czwartek, 10 lutego 2011

Polskie drogi

Wcale nie twierdzę, że to koniec historii. Wręcz przeciwnie. Może to być historii początek. Wprawdzie dość silny przymrozek tej nocy skuł powierzchnię błota lodowym pancerzem – ale to tylko zachęci kolejnych odważnych, by naszej piaszczystej drogi próbować… Tymczasem: od wczoraj kończy się ona kawałek za naszym zjazdem.

Po kolei jednak. Kolejnym i jak na razie ostatnim „klientem“ błotnej pułapki był oczywiście Radek, druh mój serdeczny. Z którym miałem byłem pojechać po kilka ton paszy dla krów jego nowym, wspaniałym samochodem ciężarowym. Zanim jednak zdążyłem do niego pojechać, jak raz siedząc przy przygotowanym przez Lepszą Połowę obiedzie, zobaczyłem go przez okno – gnał naszą piaszczystą drogą w stronę Brzozówki. Nawet nie było się z kim i o co zakładać. Jasne że utknął! Pojechaliśmy po Potężnego Zetora, za sterami którego usadowiłem moje marne, yntelygenckie jestestwo – z fatalnym dla całego przedsięwzięcia skutkiem, bo nie skręciłem dostatecznie szybko, a przy tym Potężny Zetor mi zgasł – no i ciężarówka utknęła jeszcze bardziej, bo poza drogą nawet. Fakt, że moje poczucie winy nieco zmalało, gdy kilka chwil później, Potężny Zetor zgasł także samemu Radkowi – widać maszynie należy się już remont.

Rozładowanie tego co było na pace, a potem kolejne próby wydobycia samochodu z pułapki zajęły nam resztę dnia. Akurat zdążyłem do domu na wieczorne karmienie koni. Zawiodłem też mojego przyjaciela, bo jeśli nawet pojechał w końcu po tę paszę (w co mocno wątpię: musiał jeszcze zmienić koło, a w domu już na niego czekali jacyś goście…), to beze mnie – miałem zwyczajnie dość. Ot, marność… Trzeba by poćwiczyć przed sianokosami, bo to się źle skończy, takie sflaczenie!

Na początek – wyciągnę z błota własną przyczepkę, która mi za chatką po przywiezieniu siana utknęła i skoro ten mrozek tak trzyma, może pojadę uzupełnić zapas paliwa na kolejne, mroźne dni..? Oczywiście – nie naszą drogą, bo tych metrowej głębokości rowów, które pozostały po wczorajszej szamotaninie, to już w tej chwili żaden sprzęt mniejszy od Potężnego Zetora nie pokona. Droga nie istnieje.

2 komentarze:

  1. Witam,

    http://www.youtube.com/watch?v=xsGWHhynh60

    Pozdrawiam
    Mark0wy

    OdpowiedzUsuń
  2. Zepsułem dowcip. Oczywiście od początku miało być z piosenką. Ale tak mi dziś muli, że dopiero teraz zauważyłem, że się nie załadowała...

    Swoją drogą: serial głupi nie do zniesienia - ale muzyczka: duszoszczypatielna!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...