czwartek, 6 stycznia 2011

Koni achałtekińskich historia sekretna, cz. 12 – Masakra w Geok-Tepe


Podbój Azji Środkowej przez Rosję miał charakter krwawy, a jego ofiarą padli przede wszystkim właśnie Turkmeni: nie tylko na obszarze dzisiejszej Turkmenii, gdzie stanowili niemal 100% ludności, ale także w uzbeckich chanatach Chiwy i Buchary, gdzie byli najemnymi żołnierzami. W końcu maja i na początku czerwca 1873 roku dowodzący wojskami rosyjskimi w Chiwie generał gubernator K. Kaufman zażądał od pozostających na terytorium chanatu Turkmenów złożenia w ciągu 12 dni kontrybucji w wysokości 610 500 rubli, a gdy ten nierealny termin nie został dotrzymany, na jego rozkaz wojska rosyjskie uzbrojone w artylerię i broń palną dokonały masakry używającej tylko broni białej konnicy plemienia Jomud. Zginęło ok. 2 tysięcy Turkmenów (co nie wydaje się wielką liczbą, ale stanowi przecież 1% całej żyjącej wówczas populacji tego narodu i ok. 5% zdolnych do noszenia broni).[1]

W kilka lat później ekspedycja generała M. Skobielowa dokonała masakry i podboju tej części plemienia Teke, która zamieszkiwała rejon Aszchabadu. Większość wojowników plemienia zamknęła się przed Rosjanami w twierdzy Geok-Tepe, gdzie niespełna dwa lata wcześniej udało im się zwycięsko odeprzeć pierwszą rosyjską próbę podboju (której opis – we fragmentach – pióra pułkownika Tuhan-mirzy Baranowskiego, dałem Państwu w poprzednim odcinku). 12 (24) stycznia 1881 roku, po trzech tygodniach ostrzału artyleryjskiego i wysadzeniu przy pomocy miny części murów, Rosjanie ruszyli do szturmu. Na 25 do 40 tysięcy obrońców zaledwie 4 do 5 tysięcy posiadało jakąś broń palną – głównie czarnoprochowe muszkiety i ok. 600 zdobytych wcześniej na Rosjanach odtylcowych karabinków systemu Berdana. Teke mieli też jedną armatę miedzianą, zdobytą w 1858 roku na Persach. Wobec ogromnej przewagi w sile ognia po stronie rosyjskiej i rozkazu generała Skobielowa „nie brać jeńców“ szturm zamienił się w masakrę, w której zginęło od 8 do 14 tysięcy wojowników. Do niewoli wzięto jedynie ok. 5 tysięcy kobiet i dzieci.[2]

Wojownicy Teke przed jurtami[3]

Turkmeńska hodowla koni ucierpiała nie tylko na skutek bezpośrednich strat wojennych i rabunku stad przez Rosjan, ale także z powodu zmian w tradycyjnym sposobie życia, jakie narzucali zwycięzcy. Przede wszystkim drastycznie ograniczone zostały Turkmenom możliwości najemnej służby wojskowej (jeszcze w końcu XIX wieku sformowano dywizjon kawalerii – dwa szwadrony – złożony z turkmeńskich ochotników, którzy chcieli służyć dla cara, podczas I wojny światowej został on rozwinięty do rozmiarów pułku kawalerii) oraz rabunku – dwóch podstawowych źródeł utrzymania, przy pomocy których uzupełniali skąpe zasoby jakie byli w stanie pozyskać na swoim rodzimym terytorium. Spowodowało to spadek popytu na wojenne konie.

Na szczęście dla koni, zalety bojowych wierzchowców Turkmenów były oczywiste także dla zwycięzców. Już pierwszy gubernator Obwodu Zakaspijskiego Aleksy Nikołajewicz Kuropatkin uległ czarowi złotych koni do tego stopnia, że z własnych, prywatnych środków ufundował w Aszchabadzie Zakaspijskie Stado Ogierów (które później, już w czasach radzieckich, zostało przekształcone w Aszchabadzką Stadninę Koni (Konny Zawod) im. Komsomołu – przez wiele dziesięcioleci największą stadninę koni tej rasy na świecie.

Z inicjatywy generała Kuropatkina końmi Turkmenów zainteresowali się rosyjscy zootechnicy. Obok W. Firsova, o rasie tej pisali później także A. A. Brauner, W. O. Lipping, M. I. Belonogov i (ojciec rosyjskiej hipologii jeśli brać pod uwagę poczytność jego dzieł) W. O. Witte. Który zresztą w swoich rozważaniach na temat historii tej rasy mocno opierał się na starszym o 40 lat dziele Mariana hr Czapskiego (od którego zaczerpnął m.in. historię perskiej misji pułkownika Teofila Szemberga, z jego książki znaną hodowcy Stawropolskiego Konzawoda…). Poważna część wysiłków tych badaczy szła w kierunku ustalenia bądź obalenia możliwości związków pomiędzy koniem achałtekińskim a koniem arabskim – czynność, która wydawać się dzisiaj może zbędną: przecież na pierwszy rzut oka widać, że te dwie rasy koni nie mają ze sobą nic wspólnego (bliżej już jest achałtekińcom do folblutów – z tym, że to dowodzi raczej wpływu koni turkmeński na powstanie rasy koni pełnej krwi angielskiej niż odwrotnie; gdyby bowiem serdarów Teke było stać na sprowadzanie przed 1881 rokiem koni z Wysp Brytyjskich, to przecież kupiliby tam sobie także i karabiny…). Jednak wiek XIX miał swoje osobliwości. Jedną z tych osobliwości była także niczym nieuzasadniona fascynacja Bliskim Wschodem i Beduinami, o której była już w tym cyklu mowa. Sami Turkmeni przyczynili się zresztą do zamieszania. Byli oczywiście dumni ze swoich koni i uważali je za lepsze od wszystkich innych. Ponieważ byli muzułmanami, oczywistym im się wydało, że to właśnie ich konie muszą pochodzić od klaczy samego Mahometa – i takie genealogie opowiadali odwiedzającym ich koczowiska podróżnikom. Ponadto, w końcu XIX wieku istniało bardzo wiele ras i grup koni stanowiących ogniwo pośrednie pomiędzy koniem arabskim a koniem turkmeńskim – i stąd także różnica pomiędzy tymi dwiema rasami niekoniecznie była wówczas tak łatwa do uchwycenia jak się to nam dzisiaj wydaje.

Bardzo trudno jest ocenić liczebność koni achałtekińskich przed kompilacją księgi stadnej. Pierwsze dane statystyczne dotyczące liczebności samych Turkmenów pochodzą z roku 1897, kiedy to przeprowadzono w Rosji pierwszy spis powszechny obejmujący także podbite terytoria w Azji Środkowej (jednak dane z rosyjskich protektoratów Chiwy i Buchary są tylko szacunkowe). Na terenie Obwodu Zakaspijskiego mieszkało podówczas 329.562 Turkmenów (na ogółem 372,2 tys. ludności). Ponadto władzy emira Buchary podlegało ok. 165 tys. Turkmenów (najliczniejszym plemieniem na tym terytorium było Ersari), zaś chana Chiwy – 196 tys. Turkmenów (głównie Jomud i Czowdry). Szacuje się, że ok. 100 tys. Turkmenów już wtedy przebywało w Iranie i w Afganistanie.[4]

Dość łatwo jest przyjąć założenie, że na 1 Turkmena powinien wypadać 1 koń. Wprawdzie minęło już prawie 20 lat od rosyjskiego podboju i duża część Turkmenów zdążyła się zdeklasować do miejskiej i (osiadłej) wiejskiej biedoty, szukającej zatrudnienia na zakładanych przez Rosjan plantacjach bawełny, na kolei i w innych przedsiębiorstwach kolonizatorów. Ci biedni Turkmeni koni już nie posiadali. Ponadto, spis podaje liczebność całej populacji, łącznie z kobietami i dziećmi, którym i wcześniej niekoniecznie przysługiwały wierzchowce (w każdym razie nie wojenne wierzchowce czystej krwi). Jednak, z drugiej strony, rodzący się popyt na konie achałtekińskie sprawiał, że najbogatsi wśród Turkmenów, zaczęli już w tym czasie rozwijać swoje stada ponad możliwości jakie istniały przed rosyjskim podbojem. Tak, czy inaczej nawet, gdyby zakładać równanie 1 Turkmen = 1 koń (które na pewno było prawdziwe dla okresu przed podbojem rosyjskim), to i tak nie mówi to jeszcze niczego o liczebności najbardziej nas interesujących koni achałtekińskich. Obok nich Turkmeni hodowali także konie Jomud, Jamud, Jabu i Goklan, posiadające ze współczesnymi końmi achałtekińskimi wspólnych przodków, ale nie wykorzystane później przy hodowli tych koni (zapewne wówczas takich grup czy ras koni było o wiele więcej, nie o wszystkich z nich zachowały się do naszych czasów wiadomości: konie Ersari, Salor czy Sarik znane są już tylko z nazwy, zachowanej dzięki XVIII i XIX wiecznym podróżnikom). Wszystkie te konie były tańsze i łatwiejsze w utrzymaniu od drogich i elitarnych koni tekińskich.

Konie tekińskie hodowało przede wszystkim plemię Teke oraz najbogatsi hodowcy pozostałych plemion. Wychodząc z założenia, że Teke, jako plemię wśród Turkmenów przodujące, byli najbardziej konserwatywni i ksenofobiczni ze wszystkich Turkmenów, a przy tym najbogatsi – można też zakładać, że stosunkowo najwolniej ulegali kolonialnej deklasacji i najzacieklej obstawali przy swoim tradycyjnym sposobie życia. Jednak, w toku rosyjskiego podboju, ponieśli największe ze wszystkich plemion straty tak demograficzne, jak i majątkowe.

Liczebność plemienia Teke można by szacować na ok. 120 do 160 tysięcy głów w 1897 roku (ogólna liczebność Turkmenów zapewne zdążyła się co najmniej podwoić pomiędzy rokiem 1881 a rokiem 1897 – Rosjanie po podboju zaczęli wprowadzać szczepienia, co przy wysokiej dzietności Turkmenów nie mogło dać innego skutku niż eksplozja demograficzna) i ponad 300 tysięcy w roku 1913. Nie wydaje się możliwe, by wszyscy spośród nich byli w stanie utrzymać dla siebie konia achałtekińskiego.[5] Tym niemniej, nawet przy najbardziej ostrożnych kalkulacjach trudno przyjąć mniejszą liczebność tej rasy niż kilkadziesiąt tysięcy głów (od 30 do 60 tysięcy wydaje się najrozsądniejszym szacunkiem).

Ogólna liczebność wszystkich koni turkmeńskich w Obwodzie Zakaspijskim oraz chanacie Chiwy i emiracie Buchary raczej nie mogła przekraczać 500 – 600 tysięcy (ale też wątpliwe, aby była niższa niż 300 tysięcy). Taka ich liczba zgadza się z amerykańskimi szacunkami odnośnie ogólnej liczebności koni w Imperium Rosyjskim w roku 1910: waszyngtoński Departament Rolnictwa szacował wówczas tę populację na nieco ponad 30,3 miliona głów. 86% z tej liczby to były różne chłopskie koniki używane w gospodarstwach, zaledwie ok. 200.000 sztuk – elitarna hodowla tzw. „zawodzka“ europejskich ras kulturalnych, a cała reszta – ok. 4 – 5 milionów koni przypadała na konie stepowe, w tym prawie połowa (ok. 2 milionów koni) to były konie kazachskie i kirigiskie. Większość z drugiej połowy koni stepowych musiała należeć do 11 wojsk kozackich carskiej Rosji i jeszcze coś musiało zostać dla innych niż Turkmeni ludów nie-rosyjskich (na Ałtaju, na Syberii). Reasumując, Turkmeni, których przed I wojną światową było już ponad milion, nie mogli trzymać więcej niż 300 do 500 tysięcy koni, z czego zapewne ok. 10% mogła stanowić elitarna hodowla koni czystej krwi achałtekińskiej.[6] Co najmniej 30.000 koni achałtekińskich to kapitał początkowy, z którym zaczyna się wiek XX – najgorszy i najtragiczniejszy w dziejach tej starożytnej rasy.

PRZEJŚCIE DO CZĘŚCI TRZYNASTEJ

[1] A. M. Terentev, Istoria zavoevaniâ Srednej Azii, 1906 t. 2, str. 279, za: Shodmonkuł Pirimkułow, Pod jarzmem Imperium Rosyjskiego, w: Ibidem, str. 90
[2] A. M. Terentev, Istoria zavoevaniâ…, str. 165 – 188, za: Shodmonkuł Primkułow, op. cit., str. 91 - 93
[3] Akhalteke…, str. 125
[4] Tadeusz Bodio, Andrzej Wierzbicki, op. cit., str. 398
[5] Jak twierdzi Tuhan-Mirza Baranowski, elitarne konie achałtekińskie trzymali tylko najbogatsi wśród Tekińców – por. cz. 11 cyklu. Skądinąd, więcej się Baranowski dowiedział o zwyczajach małżeńskich Tekińców, niż o ich koniach…
[6] Dane za: S.P.Urusow, op. cit., str. 242.

1 komentarz:

  1. Salve,
    bitwy z Teke doczekaly sie opisu korespondentow brytyjskich doczepionych do ekspedycji rosysysjkich - byl tam opisany ciekawy (z 1879 roku) moim zdaniem, przyklad pomocy munsztunkow przy walce wrecz miedzy Teke a kawaleria rosyjska, mianowicie konie dragonow rosyjskich nie mialy munsztunkow gdyz rozkazem zostawiono je w garnizonie, bo dragoni nadmiernie pyski koniom niszczyli (i zdaje sie ze jezdcami byli slabymi)- i w czasie walk pod Geok-tepe nie mogli zblizyc sie do Teke wojownikow zeby ich na szable wziasc, nie umieli tego wykonac uzywajac tylko wedzidel, zreszta ekspedycja zakonczyla sie niepowodzeniem i odwrotem . Inna kwestia zwiazana z kawaleria rosyjska w tym podboju jest ze Turkmeni byli tak dalece lepszymi jezdzcami ze dowodca rosyjski wydal swej kawalerii (dragonom i Kozakom) instrukcje zeby nie wdawala sie w walke z jazda turkemnska chyba ze Turkmeni mieli za soba zamkniete pole odwrotu, a juz na pewno zeby nie scigali Turkemnow w odwrocie, bo ucieczka byla tylko pozorowany manwrem sluzacym do rozbicia Rosjan etc.

    Opis (angielski) wziecia Geok-tepe : The famous Tekke (Turkoman) fortress of Denghil Tepe( Geok Tepe) was captured at one o'clock in the afternoon of Jan. 24, 1881.
    "At four in the afternoon Skobeleff led his cavalry through the breach and ordered both horse and foot to pursue the retreating enemy and to give no quarter. This command was obeyed with savage precision by both 'till darkness fell — by the infantry (6 companies) for a distance of seven miles, by the cavalry (a division of dragoons and four sotnias of Cossacks) for 11 miles, supported by a battery of horse artillery with long range guns. 8000 persons of both sexes and all ages were mercilessly cut down and slain. 'On the morning after the battle they lay in rows like freshly mown hay, as they had been swept down by the mitrailleuses and cannon.' In the fort were found the corpses of 6,500 men, and some thousands of living women and children. There, too, in General Grodekoff's own words, 'all who had not succeeded in escaping were killed to a man by the Russian soldiers, the only males spared being the Persian prisoners, who were easily recognised by the fetters on their legs [kajdany], and of whom there were about 600 in all. After that only women and children, to the number of about 5,000, were left.' The troops were allowed to loot without interruption for four days, and booty to the value of six hundred thousand pounds was found inside the fortress. In the operations of the day the Russian loss was only 60 killed and 340 wounded; during the entire campaign 283 killed and 689 wounded. Within the same time Skobeleff admitted that he must have destroyed 20,000 of the enemy.
    "It was not a rout, but a massacre; not a defeat, but extirpation; and it is not surprising that after this drastic lesson, the Tekkes of the Akhal oasis have never lifted a little finger against their conquerors

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...