czwartek, 3 marca 2011

Gdzież są niegdysiejsze śniegi..?

Zrobiłem dziś, na potrzeby promocji naszej raczkującej firmy, wywiad z panem Bohdanem Porębą. W żadnym razie nie jest to „bohater mojego romansu“. Tak jak Wojtek Majda ma swojego konika w postaci wegetarianizmu, tak moim feblikiem jest, co już Państwo zapewne zauważyli, polski romantyzm – który mam za strawę duchową o szczególnie wysokiej toksyczności tak samo, jak Wojciech uważa za szkodliwe spożywanie nadmiaru roślinek. A, jak sam Bohdan Poręba przyznaje, jego przekonania właśnie z polskiego romantyzmu wyrastają – jakoś tam, koniec końców, lądując w okolicach narodowego bolszewizmu. Mniejsza zresztą o większość – nie o tym był wywiad.
Grunt, że choć pan Bohdan Poręba nie jest w żadnym razie moim ideowym idolem – jestem pod wrażeniem jego osobowości, energii, siły przekonań, wreszcie – kultury. Jakoś zupełnie nie do porównania z różnymi Anonimowymi, którzy ostatnio upodobali sobie, nie wiedzieć czemu, wpis o Planie Sazonowa.

Nie wiedzieć czemu – bo zupełnie nie rozumiem, co im w faktach przecież, które przekazałem, nie w interpretacjach (tych w rzeczonym wpisie akurat prawie nie ma…), tak bardzo przeszkadza..? Coś mi się zdaje, że to może być taka płachta na byka przez to, iż pokazuje daremność, próżność wszystkich ofiar i mitów jakie wokół tych ofiar wyrosły. Otóż na nic było zwycięstwo 1920 roku, na nic powstanie warszawskie – ani jedno, ani drugie nie miały dla zwycięskiego Stalina żadnego znaczenia gdy wytyczał granice powojennej Polski. Nie dlatego bowiem je takimi właśnie wytyczył, by nam jakąkolwiek sprawiedliwość oddawać, czy dlatego, że się nas bał, albo że chciał nas udobruchać – tylko zerżnął bezczelnie carski jeszcze plan (więc nic o naszej skłonności do poświęceń, o naszych ofiarach całopalnych w wieku XX jeszcze nie wiedzący…) pokłócenia Polaków z Niemcami. I tyle. Zero romantyzmu, zero sprawiedliwości dziejowej, zero szacunku dla mas ludzkiego bydła które w efekcie bydlęcymi wagonami ze wschodu na zachód przewieziono. Bezduszna, zimna, szachowa kalkulacja. To boli Panów romantyków – prawda..? Woleliby się w tym jakichś wyższych racji doszukiwać, a jeśli takowych brak – to je wciskają na siłę i stąd pokazanie, jak bardzo nagi jest ten król i jak bardzo te „wyższe racje“, rzekomo z porządku ducha się biorące, nie od szarej materii – są tu sztuczne i nieprawdziwe – taką w nich wzbudza agresję…

Wracając jednak do pana Poręby. To starszy już człowiek, budzący swoją osobowością i życiowym doświadczeniem respekt niezależnie od tego, czy się z jego poglądami zgadzać czy nie. Bardzo bym chciał za lat 40 tak samo dobrze się trzymać i tak samo być ze swojego życia, z jego konsekwencji i jednolitości – dumny. A póki co – bardzo bym chciał, żeby Panowie Anonimowi doszlusowali do poziomu. Przyjemniej by się ich inwektywy czytało, gdyby były bodaj nieco bardziej fantazyjne, ciekawszym językiem napisane… Obawiam się jednak, że nie ma na co liczyć. Gdzież są niegdysiejsze śniegi..?

25 komentarzy:

  1. Sam Pan pisze, że konie po prostu ma i (nie)dziwi się, że ludzie tego nie rozumieją, jeśli nie widzą $$$ z tego płynących.

    W takim razie proszę sobie wbić do swej zakutej, że z tego samego powodu, dla którego Pan trzyma swoje bezproduktywne konie, walczyło większość Powstańców. Są rzeczy ważniejsze w życiu człowieka niż kalkulacja czy to polityczna czy ekonomiczna. Ja bardzo szanuję ludzi, którzy wolą zginąć niż zginać kark, tak samo jak szanuję tych, którzy żyją swoją pasją.

    OdpowiedzUsuń
  2. Konie hoduję za własne pieniądze i własnym wysiłkiem. Powstanie zostało zrobione "na koszt i rachunek" cywilnych mieszkańców Warszawy, których się nikt o zdanie w tej sprawie nie pytał. Nie umiem sobie wyobrazić, jak trzeba być chorym na umyśle, żeby te dwie sprawy ze sobą porównywać..? Jak ktoś chce pięknie zginąć - proszę bardzo, wolna wola: niech sobie tylko takie wybiera do tej pięknej śmierci miejsca, by to nie szkodziło niewinnym...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie trzeba być chorym na umyśle, a jedynie nie mieć zakutej. Który Powstaniec podjął decyzję o wybuchu powstaniu? Powstańców się też nikt o zdanie nie pytał. Oni tylko wykonywali rozkazy, ale robili to z pełną pasją i zaangażowaniem, bo byli wychowani w tym romantycznym duchu, który kazał im skakać w ogień za wspólną sprawę. Coraz więcej dowodów wskazuje, że rozkaz o wybuchu powstania wydał Stalin, a więc jego wybuch był efektem kalkulacji politycznej, a nie romantycznym zrywem. Czcząc Powstanie czcimy bohaterstwo jego uczestników, a nie korzyści, które z niego osiągnęliśmy.

    Powstańcy nie wymyślili totalitarnej ideologii, nie wymyślili zabijania cywilów jako odwetu, sami dobrze traktowali jeńców, mimo, że nie byli brani w niewolę. Oskarżanie ich o śmierć cywilów jest stawianiem sprawy na głowie. Każdej akcji zbrojnej towarzyszy tzw. collateral damage, czyli nieuniknione straty zarówno w cywilach jak i w dobrach materialnych. Nie słyszałem, żeby Powstańcy przekroczyli tą granicę kiedykolwiek. A że walczyli z bezwzględnymi zbrodniarzami wojennymi, do tego zachowując człowieczeństwo, to tylko im za to chwała.

    Romantyzm ma tą siłę, że odrzuca kalkulację na rzecz uczuć, takich bezwarunkowych uczuć. Dziś każdy kalkuluje po swojemu, a przez to społeczeństwo składa się wolnych atomów, którymi tak łatwo sterować, których łatwo kupić, skłócić, etc.

    I na koniec, ta teoria, o której Pan pisał, że Stalin realizował plany carskie jest nieprawdziwa. Stalin prowadził politykę cyrkla. I tyle. A że cyrkiel się pokrył z planami z czasów carskich, to albo przypadek, albo oni też korzystali z tego szkolnego narzędzia.

    OdpowiedzUsuń
  4. ..."Walka beznadziejna, walka o sprawę z góry przegraną, bynajmniej nie jest poczynaniem bez sensu. Wartość tkwi nie w szansach zwycięstwa sprawy, w imię której się ją podjęło, ale w wartości tej sprawy"..

    OdpowiedzUsuń
  5. kalkuluj gościu dalej a jak przyjdzie co do czego to wykop sobie głęboką norę

    OdpowiedzUsuń
  6. pod komórką

    OdpowiedzUsuń
  7. oj @anonimowy, i kto tu jest megalomanem o chamstwie nie wspomne;-)
    Tak się zadufałeś, że nie rozumiesz co czytasz....

    OdpowiedzUsuń
  8. W ramach poparcia dla Autora dwa krótkie cytaty - z pamięci, ale tak to mniej więcej szło:
    1.Amerykański oficer na Guadalcanalu po japońskim szturmie na lotnisko Hendersona, gdzie na przedpolu leżało ok. 600 zmasakrowanych przez haubice i k-my "japsów" "Odwagi na wojnie należy używać w sposób inteligentny"
    2.klasyk - gen. Patton: "Nie służysz swojemu krajowi ginąc za swój kraj, służysz swojemu krajowi sprawiając by tamten biedny sukinsyn zginął za swój kraj."
    Pozdrawiam

    Sądząc po komentarzach poprzedników lekko nie będzie;)

    OdpowiedzUsuń
  9. tak jest trzeba było się poddać 3 września mieli byśmy więcej zabytków i ludności cywilnej:) być może doczekamy czasów kiedy odpowiedzialni za wybuch powstania zostaną sprawiedliwie osadzeni a pomniki wywiezie się na złom

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety było trzeba się poddać 3 września, a najlepiej dogadać przed wojną, jak się okazało zgejowani Francuzi nie mieli cohones aby walczyć, a zdradliwi - jak zawsze - Anglosasi, kalkulowali do ostatniej chwili, kiedy wuj Adolf dobrał się im do tyłka.

    Ale wiemy to dopiero teraz.

    OdpowiedzUsuń
  11. Poddac sie? Alez to nie bylo konieczne, trzeba bylo z Niemcami isc na ZSRR. Ale na to nasze dowodztwo bylo za slabe umyslowo. Podobnie jak na skuteczna walke. Polscy zolnierze we wrzesniu radzili sobie calkiem dobrze, mimo, ze armia byla przygotowana na wojne z bolszewikami a nie z Rzesza na zachodzie. Zawiodlo dowodztwo na wysokich szczeblach, panowal tam chaos i rozdzieranie szat. Ludzie tego samego formatu przyczynili sie do wybuchu powstania. Nawet jesli bylo ono inspirowane z zagranicy to nic mi nie wiadomo o jakims znaczacym oporze dowodcow wobec tego samobojczego rozkazu. Samobojczego, bo rozpoczynanie walki w takich warunkach jest wbrew wszelkim zasadom strategii. Nikt przy zdrowych zmyslach nie rozpoczyna walki w miescie pelnym cywilow a w dodatku przy pomocy praktycznie nieuzbrojonych zolnierzy. Tu polecam ksiazke "Mrowka na szachownicy", do sciagniecia z sieci za darmo. Dowodcy byli idiotami lub obcymi agentami. Jest to bolesne w zestawieniu z bohaterstwem zolnierzy. Ta sytuacja niestety wciaz sie powtarza w historii Polski i w kolejnych wojnach bedzie podobnie. Zgadzam sie z Autorem bloga - w Polsce nalezy sie trzymac z dala od polityki i wojen bo sa one narzedziami obcych panstw. Tak jest od XVIII wieku i nie widac szans na zmiane.

    OdpowiedzUsuń
  12. To wszystko prawda, tylko jest jedno "ale". W 1944 roku naród stał na granicy wymarcia, zarówno fizycznego jak i w wymiarze duchowym. Proszę pamiętać, że był to okres, gdzie z jednej strony nasiliły się wywózki do pracy do Rzeszy, a z drugiej nadciągał czerwony. Ludzie nie walczyli o idee, tylko o życie, o rodzinę. Jeden Powstaniec mi powiedział, że jak ktoś tego nie przeżył to nie zrozumie. Ocena Powstania siedząc bezpiecznie w kapciach w domu przed monitorkiem nie ma sensu. Dla ludzi, którzy walczyli w Powstaniu nie było miejsca w nowej "Polsce" ludowej, a istniała duża szansa, że i jej by nie doczekali.

    Co do zniszczeń materialnych, to AK wiedziała, że Niemcy chcą zrobić z Warszawy twierdzę, tak jak zrobili później z Wrocławia czy Berlina. Powstanie miało w swoich założeniach URATOWAĆ zabudowę Warszawy, a nie doprowadzić do jej zniszczenia.

    Niestety pomimo bohaterskiej postawy żołnierzy zakończyło się ono całkowitą klęską, w przeciwieństwie na przykład do powstania w Wilnie, które było częściowo inspiracją, a które ocaliło to miasto od zniszczeń. Oczywiście nie dowiecie się tego w czerwonej szkole, czy na tym blogu, ale radzę poszukać informacji o "Burzy" na własną rękę.

    Odpowiadam jeszcze na któregoś anonimowego, który wspomniał o Japończykach i Pattonie. Po pierwsze niech Amerykanie nie będą tacy do przodu, bo na Iwo Jimie było to samo, albo jeszcze lepiej, tylko w drugą stronę. Po drugie w Powstaniu, to raczej wśród Niemców, szczególnie SS-manów, którzy atakowali ławą jak bolszewik, trup ścielił się gęsto. Straty dwóch stron były porównywalne, tylko ze względu na użycie artylerii i lotnictwa przez Niemców oraz ich zbrodnie wojenne (nie branie jeńców). W Powstaniu sytuacja była bardzo dynamiczna i Niemcy często odbijali swoich jeńców, na co AK nie miała szans, bo byli oni na miejscu rozstrzeliwani. Wszystkie relacje niemieckie z Powstania mówią, że to Polacy byli dużo lepiej przygotowani i wyszkoleni do walki w mieście. Powstańcy byli bardzo dobrze wyposażeni i wyszkoleni. W czasie Powstania przyłączało się do walki wielu młodych ludzi i oni nie mieli początkowo broni, stąd taki obraz w głowie. Gdyby byli źle uzbrojeni, to by nie zniszczyli ponad 300 czołgów. Większym problemem był brak amunicji niż brak broni, ale to już skutek polityki i braku wsparcia.

    Na koniec łyk statystyki. Przez ponad dwa miesiące walk straty AK procentowo były niższe niż straty 1DP w ciągu dwóch dni walki pod Lenino. Nadal wierzycie w "samobójczy rozkaz"?

    OdpowiedzUsuń
  13. Weź sobie zajrzyj tutaj na początek: http://www.historycy.org/index.php?showforum=318 Przestaniesz takie banialuki zapodawać. Choć to pewnie na Twoją słabą głowę i mocne serce zbyt trudne, prawda..?

    OdpowiedzUsuń
  14. @Jacek
    Toż to nie nadmiar roślin szkodzi a niedobór mięsa i produktów zwierzęcych :)

    Mam wrażenie, że polscy romantycy i miłośnicy powstań mają przeświadczenie, że:

    a)każda niedogodność w życiu to problem
    b)na każdy problem jest rozwiązanie

    Polska aktualnie jest krajem małym, mniej ludnym i biedniejszym niż potężni sąsiedzi ze wschodu i zachodu. Musimy nauczyć się z tym żyć, w miarę możliwości wykorzystywać naszą pozycję czy może chociaż sprawić, że nasza wasalna pozycja będzie nas mniej niż dotychczas uwierać...

    OdpowiedzUsuń
  15. Pisałem przecież, że Powstania nie da się ocenić z dzisiejszej perspektywy - 1. bezpiecznej, 2. zakłamanej. Ten link do forum do bardzo celny argument, czuję się zdruzgotany :)

    To co Pan pisze Pani Majda, to jest mentalność homo sovieticus - jak tu zrobić, żeby się nie narazić, a przypodobać komu trzeba, to jest mentalność murzyna, który wyszedł spod kolonialnego buta. To jest wreszcie mentalność człowieka słabego, a tylko słaby człowiek jest zdolny do okrucieństwa. Jest to więc też mentalność zbrodniarza w sprzyjających okolicznościach.

    Ja nie jestem zwolennikiem powstań. Są natomiast takie chwile w życiu narodu, że nie ma innej prawidłowej odpowiedzi niż przemoc na przemoc. Nie można odmawiać Powstańcom prawa do samoobrony.

    Krytykowanie sensowności Powstania, to tak jak oskarżanie zgwałconej kobiety, że oprócz gwałtu jeszcze została pobita, bo przecież mogła się nie bronić.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapomniałeś mi jeszcze Anonimowy wypomnieć, żem pedofil, faszysta i w ogóle staruszkom emerytury kradnę.

    Nie ma nic sowieckiego w świadomości, że zostało się pokonanym i należy pogodzić się z losem. W końcu nawet w średniowieczu gdy jakiś kraj został podbity, to czasem stawał się wasalem innego. Polska to właśnie taki podbity kraj.

    Jacek tu często opisuje w których momentach popełniano błędy czy niewykorzystano szans, by los kraju odmienić. Powstanie Warszawskie z całą pewnością takim momentem w którym coś mogliśmy zmienić nie było - na przebudowę urbanistyczną stolicy są dużo lepsze i mniej tragiczne dla cywilów sposoby.

    Dlaczego np. Litwa, Mongolia i Macedonia nie prowadzą mocarstwowej polityki (jak Polska Twoim zdaniem powinna)? Przecież to KIEDYŚ to też były prawdziwe imperia! Ba, wprost rządzili światem (poza Litwą)! Może dlatego, że co było a nie jest nie pisze się w rejestr?

    OdpowiedzUsuń
  17. Człowieku, pier... trzy po trzy.

    W średniowieczu nie istniały narody tak jak my je dzisiaj pojmujemy, nie istniały też ideologie totalitarne, mające mordowanie wpisane w program.

    Wywołanie Powstania było realizacją mocarstwowej polityki? Opór dany dwóm największym totalitaryzmom, walka o wolność, o prawo do życia to mocarstwowość?

    Co do urbanistyki, to wbrew propagandzie, większość budynków wyburzył czerwony po wojnie, a duża część z nich była prawie nietknięta. Tak więc przebudowa stolicy rzeczywiście odbyła się w lepszym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  18. "Są natomiast takie chwile w życiu narodu, że nie ma innej prawidłowej odpowiedzi niż przemoc na przemoc. Nie można odmawiać Powstańcom prawa do samoobrony." - święte słowa. Tylko czemu mam wrażenie, że powstanie to była samoobrona taka, jak na filmie w linku poniżej (moim zdaniem perła polskiej kinematografii:).
    http://www.youtube.com/watch?v=qnem69g-vUM

    OdpowiedzUsuń
  19. Zdaniem Mordimera Postańcy strzelali do niemieckich kobiet? Bo nie rozumiem analogii...

    OdpowiedzUsuń
  20. Powiem tak: "Racja jest jak d***, każdy ma swoją"

    Panowie spokojniej, prawdopodobnie nie zmienicie nawzajem swojego obrazu rzeczywistości o przekonań patriotycznych czy antypatriotycznych, które wynosi się z domu rodzinnego.

    Moje zdanie jest takie:

    Osobiście jestem raczej wśród przeciwników powstania, z uwagi na ewidentną naiwność - zaufanie do aliantów - ewidentnych zdrajców - i brak przewidywania jakim wykazało się dowództwo.

    Ale jak pisałem, wiele rzeczy wiemy dopiero teraz!

    Co jak co powstańcy bili się dzielnie i honorowo, co trudno powiedzieć o ludzkich śmieciach i kryminalistach z drugiej strony.

    Mój wniosek jest taki:

    Bohaterstwo należy docenić, opór i walkę gloryfikować - jednakże obecnie skupić się na osiąganiu dobrobytu (w tym osobistego) i na polskiej gospodarce - ówczesna wojna to ekonomia i demografia.

    Niezależnie od orientacji patriotycznej z tym ostatnim każdy się zgodzi.

    OdpowiedzUsuń
  21. >>Panowie spokojniej, prawdopodobnie nie zmienicie nawzajem swojego obrazu rzeczywistości o przekonań patriotycznych czy antypatriotycznych, które wynosi się z domu rodzinnego.

    To nie jest kwestia obrazu ale suchych faktow. Kilka postow wyzej polecalem ksiazke "Mrowka na szachownicy" napisana przez powstanca. Jest bardzo pouczajaca i zawiera relacje osoby ktora widziala to na wlasne oczy. Jak sie ma do tego przekonanie wyniesione z domu? Emocje? Prosze poczytac o tej katastrofie widzianej od srodka. Wszelkie androny pisane przez historykow (nawet pokroju Daviesa) sa tylko konstrukcjami "opartymi o dane" ktore wala sie w zestawieniu z relacjami swiadkow. A te sa jednoznaczne.

    ps.Nie mam konta w tym serwisie, wiec moje posty moga sie mieszac z innymi anonimowymi. Sorry : )

    OdpowiedzUsuń
  22. Anonim, używaj zatem opcji nazwa/url tak jak ja w tej chwili.

    Książkę postaram się przeczytać, bo interesują mnie takie historie.

    Przekonania wyniesione z domu są natomiast bardzo silne. Jeśli ktoś się dajmy na to wychował w domu antypolskim (a uwierz, że takich jest wiele) żadne fakty nie zmienią postrzegania pewnych spraw.

    OdpowiedzUsuń
  23. @Anonimowy "patriota"

    Pisałem o średniowieczu, bo wtedy również byli pokonani. Owszem bycie pokonanym chwały nie przynosiło, nie oznaczało jednak, że pokonany, który pogodził się z losem był człowiekiem socjalistycznym. Dobrze, że nie każdy szlachcic czy chłop aspirował do roli króla.

    W dzisiejszej sytuacji Niemcy i Rosjanom nie będzie się opłacać nasz zabijać i mordować, podobnie jak nie opłaca zabijać się krów mlecznych gdy ma się odpowiednią ilość pastwisk. Ot ich większa ilość daje większą korzyść.

    By nie być gołosłownym podam przykład Czechów - oni zdecydowanie nie byli bohaterami w II WŚ, raczej przedmiotem i całkiem dobrze na tym wyszli, będąc w podobnej sytuacji geopolitycznej.
    Tylko ambicji niepodległościowo-imperialnych w głupim czasie nie mieli, więc substancję narodową zachowali większą... byle do lepszych czasów.

    Nie wiem na ile to prawdziwe informacje, ale Polska "miała" 4 aliancką armię świata i co nam z tego przyszło? Kilka pięknych pięknych pieśni mamy.

    OdpowiedzUsuń
  24. A co to jest patriotyzm ponad zwykłą ludzką przyzwoitość i solidarność? Patriotyzm nie polega na wieszaniu flagi i obrazu z kościuszkiem!

    Co to znaczy, że Czesi dobrze na tym wyszli? Jeśli za kryterium przyjąć dobra materialne, doczesne, zachowanie swojego życia, to na pewno tak. Tylko socjalizm do Polaka pasuje jak siodło do świni. Jak mój dziadek widział, że wywożą do Oświęcimia jego kumpli żydów, to nie potrafił po prostu udawać, że nie widzi i spokojnie konsumować. Dzięki takiej postawie wielu żydów udało się uratować. Ciekawe ilu ruch oporu uratował w Czechach? Mówienie Polakom, żeby nie dawali oporu złu, to jak mówienie bykowi idącemu na rzeź, że powinien być krową i dawać mleko, to by na rzeź tak szybko nie poszedł.

    Na szczęście Polacy zostali już skutecznie wymordowani i dzisiejsi "polacy" buntować się nie będą, tylko po cichu konsumować i udawać, że nie widzą. Czyli jest dobrze, tak trzymać! Może nawet dostaniecie podwójną porcję kiełbasy na kolację, jak się ładnie ukłonicie.

    OdpowiedzUsuń
  25. A mój dziadek walczył w lasie, w "partyzanckiej kawalerii", choć nie tej co na filmie, a następnie w IIAWP...

    ale jak ktoś był chamski w ryj potrafił nieźle przywalić, patriota czy nie patriota!

    i tym pozytywnym akcentem konczę rozmowę ze swojej strony

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...