piątek, 3 grudnia 2010

Odśnieżanie

Lepsza Połowa robiła podczas swojego osamotnienia w naszej chatce zdjęcia. Pozwolicie jednak Państwo że wrzucę je jutro - ledwo się na nogach trzymam po 8 godzinach drogi powrotnej z Gliwic a potem po przedzieraniu się kilometr od miejsca gdzie zostawiłem samochód do domu.

Odśnieżyć nas się bowiem nie udało. Co prawda wójt zobowiązany po tym, jak mu tydzień temu konia przewiozłem ciągnik do odśnieżania był dzisiaj nawet i przysłał. Ale kpiny z tego wyszły nie odśnieżanie. Raz, że kierowcy chciało się dojechać tylko do naszego płotu, więc i tak musiałbym zostawić samochód na drodze (jeszcze ze 200 metrów do podwórka zostało...). Dwa, że chyba to był ten sam ciągnik który w zeszłym roku raz jeden się tu pokazał - za lekki i za mały, bo o tym, żeby droga była przejezdna to i mowy nie ma. Mamy za to teraz świetny tor treningowy dla koni. Muszę tylko Wielkim Strasznym Zwierzem utorować drogę dojścia do niego.

Zresztą pada non stop i wjeżdżając ryzykowałbym, że rano już nigdzie nie wyjadę...

Takie to i odśnieżanie gminy. Prawie jak tejże gminy miłosierdzie, nieprawdaż..?

Bliski jestem po bardzo nieudanej ekspedycji do Gliwic popadnięcia w kompletną mizantropię. Ci ludzie którzy przychodzą na prezentacje nie tylko nie rozumieją ani słowa z tego co do nich mówię, ale nawet nie kojarzą, czego w ogóle sprawa dotyczy. W poniedziałek, kiedy już prawie dojeżdżałem do Gliwic (błądząc na licznych objazdach spowodowanych robotami drogowymi i nieprzejezdnością części ulic) uparcie wydzwaniał do mnie bardzo uprzejmy pan z Jeleniej Góry który koniecznie chciał ode mnie kupić pościel wełnianą. Żadne tłumaczenia że nijakiej pościeli wełnianej nie mam, a jak będziemy jeszcze trochę sobie gaworzyć to zaraz spowoduję karambol, nic a nic go nie przekonywały. Chciał tej pościeli i już! A wszystko przez to, że jego 80-letnia matka takową sobie kupiła i coś jej się w skołatanej łepetynie przestawiło, że ode mnie - na dowód czego przedstawiała synowi "bon towarowy", który istotnie podpisałem, bo rozdaję takowe podczas każdej prezentacji jako obowiązkowy "prezent" dla każdego widza (bez tego nie raczyliby przyjść!). Wszystko im się zgadzało i tylko ja - z zupełnie dla nich niezrozumiałych powodów - uparcie odmawiałem sprzedać im drugiego kompletu tej cholernej pościeli! Aż zabłądziłem przez te rozhowory i spóźniłem się na pierwszą prezentację...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...