poniedziałek, 17 stycznia 2011

Koni achałtekińskich historia sekretna, cz. 18 - Absent

Należy zacząć od tego, że Absent miał w życiu wielkie szczęście. Szczęście to polegało na tym, że w ogóle przeżył! Urodzony w 1952 roku w Dżambulskim konzawodzie (w Kazachstanie), był jednym z pierwszych synów siwego ogiera Arab – o którym była mowa w poprzednim odcinku. Być może wysoka koneksja jego ojca (fakt, że nosił na swoim grzbiecie samego Żukowa…) sprawiła, że w wieku dwóch lat Absent trafił na trening do Ługowskiego konzawodu. Równie dobrze mógł trafić do rzeźni – jak 4/5 populacji koni achałtekińskich w ZSRR w tym czasie. Po co komu wojenne konie, gdy kawaleria przesiada się na czołgi?

Nota bene zagadka wyjątkowości wyczynu sportowego Absenta przedstawia się już nieco inaczej w świetle tej informacji. Liczebność populacji tych koni dopiero niedawno przekroczyła poziom z początku lat 50. – tj. ok. 4 tysięcy głów. Pół wieku trwała odbudowa rasy, która w czasie olimpijskiego triumfu Absenta w 1960 roku liczyła już ledwo 800 sztuk. Triumf ten pomógł przekonać władze w Moskwie, by nie dobijać koni – nawet konie przydają się wszak radzieckiej władzy, gdy może, sportowo przynajmniej, zatriumfować nad zgniłym Zachodem…


Absent (Arab – Bakkara) pod Sergiejem Fiłatowem.[1]

W ten sposób Absent poszedł chlubnie w ślady swego ojca, Araba. Rajd Aszchabad – Moskwa w 1935 roku, którego Arab był uczestnikiem, przekonał Stalina, że warto zainwestować w egzotyczną rasę wyhodowaną przez buntowniczych „basmaczy“, których NKWD terroryzowało w tym czasie nalotami z powietrza, próbując zapędzić z jurt do kołchozów. W toku tego „postępowego procesu dziejowego“ 1/5 ludności, na najlepszych koniach, uciekła przez góry za granicę, a prawdopodobnie drugie tyle – zginęło.

Warto o tym pamiętać czytając rosyjskie czy jeszcze radzieckie relacje o przewagach Absenta. Tu nie szło o splendory i chwałę – o życie chodziło i tak mądry koń, jak koń achałtekiński, pewnie to dobrze rozumiał…

Jeszcze w Ługowskim konzawodzie ćwiczono z Absentem elementy ujeżdżenia, choć jego podstawowy trening obejmował zajęcia typowo wyścigowe (co jest standardem w przypadku koni achałtekińskich), oraz skoki. Trenerzy wcześnie zwrócili uwagę na wyjątkową grację i płynność ruchów tego konia – mimo, że jeszcze jako sześciolatek uchodził za pozbawionego „ruchu“, tj. obszernego wykroku w stępie. Nadrabiał to przede wszystkim wielką pojętnością, dzięki której bardzo szybko uczył się kolejnych elementów programu (a co ważne, doskonale pamiętał ich kolejność i bardzo płynnie wykonywał wszelkie przejścia pomiędzy elementami!) – oraz wrodzoną lekkością kłusa i galopu. Był także bardzo gibki, co ułatwiło mu zwłaszcza naukę pasażu.

W 1958 roku zaprezentowano go na wystawie w Moskwie, gdzie bez najmniejszej trudności zdobył złoty medal i tytuł czempiona rasy. Tam właśnie wypatrzył go Siergiej Iwanowicz Fiłatow – zawodnik, który startował już w konkursach ujeżdżeniowych wyższej klasy, nie odniósł jednak do tej pory żadnych znaczących sukcesów. Fiłatow rozpoczął trening Absenta, początkowo pod kierunkiem weterana radzieckiego jeździectwa, starego Kozaka Mikołaja Sitko, później już całkowicie samodzielnie. Para koń – jeździec zgrała się ze sobą wyjątkowo szybko: już w 1959 roku wystąpili w Lipsku, na wystawie rolniczej krajów socjalistycznych, a także zdobyli mistrzostwo spartakiady narodów ZSRR i zajęli drugie miejsce na mitingu przedolimpijskim w Sankt Gallen, w Szwajcarii.


Absent pod Fiłatowem podczas treningu w Moskwie.[2]
 
Doskonała pamięć i inteligencja Absenta czasem obracały się przeciwko jeźdźcowi. Skarcony, „płoszył się“ później w tym miejscu czworoboku, gdzie spotkała go kara. Fiłatow musiał praktycznie zrezygnować z używania bata. Zamiast tego, przy pomocy luzaka, Wołodji Aleksiejenki, starał się przed każdym treningiem doprowadzić temperamentnego ogiera do stanu koniecznego rozluźnienia i skupienia.

Do Rzymu Absent dotarł transportowany najpierw koleją do Odessy, później statkiem i wreszcie znowu koleją do Wiecznego Miasta. Konkurs ujeżdżenia rozegrał się w tym roku 17 września, w trzynastym dniu igrzysk. Przejazd Fiłatowa na Absencie najpierw pogrążył całe Piazza di Siena w głuchej ciszy, a potem wywołał burzę oklasków. Do finału weszło pięć par, w tym i drugi reprezentant ZSRR, Iwan Kalita (który startował później na Absencie w Meksyku – Fiłatowa zmogła już w tym czasie typowa niestety, w tym sporcie, namiętność do używek). Dopiero po powtórnym obejrzeniu wszystkich przejazdów na ekranie telewizora, sędziowe wydali werdykt: mistrzem olimpijskim została para Fiłatow – Absent![3]

Absent pod Fiłatowem.[4]
Było to pół wieku temu, a od ostatniego olimpijskiego występu Absenta minęło już całe 40-lecie.[5]

Oczywistym jest, że w tym czasie w sporcie dokonał się ogromny postęp, a poziom trudności współczesnych konkursów ujeżdżeniowych jest o wiele wyższy niż wtedy. Czy kiedkolwiek koń achałtekiński będzie w stanie spełnić tak wysoko postawione wymagania? Nie ulega wątpliwości, że Rosjanie nadal próbują.

W grudniu 2004 roku miesięcznik „Akhalt-inform“ opublikował artykuł trener Galiny Osienienko, zajmującej się przygotowaniem koni achałtekińskich do wyższych konkursów w ujeżdżeniu. Obszerne wyjątki z tego tekstu stanowią, częściową przynajmniej, odpowiedź na postawione wcześniej pytanie:

Doskonałość, szczególna uroda, jezdność, prawdziwa gracja, gibkość i plastyka, przyrodzone dostojeństwo, uwaga skierowana na jeźdźca – to dalekie od zupełności wyliczenie tych cech, które wielokrotnie stawiały konia achałtekińskiego na podium w zawodach ujeżdżeniowych. Dodajcie tu szczególne cechy budowy nóg (długa pęcina, długa skośna łopatka), od czego pojawia się miękki chód, nie trudzący jeźdźca. Długi zad achałtekińca pozwala, przy prawidłowej pracy osiągnąć idealne zebranie konia. Ze względu na długie linie, koń achałtekiński porównywalnie niewielkiego wzrostu, wygląda dobrze także pod masywnym jeźdźcem. Na przykład, znakomity Absent ze swoimi 160 cm w kłębie i słusznej sylwetki S.I.Fiłatow tworzyli razem bardzo harmonijną parę.

W poprzednich latach konie achałtekińskie coraz częściej pojawiały się w wysokim sporcie, gdzie z powodzeniem występują w ujeżdżeniu. Na etapie Pucharu Świata, rozgrywanego w Kazachstanie w 2001 roku, nagradzane miejsca w Dużym i Małym konkursie zajęły konie achałtekińskie i konie półkrwi achałtekińskiej. Tym niemniej pozostaje pytanie, dlaczego tak mało tekińców w poważnych zawodach? Świadomy czytelnik odpowie, że jest ich bardzo mało na świecie, że wiele koni achałtekińskich jest za wąskich i za lekkich aby konkurować z rosłymi końmi ras tradycyjych dla ujeżdżenia. To prawda, jest jednak jeszcze jeden czynnik, nad którym chciałoby się zatrzymać, a konkretnie – osobliwości pracy z koniem achałtekińskim przy przygotowaniu go do zawodów ujeżdżeniowych.

Pracuję z końmi achałtekińskimi ponad 20 lat i najgłówniejsza zasada, w słuszności której utwierdzam się z każdym nowym koniem – to stopniowa, planowa praca. Niestety, wiele jest przykładów, kiedy przy nieco zbyt wczesnej, niecierpliwej pracy koń się narowi. Przeciążenie, przy niedostatku siły fizycznej, u póżno dojrzewającego konia achałtekińskiego mogą prowadzić do odmowy pracy. Dlatego u młodych koni do wieku 5 lat zasadniczy nacisk kładzie się na stopniowy rozwój mięsni i na rozluźnienie szyi. Rekomenduje się pracować pod lekkim jeźdźcem z doświadczonym trenerem.

Wysokie noszenie szyi i długi zad tekińca wymaga podwyższonej uwagi na pracę rąk nad opuszczeniem i rozluźnieniem szyi. Zlekceważenie tego problemu na najwcześniejszych etapach przygotowań konia mocno komplikuje późniejsze zajęcia. Ważnym jest, aby młodym koniom dawać dużo ruchu stępem na lużnej wodzy po to, aby ochronić i rozwinąć przestronny, szeroki krok. Niestety, utrata kroku przy wprowadzeniu bardziej złożonych elementów – to jedna z najważniejszych pomyłek dla większości koni.

Wiele czasu należy poświęcić na przyzwyczajenie achałtekińca do wodzy i wędzidła. Wszyscy znają miękki i czuły pysk tekińca, ale to dotyczy także kiełzna. Tekińce są płaskie w porównaniu z innymi końmi i jeźdźcowi zbyt często trudno jest prawidłowo pracować niższą częścią nogi, dlatego należy przyuczyć konia do reakcji na lekkie pomoce.

Zasadnicza praca z tekińcami zaczyna się w wieku 4 – 5 lat: wymaganie giętkości, skrócenia i dodawania, podstawienia zadu, wykonania elementów Małego konkursu (L). I tylko po ukończeniu 7 lat można przechodzić do Dużego konkursu. W procesie pracy nad elementami zawsze potrzeba pamiętać o rozluźnieniu szyi tak, aby koń mógł „chodzić w dole“. (…), dla pracy z tekińcami konieczne jest znaczące doświadczenie w ujeżdżeniu, ponieważ tekiniec ma dobrą pamięć i naprawienie błędów, do których się dopuściło, będzie bardzo trudne.

Jeszcze raz powtarzam, że najważniejsza w pracy z tekińcami – cierpliwość, brak pośpiechu i uwaga skierowana na osobliwości ich budowy i temperamentu. Dokładnie tak, w stopniowej pracy tworzył się wspaniały Grum, faworyt międzynarodowego mitingu w 2000 roku. Tak samo planowo pracowałam też z Sandżarem, który teraz wspaniale pokazuje się w ujeżdżeniu w USA.

Obecnie mam u siebie w treningu gniadego Chorezma – 96 (Kejk – Chaoma), przygotowywanego do Małego konkursu. Temperamentny charakter i pobudliwość tego konia wydłużają prace ale, z drugiej strony, te cechy dały ruchom trenowanego konia niepowtarzalny impuls i wdzięk.

Opinie o tym, czy gra jest warta świeczki i czy jest sens pracować inaczej niż 99% trenerów pracuje z 99% koni są oczywiście podzielone. Na szczęście, nikt nie może tego zabronić – i mamy już nawet i u nas w kraju pierwsze tego dowody. Kariera ujeżdżeniowa naszej Melesugun była wprawdzie krótka i niezbyt udana, ale za to pod koniec poprzedniego sezonu debiutował na czworoboku ogier p. Marcina Podpory z klubu „Pegaz“ Dziemiany Somah Geli, wygrywając konkurs w których wystąpił.

PRZEJŚCIE DO CZĘŚCI DZIEWIĘTNASTEJ I OSTATNIEJ

[1] Ze zbiorów Olgi Piotrowskiej.
[2] Ze zbiorów Olgi Piotrowskiej
[3] Relacja o treningu i występie Absenta, za: T. Liwanowa, Лошадь трех олимпиад, „Konnyj Mir“, nr 2 z 2000 roku
[4] Ze zbiorów Olgi Piotrowskiej.
[5] Ponownie, dla oddania klimatu epoki, warto przytoczyć obszerny fragment z albumu „Konevodstvo w SSSR“: Jeźdźcy radzieccy występują na Igrzyskach Olimpijskich zaczynając od XV, którego odbyły się w 1952 roku w Helsinkach. Radziecka drużyna narodowa była utworzona w zasadzie z sportowców wojskowych.

Zasłużony trener ZSRR N. Szelenkow, który był uczestnikiem XV Igrzysk wspomina, że wówczas radziecka drużyna nie miała doświadczenia w spotkaniach międzynarodowych. Walczyła „jak równy“ z najsilniejszymi sportowcami świata, ale nie zdobyła punktów w nieoficjalnej rywalizacji pomiędzy drużynami. Głównym celem było – dojść do finału i przekonać się, że olimpijskie trasy są możliwe do przejechania.

Rok ten był przełomowy w rozwoju radzieckiego sportu jeździeckiego. Jeźdźcy zaczęli głębiej wnikać w metodykę przygotowań, naukowe podstawy uwarunkowań treningu i walki sportowej, szczegółowo poznali wymagania i zasady Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej.

Igrzyska XVI Olimpiady (1956) odbyły się w Melbourne. Wyniki radzieckiej drużyny poprawiły się: wkkwiści zajęli siódme miejsce.

Na XVII Igrzyskach w Rzymie (1960) pierwszy radziecki sportowiec stał się posiadaczem złotego medalu w ujeżdżeniu. Był to S. Fiłatow na achałtekińcu Absencie ze stadniny ługowskiej. Nasi wkkwiści nie zdołali wygrać w drużynie. Warto jednak powiedzieć, że rok wcześniej, w 1959 r., drużyna mistrzów sportu w Paryżu, w zawodach w skokach przez przeszkody zdobyła Puchar Narodów, wyprzedziwszy najsilniejszych skoczków świata.

Igrzyska XVIII Olimpiady w 1964 r. odbywały się w Tokio, gdzie nasza drużyna w ujeżdżeniu zajęła miejsce medalowe.

Z Olimpiady na Olimpiadę rosło mistrzostwo radzieckich sportowców. W Meksyku na XIX Igrzyskach Olimpijskich w 1968 r. zwycięstwo radzieckiej drużynie w ujeżdżeniu dał I. Kizimow. Na koniu Ichorze Aleksandrowskiego konnego zawodu został mistrzem olimpijskim.

Z powodzeniem wystąpili radzieccy mistrzowie ujeżdżenia E. Pietuszkowa, I. Kizimow i I. Kalita na XX Igrzyskach Olimpijskich w 1972 r. w Monachium. Zdobyli złoty medal w drużynie. Było to błyskotliwe zwycięstwo radzieckiej szkoły ujeżdżenia i zwycięstwo zasłużonego trenera ZSRR G. T. Anastasjewa.

Na XXI Igrzyskach w Montrealu w 1976 r. drużyna radziecka wystąpiła poniżej swoich możliwości i nie zdobyła medalu.

Szczytem osiągnięć radzieckich jeźdźców stały się XXII Igrzyska Olimpijskie, które odbyły się w 1980 r. w Moskwie. Moskwianie dobrze przygotowali się na spotkanie z zagranicznymi gośćmi. W Bitcewskim parku leśnym, położonym w południowej części miasta, powstał kompleks pierwszej klasy, obejmujący wszystkie niezbędne obiekty dla rozgrywania wszystkich rodzajów zawodów konnych. Paradny plac przed Pałacem Sportu Jeździeckiego upiększają fontanny i grupowa rzeźba koni. Do placu przylega stadion skokowy z trybunami na 12 tysięcy miejsc. Płaszczyzna stadionu posiada darniowe pokrycie i dlatego nie ma na nim pyłu. Kompleks obejmuje także kryty zimowy maneż z trybunami na 2 tysiące widzów. Razem z nim znajduje się odkryty czworobok do konkursów ujeżdżeniowych oraz stajnie na 400 koni, lecznica weterynaryjna i skład furażu. W bezpośrednim sąsiedztwie stadionu – steaplechas’owy tor z podstawową drogą o długości 1650 m, a od niego, w Bitcewski park odchodzi trasa „dróg i ścieżek“ oraz krossu, gdzie odbywają się próby polowe, wchodzące w skład wkkw.

Igrzyska Olimpijskie w Moskwie odbywały się na wysokim poziomie sportowym, wzięli w nich udział najsilniejsi jeźdźcy Austrii, Bułgarii, Węgier, Gwatemali, Indii, Włoch, Meksyku, Polski, Rumunii i ZSRR. Członkowie FEI dostrzegli doskonałe przygotowanie kompleksu w Bitce i jego unikalne wyposażenie.

Pierwsi do walki sportowej przystąpili wkkwiści. Zawody zkończyły się zwycięstwem drużyny radzieckiej, udekorowanej złotymi medalami. Drugi i trzeci indywidualnie byli radzieccy wkkwiści A. Blinow na Gałzunie i Ju. Salnikow na Pincecie, którzy stali się posiadaczami srebrnego i brązowego medalu. Świetnie wystąpili w drużynie także radzieccy skoczkowie, którzy również zdobyli mistrzostwo olimpijskie. Byli to Nikołaj Korolkow (srebrny medalista indywidualnie), występujący na koniu Espadronie i trzej Wiktorzy: Poganowski na Tołkom, Asmajew na Rejsie i Czukanow na Hepatycie. Trzeci złoty medal drużynowo i tytuł mistrzów olimpijskich zdobyli radzieccy mistrzowie w konkurencji ujeżdżenia w programie wyższej szkoły jazdy konnej, Ju. Kowszow (srebrny medalista indywidualnie) na koniu Igroku, W. Ugriumow na Szkwale i W. Misewicz na Płocie.

Zdobycz wystąpień radzieckiej drużyny jeździeckiej na XXII Igrzyskach w Moskwie była znakomita: trzy złote, trzy srebrne i dwa brązowe medale.

Wysokie mistrzostwo, wytrzymałość i wola zwycięstwa, jakie przejawili radzieccy jeźdźcy na Moskiewskiej Olimpiadzie, zostały wysoko ocenione przez Partię i Państwo. Duża grupa sportowców została nagrodzona orderami i medalami ZSRR.

RADZIECCY JEŹDŹCY W ZAWODACH UJEŻDŻENIOWYCH NA IGRZYSKACH OLIMPIJSKICH

XVII/1960
Rzym
Złoty medal – S. Fiłatow
XVIII/1964
Tokio
Brązowy medal drużyny (S. Fiłatow, I. Kalita, I. Kizimow)
XIX/1968
Meksyk
Srebrny medal drużyny (I. Kizimow, I. Kalita, E. Pietuszkowa)
Złoty medal – I. Kizimow
XX/1972
Monachium
Złoty medal drużyny (E. Pietuszkowa, I. Kizimow, I. Kalita)
Srebrny medal – E. Pietuszkowa
XXI/1976
Montreal
Czwarte miejsce drużyny
XXII/1980
Moskwa
Złoty medal drużyny (Ju. Kowszow, W. Ugriumow, W. Misiewicz)
Srebrny medal – Ju. Kowszow
Brązowy medal – W. Ugriumow.

1 komentarz:

  1. Fajnie przeczytać że ktoś jeszcze tak trenuje a nie tylko za pysk i do przodu bo przecież każdy tak robi. Zamiast w dół i rozciągnąć się jak tutaj to powiedziano.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...