotnicy pracujący w sadach – głównie z Ukrainy (wiadomo że żaden Polak, choćby nie wiem jak biedny, pracą na roli się nie zhańbi – jeszcze jak ma własną to może, ale za parobka na cudzym..?). Jeśli zrobili zapasy, kosztem bieżącej konsumpcji przecież, nikt im na te zakupy kredytu nie dał, to znaczy, że się spodziewają znacznych podwyżek cen tych artykułów.

Widać po tej histerii smoleńskiej jak się rządząca nami kryptokracja do owej potencjalnej rewolty pod którą fundamenty się właśnie kładą, przygotowuje. Jeśliby nawet miało dojść do wybuchu „słusznego gniewu skrzywdzonego ludu“ – to kto na owym wybuchu zostanie wyniesiony do władzy? Czy rządzącej nami kryptokracji robi wielką różnicę, że miejsce socjalistów europejskich, zajmą socjaliści narodowi? To jest tylko zmiana retoryczna. Istoty reżimu to nie dotknie.

A już – na co wielu innych zwróciło uwagę, choćby p. Adam Wielomski w ostatnim felietonie na łamach „Najwyższego Czasu!“ – oczywista absurdalność tej sekciarskiej retoryki wieszczy nam z góry, że nawet, gdyby nasi narodowi socjaliści mieli dojść kiedyś do władzy, to władza ta długo nie potrwa.

Tak czy inaczej: jednych „Onych“, zastąpią inni „Oni“. Jak w innym wierszu Mistrza: i zawsze na szczycie zostaje/ jeden albo trzech/ a na dole aż czarno od mioteł i łopat. Albo nawet i ci sami, tylko w innych garniturach.

Czy człowiek myślący powinien więc temu owczemu pędowi, tej sile bezwładności – ulegać..? To już pozostawiam każdemu z Państwa do przemyślenia we własnym zakresie. Jak dla mnie ów jakobiński nikczemny rytuał pogrzebów, jest aż nadto nikczemny. Rzekłem.

21 komentarzy:

  1. Zyski z Google to żenada, jednak nie rezygnowałbym z tego - z moich www jak choćby raz na 2 lata przyjdzie przelew, który się uroczyście przekaże w ręce Lepszej Połowy do wydania "na waciki" - to potem jest znacznie mniej ględzenia, że tracisz czas przy komputerze - i człowiek może spokojniej oddawać się swojemu hobby.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do Nowego Ekranu - to jest również taka skanalizowana opozycja. Właściciel dostał pieniądze z jakiegoś dziwnego źródła:

    http://niezalezna.pl/6622-operacja-%E2%80%9Ezabezpieczanie%E2%80%9D-rozpoczeta

    Nie dość, ze trochę sekciarskie, to jeszcze to jest kolejny "nowy" twór opozycyjny. Wiele się przecież musi zmieniać, żeby wszystko mogło zostać po staremu!

    @Zyski z Googla

    A do mnie się dziś z jakiejś agencji PR zgłosił pan, że chcą mi pewne sprzęty ogrodnicze do "testingu" wysłać... No i się zgodziłem :)

    Także Jacku może dostaniesz kiedyś sprzęty "konne" do zrecenzowania? Lepiej by było jakby kilkadziesiąt ton cementu Ci wysłali byś sprawdził czy aby na pewno mocny, trwały i dobrze wiąże :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do zysków, to lepiej w dzisiejszych czasach po złom się pochylić, niż liczyć na googlowskie reklamy.

    Co do meritum- to jest taki termin- homo sovieticus. Ludzie przesiąknięci ideologią i retoryką komunistyczną, którzy nie potrafią znaleźć sobie miejsca w nowej rzeczywistości. Muszą mieć "wroga klasowego", taki zamiennik dawnego burżuja, reakcjonisty, kułaka. W tej chwili dla tych ludzi wrogiem klasowym jest chyba każdy, kto nie idzie z nimi. Dziennikarze nazywani są najemnikami (prócz oczywiście dziennikarzy wykształconych w przybytku ojca R), a oni sami męczennikami. To ludzie, którzy nie potrafią żyć samodzielnie i po prostu muszą mieć nad sobą "wodza", który za nich myśli oraz "wroga" przeciwko któremu mogą się jednoczyć.
    Będzie rozróba i będzie, jak zwykle, wstyd na cały świat :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Riannon, przy tej cenie np. puszek, która jest w skupach obecnie, moje puszki wystawiam menelowi do zabrania.

    A co do ojca R. - to tzw. PISiorów już wolę niż Platfusów, przynajmniej zrobili jakiś ruch w kierunku obniżania podatków - oczywiście pozostając sceptyczny i w pewnej rezerwie.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Wojciechu

    No przecież już dostałem - książkę do zrecenzowania :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. @Riannon
    Zaraz pewnie przyjdą i będą mówić, żeś leming ;) (za ojca Rydzyka). Z drugiej strony trudno się nie zgodzić z dość niską opinią o wielu dziennikarzach... Ostatecznie kto płaci ten wymaga, no nie? W relacjach między dziennikarzami a ich pracodawcami występuje dokładnie ta sama zasada.

    A wstyd (masz na myśli utrata prestiżu przez Polskę?) to ostatnia rzecz o jaką musimy się w kontekście rozróby martwić.


    @RO
    No właśnie my (większość Polaków) jesteśmy na tyle bogaci, że nie musimy bawić się w jakieś recyklingi z powodów ekonomicznych...

    Ruch w stronę obniżania podatków będzie właśnie tym - ruchem. Biurokracja żyje już własnym życiem, ma już swoje interesy, i potężną, jak to się Jacek wyraził bezwładność.

    @Jacek
    No nie od razu Rzym zbudowano :) Ja się pochwalę, że będę "testingował" (jak to się pan w mailu wyraził :) m.in. miniszklarnię, kultywator i grabie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. ciency jesteście :( w demokratycznym kraju z demokratycznymi instytucjami trzęsiecie portkami przed babcią w berecie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. @Wojtek
    Gdybym mieszkał na wsi i miał więcej miejsca, a jednocześnie płacił za dany kontener, puszki po napojach na pewno wędrowałyby do specjalnego pojemnika i byłyby odwożone do skupu raz na jakiś czas.

    Już to kiedyś praktykowałem i odwoziłem puszki, ale obecne mieszkanie i miejsce w kuchni nie należy do największych, a cena w skupie dość spadła.

    W domu letniskowym na wsi (nie mój, ale mogę korzystać do woli) wystawiam puszki po piwie menelowi, to samo pod biurem (puszki po coli i red bullach).

    W mieszkaniu robię to samo, choć raczej ze względów eko.

    OdpowiedzUsuń
  9. W zyskach raczej liczę na swoją robotę :)))
    Ale miło wiedzieć, że gdzieś można nareszcie zarabiać więcej, zamiast mniej :)
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Co do sekty Onych zamiast innych Onych to ja wymiękam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. @iw
    100% racji, można liczyć tylko na siebie :)

    wracając do zysków google to naprawdę jakieś mikro-kwoty na pocieszenie, dla żony na waciki, nikt przy zdrowych zmysłach nie robi www ani bloga z myślą o google

    pozdrawiam wszystkich młodych i preżnych kapitalistów :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdyby nie Nowy Ekran nigdy bym tu nie trafil. Znalazlem blog Wojciecha Majdy i trafilem po linku tutaj. Czytam regularnie. Tak ze warto. A dochody z Google? To duze kwoty zwazywszy, ze sa miliony blogow z reklamami. Nawet zaprojetowanie systemu obslugujacego taka forme reklamy wydaje mi sie niebotycznym przedsiewzieciem a co dopiero dzialanie i kwoty ktore sie tam przewalaja. W sumie pieniadze za nic : )

    OdpowiedzUsuń
  13. Może założymy jakiś urząd, który zadba o godne warunki pracy i godne zarobki blogerów? Takiego jeszcze chyba nie ma, a potrzeba jak widzę paląca. Mam już nawet odpowiednią osobę na stanowisko prezesa!

    Serio to w większości przypadków (są chlubne wyjątki w postaci Krzysztofa Lisa) to pisząc bloga dla pieniędzy z Googla nie jest zbyt rozsądne. Lepiej już na saksy do Chin wyjechać - na miskę ryżu dziennie się zarobi czego o wpływach z AdSense nie można powiedzieć.

    @IW
    Właśnie jak się chce zarabiać na reklamach z Googla to trzeba bloga stworzyć pod zarabianie z Googla. Ma być dużo dochodowych słów kluczowych, trzeba też rozsądnie branże wybrać (kredyty, budownictwo, ubezpieczenia...)

    @Anonimowy
    Nie powiem, warto umieszczać teksty na NE, mogą dostarczyć nowych czytelników, ale sporo tekstów tam publikowanych jest na zasadzie "uczciwi zdobędą władzę, to Polska będzie żyła w dostatku". No i ten kult walki zbrojnej.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kult walki zbrojnej w narodzie nie jest zły. Jeśli chcę się pokoju - trzeba silnej armii i jaj wśród chłopaków, gotowych bić wroga, kiedy trzeba, stara prawda, znana od zawsze. Tylko strach i lęk budzi szacunek w polityce.

    Ponadto:

    Ziły Zbrojne także powinny uczestniczyć we wszelkich akcjach zbrojnych poza granicami - naturalnie tylko i wyłącznie zaakceptowanymi przez ONZ - a nie w aferach amerykańskich.

    Gwardię Narodową, czy NSR jak to się tam zwie aktualnie, wysyłać także za granice na akcje typu - pomoc przy klęskach żywiołowych i zadania policyjne.

    Wojo ma się ćwiczyć w akcji, ciężkiej akcji, a nie popalać marychę i topić się w wódce w wygodnych koszarach, za pieniądze podatnika.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wojsko od początku uczy się pić wódę i niewiele więcej. A zaczyna się uczyć tego już w akademiach wojskowych.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Wszyscy

    Akapit o zyskach z reklam Google był ironiczny. To znaczy: miał był być. Wygląda na to, że nie jestem w formie... Znowu!

    @R-O

    To by wszystko było prawda, gdybyśmy żyli w normalnym państwie w normalnych czasach. W tej chwili jednak - jak zwykle od 200 lat, jak zwykle - bardziej nam grozi, że znowu z kosami... I to budowanie bojowej gotowości trochę mi się nie podoba w tym i tylko w tym kontekście: bo szybkostrzelność i celność i siła rażenia różnych broni ciągle rośnie, a my jak mieliśmy kosy, tak.. Nie - właściwie to i z kosami ciężko! Ja mam. Ale w miastach - to już chyba tylko koktajle Mołotowa i bejsbole, tak?

    OdpowiedzUsuń
  17. bejsbole nielegalne już,
    ale trzonka od siekiery nikt nie zabronił jeszcze

    swoją drogą popatrz na Irak, Amerykańce mają wszystko hi-tech i dostają po tyłkach od barbarzyńców z prymitywną bronią

    OdpowiedzUsuń
  18. Amerykanie broczą dolarami, Irakijczycy - krwią.

    Jeśli ktoś nas najedzie, to oczywiście trzeba się bronić, choćby i trzonkiem od siekiery. Ale tak normalnie i na trzeźwo, to jednak zwyczajnie - lepiej okazji do wypróbowywania takich narzędzi unikać. Nawet za cenę pewnych kompromisów...

    OdpowiedzUsuń
  19. jasne, że należy unikać, ale nie o tym mowa, aby wstrzynać ruchawki - tylko aby się szykować prewencyjnie

    powiem tak - obrazowo - jak nieraz szedłem przez miasto ubrany jak typowy uczniak, czy potem studenciak z plecaczkiem, potem teczką to nie raz były zaczepki

    wkurzało mnie to więc zmieniłem styl: siłownia, jogging, ścianka wspinaczkowa, treningi z mordobicia, inny image..

    i kiedy szedłem się przejść ubrany bardziej na sportowo, bojówki, do tego puchaty polar, fryzura krótka - to od razu widoczny rispekt, schodzenie przez drechów z drogi - zero problemów, relaks, przyjemnie :), a jeśli do tego przy boku był pożyczony amstaff, to ho ho - ten zatrwożony wyraz twarzy u dresików z osiedla...

    W Polityce nie jest inaczej niż na mieście - Fagasy w garniturkach to niewiele więcej niż banda drechów i prostaków.

    OdpowiedzUsuń
  20. Super! Będzie jak w Powstaniu kiedy kazano nieuzbrojnym ludziom atakować obsadzone posterunki kilofami. Albo biec na nie tzw. rojem - rodzaj gry towarzyskiej. Kto przeżyje ostrzał - gra dalej. Jeżeli ma kilof.

    OdpowiedzUsuń
  21. Co miał wnieść powyższy komentarz? Co ma piernik do wiatraka?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...