środa, 8 grudnia 2010

Nowe zwierzątko


przygarnęła Lepsza Połowa (oraz cała reszta towarzystwa jak widać też), podczas mojej nieobecności. Zwierzątko, na razie zwane po prostu "kurczakiem" trzyma się domu wiernie i z pasją. Jest szansa na więcej i lepszych zdjęć. Na razie tyle - mamy tu w Boskiej Woli od poniedziałku blackout za blackoutem, dzisiaj już dwa razy wyłączało mi prąd, trzeciego czekać nie zamierzam - idę spać. Całą noc zużyłem na podróż z Grudziądza do domu. Zamiast standardowych 6 godzin, zajęło mi to godzin 11. Że potem nie miałem w grafiku byczenia się, to w tej chwili już nawet nie bardzo wiem, co się ze mną dzieje...

2 komentarze:

  1. Ale Dalia jest potężna z tej perspektywy....pańskie oko konia tuczy :-) A kurczak pan bażant naprawdę taki do siedziby ludzkiej garnący się? Może jakiś paskudny mróz idzie, że nawet zwierzęta wiedzą, że ambicję trzeba schować do kieszeni? :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Tego pańskiego oka ostatnio trochę brakowało - przez dwa tygodnie nie miałem czasu wsiąść na staruszkę, a jak wiadomo: w starym piecu Diabeł pali... i teraz to aż się trochę boję!

    Kurczak da sobie pióra z ogona wyrwać za owies. Jest to po prostu kurczak - materialista, oportunista i karierowicz!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...