sobota, 18 grudnia 2010

Świętujemy czy grzejemy..?


Przed chwilą obudziłem człowieka śpiącego na mrozie na traktorze. Akurat konie karmiłem to zwróciłem uwagę, bo jakoś dziwnie powoli jechał.  Na wysokości naszego wjazdu najpierw szarpnął, a potem stanął i stał, aż konie zjadły, dziwnie się kuląc. Poszedłem sprawdzić, co mu się stało. Napruty jak szpak. Nie wie gdzie jest. Nie pamięta kim jest, ani dokąd jedzie. Na szczęście podstawowe odruchy wegetatywne, tj. zdolność zapalenia ciągnika pozbawionego stacyjki, ciągle ma w normie i na razie wygląda na to, że pojechał dalej. Za jakiś czas jeszcze się przejadę tą drogą co by sprawdzić, czy nie zasnął znowu kawałek dalej. Pytał o pociąg, może do stacji jedzie..?

Wczoraj zatrzymali nas po drodze dwaj młodzieńcy prosząc o wyciągnięcie samochodu z zaspy. Jakoś dziwnie ten ich samochód w zaspę wjechał, bo nie równolegle, a pod kątem prostym do drogi. Przy tym nie mieli linki, więc i tak nie mogłem im pomóc, moją jeszcze przy wiosennych roztopach taki wyciągany z błota delikwent porwał na strzępy. Obaj chłopcy rumiani, oczy zamglone, a chuch..!

No i dziś rano wracając z targu widzimy na przejeździe kolejowym – idzie człowiek torami. Od tego ostatniego wypadku jakoś strach. A ten jeszcze nie to że idzie – on na tych torach tańczy! Od szyny do szyny go buja, piruety wywija, to na jednej nodze, to na drugiej, chwieje się, równowagi szuka… Jednym słowem: wesoło mu. Aż zazdrość bierze…

Zimno i rozgrzewać się trzeba, czy już po prostu świętujemy..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...