środa, 22 grudnia 2010

Koni achałtekińskich historia sekretna, cz. 8 – stad natolskich plemię


Skąd brały się owe „żartkie i piękne“ konie, tuzinami na Atmajdanie przez sułtańskich agów do gonitw używane? Niestety, nie umiem dać pełnej i wyczerpującej odpowiedzi na to pytanie. Potrzebny jest ktoś władający językiem osmańskim, kto by poświęcił kilka lat życia na badanie tak nieważnego, nieistotnego, pomijalnego zupełnie szczegółu dawnej kultury materialnej jak hodowla koni. Nie ma żadnych szans, aby się taka osoba znalazła. Nie wierzę w to. Zainteresowałem tematem prof. Dariusza Kołodziejczaka – obiecał naprowadzić na to zagadnienie któregoś ze swoich doktorantów. Minął rok i jakoś żaden się nie pojawia. Wyjdzie na to, że dobiegając czterdziestki, sam będę musiał – jeśli sytuacja materialna kiedyś na to pozwoli – usiąść w szkolnej łatwie i nauczyć się języka, dzięki któremu zagadkę być może uda się rozwiązać. Na razie nie mam takiej możliwości. Co zatem wiem, a czego nie wiem..?

Obszar Turkmenii pozostawał pod władzą mongolską (lub nominalnie mongolską, gdyż następcy Hulagu-chana dość szybko ulegli kulturze perskiej) aż do początków XVI w. z tym, że po śmierci odnowiciela imperium mongolskiego w Azji Zachodniej, Tamerlana, ugrupowania turkmeńskie odgrywały decydującą rolę w podziale jego sukcesji – wszędzie, poza samą Turkmenią, która pozostała obszarem pogranicznym, podległym efemerycznym wpływom uzbeckiego chanatu chiwańskiego lub rządzącej Persją (do roku 1722) turkmeńskiej dynastii Safawidów. Turkmeni wykorzystywali rywalizację pomiędzy tymi państwami, a także walki wewnętrzne w chanacie chiwańskim, by zachowywać faktyczną niezależność i grabić wszystkie strony rozgrywających się w pobliżu ich terytorium konfliktów. Stan taki, w najrozmaitszych konfiguracjach, trwał aż do podboju rosyjskiego.
Staroturecka gra w "kokpar", czyli gonitwę za wypchanym truchłem kozła

W tym samym czasie, Turkmeni imigrowali na obszary podległe władzy tureckich lub mongolskich władców w Azji Zachodniej, a nawet na Bałkanach. W szczególności, brali udział w tureckim podboju ziem bizantyjskich, osiedlając się licznie na ziemiach seldżuckiego sułtanatu ar-Rumu (ze stolicą w Konyi, starożytne Ilkonium we wschodniej Anatolii), a potem sułtanatu osmańskiego.

Turcy osiedlający się w Anatolii uważali się przede wszystkim za wojowników islamu, którego byli gorliwymi wyznawcami – byli „gazi“, czyli wojownikami bez rodów i plemion, walczącymi w imieniu całego świata islamu. Wśród Turkmenów, przywiązanych do swojej rodowo – plemiennej tradycyji, szamanizm przetrwał aż do XVI wieku. Seldżucy stając się panami zdobytych ziem porzucili koczowniczy tryb życia i zamiast paść stada owiec i bydła – paśli stada swoich poddanych. Nie pozostało to bez wpływu na hodowlę koni.

Aż do początku XIX wieku w Imperium Osmańskim panował quasi-feudalny system rekrutacji jazdy: sipahiowie, czyli konni wojownicy, w zamian za służbę wojskową na każde wezwanie sułtana, otrzymywali jako lenno pewno terytorium wraz z zamieszkującą je ludnością. Sipahiowie nie stawali się jednak z tego tytułu właścicielami ziemi, nad którą sprawowali kontrolę (ta należała albo do uprawiających ją chłopów, albo do sułtana) i sami nie prowadzili na ogół własnego gospodarstwa (folwarku). Odpowiadali za to za pobór podatków od ludności zamieszkującej lenno, z których część zatrzymywali na własne potrzeby i z tych środków finansowali swoje wyposażenie bojowe, w tym konie. Co więcej, początkowo lenno nie było dziedziczne i syn wojownika mógł otrzymać ojcowiznę – albo zupełnie inne lenno w całkiem innej części rozciągającego się na trzech kontynentach Imperium – tylko w zamian za osobistą służbę wojskową.

Audiencja u sutłtana

Taki system nie sprzyjał ciągłości hodowli koni. W istocie rzeczy jego celem było także rozbicie plemiennej i rodowej solidarności tureckich wojowników, którzy mieli być lojalnie wobec sułtana tylko, a nie wobec swych plemiennych szejków. Udało się to w pełni, ale już osiedlając się w Anatolii Turcy w większości musieli przesiąść się na konie miejscowe, dostarczane im przez chłopów osiadłych tam jeszcze za czasów bizantyjskich lub świeżo sprowadzonych z Turkmenii osadników (ci ostatni częściej specjalizowali się w hodowli i dostarczali najwięcej remontów dla sipahiów).

Turkmeni osiedlający się na terytorium podbitym przez Osmanów, sprawiali zresztą władzy tych ostatnich ciągłe kłopoty. Jak pisze Halil Inalczik: „Mimo, że w 1468 roku Mehmed zajął Karamanię,[1] nie zdołał ujarzmić silnej grupy plemion turkmeńskich, które zamieszkiwały góry ciągnące się aż do wybrzeża Morza Śródziemnego. Wspomniane plemiona nie zostały podbite przez kolejne 50 lat i od czasu do czasu wzniecały powstania, skupiając się wokół pretendetów do tronu Karamanii.“[2]

Turkmeni zamieszkiwali w zwartych grupach kilka prowincji Anatolii, w Karamanii i w górach Taurus stanowiąc większość ludności. Turkmeni z gór Taurus, zwani tahtadży (drwale), zajmowali się zwałką i eksportem drewna porastającego to pasmo.[3] Pozostali Turkmeni, byli na ogół wojownikami. W Karamanii Porta Ottomańska zmuszona była pójść na ustępstwa wobec ich utrwalonych zwyczajów i znajdujące się tam timary (lenna), były od początku dziedziczne. Turkmeni byli podatni na wpływy różnego rodzaju mistyków i stworzyli podstawę potęgi tureckich sufich, zwłaszcza z bractwa bektaszytów, które było niemal oficjalnym wyznaniem korpusu janczarskiego: „Derwisze z pogranicza, powszechnie określani jako babajowie, adbalowie lub ahijowie, utrzymujący ścisłe związki z osmańskimi bejami, napływali do Anatolii od XI wieku razem z falami migrujących Turkmenów. Podobnie jak dawni turecko – mongolscy szamani, zaliczali się oni do społecznych i duchowych elit Turkmenów.“[4]

Niespokojny tryb życia, przywiązanie do ustroju rodowo – plemiennego i podejrzanych, z punktu widzenia sunnickiej ortodoksji ruchów mistycznych sprawiało, że Turkmeni stanowili dla Porty problem. Tak, jak ceniono ich migrację gdy pozwalała na zasiedlanie spustoszonych w wyniku wojen i grabieży terytoriów, tak też zwykle robiono co tylko możliwe, aby skłonić ich przynajmniej do porzucenia koczowniczego trybu życia. Rozproszone osady Turkmenów powstały we wszystkich prowincjach Imperium Ottomańskiego, włącznie z Bałkanami. W samej Anatolii jeszcze na początku XIX wieku ich liczebność szacowano na milion osób.[5]

Podatność Turkmenów na wpływy mistyków doprowadziła też do powstania konkurencyjnej wobec Osmanów dynastii Safawidów, panującej nad Iranem, Azerbejdżanem i walczącej o wpływy w Armenii i Iraku: „Z tymi właśnie Turkmenami, którzy wcześniej we wschodniej Anatolii stworzyli zalążek państwa Ak Kojunłu,[6] bezwzględnie rozprawił się Mehmed Zdobywca po tym, jak pokonał Uzun Hassana[7] w 1473 roku. Około 1500 roku Ismail Safawid, spadkobierca rodu szejchów z Ardebilu i krewny Uzun Hasana, wydarł państwu Ak Kojunłu władzę we wschodniej Anatolii, Azerbejdżanie i Iranie. Jako przywódca heterodoksyjnego bractwa religijnego rozszerzył swoje wpływy na wszystkich anatolijskich Turkmenów.“[8] Safawidzi ostatecznie walką o rząd dusz nad Turkmenami przegrali, a ograniczeni głównie do Iranu, chcąc zdobyć poparcie swoich szyickich poddanych, przeszli na szyizm, a właściwie doprowadzili do powstania jego swoistej, irańskiej odmiany, sprowadzając z Iraku uczonych szyickich – ajatollachów. W roku 1722 ich panowanie zostało obalone przez sunnickich Afganów, tylko po to, by na krótko szachem Persji został inny Turkmen, z plemienia Afszarów, Nadir-szach, któremu w latach 1740 – 1747 udało się rozciągnąć swoją kontrolę także nad chanatem chiwańskim i terytorium dzisiejszej Turkmenii. Było to jednak osiągnięcie efemeryczne i począwszy od 1747 roku stan spraw w ojczyźnie Turkmenów powrócił do dawnej anarchii.[9]

System sipahów został ostatecznie zniesiony w Turcji w XIX wieku. Już wcześniej jednak, system ten cierpiał poważny kryzys. Sipahowie nie prowadząc folwarków i nie będąc właścicielami ziemi którą dzierżyli w ramach timarów, nie byli przesadnie zainteresowani w rozwoju rolnictwa. Ich stosunek do ludności poddanej był taki sam jak rzymskich publikanów (dzierżawców podatków), czy francuskich urzędników doby ostatnich Ludwików (którzy kupowali swoje urzędy na licytacji i musieli wydusić z ludności zwrot kapitału z odsetkami…). System mógł działać prawidłowo tylko wtedy, gdy władza centralna zachowywała dość siły, aby bronić prostych poddanych przed nadużyciami ze strony sipahów – a jednocześnie, póki trwała ekspansja zewnętrzna, która dawała co jakiś czas nowe terytoria na lenna dla tej niezbędnej dla państwa, ale i niebezpiecznej dlań klasy. Oba te warunki przestały być spełniane w końcu XVII wieku, wraz z pierwszą poważną klęską Wysokiej Porty, zakończoną utratą Węgier i pokojem karłowickim z 1699 roku. Niejaki Jan Sobieski przyłożył szabli do tego wydarzenia, stąd powinniśmy je pamiętać…
Turecka stadnina wojskowa z połowy XIX wieku w Kabiyuk w bułgarskiej Dobrudży

Wraz z kurczeniem się terytorium podległego sułtańskiej władzy i jednoczesnym pogarszaniem się sytuacji ekonomicznej sipahów (sami podcięli gałąź na której siedzieli, wykorzystując każdy objaw słabości centralnego rządu by gnębić podatkami swoich poddanych: a że równowaga ekonomiczna i ekologiczna końca XVII i początku XVIII wieku była bardzo krucha, nie trzeba było wiele czasu, by skończyło się to masowym zbiegostwem chłopów, tysiącami hektarów nieuprawianej ziemi, głodem i spadkiem wielkości populacji…), spadł też popyt na bojowe konie. Ponieważ nie było na nie dostatecznego zbytu najpierw pędzono je tysiącami na targi ukrainne i węgierskie, a gdy i to nie pomogło (polska szlachta bojowych koni nie kupowała, wolała kareciane, bo wszak nie wybierała się na żadną wojnę – a i na Węgrzech gust się zmienił…), turkmeńska hodowla koni w Anatolii i Rumelii upadła. Upadała zresztą przez niemal 100 lat, skoro jeszcze w roku 1792, dało się kupić w Stambule „sześć ogierów arabskich turkomańskich przepysznej piękności“. Dopiero w połowie XIX wieku kryzys był już tak silny, że dla nowej armii, opartej na wzorach europejskich, zaczęto tworzyć nowe, państwowe stadniny koni – jak ta w Kabiyuk w Bułgarii, a do stadniny sułtańskiej w Stambule: sprowadzać polskie araby z Białej Cerkwii…

PRZEJŚCIE DO CZĘŚCI DZIEWIĄTEJ

[1] Prowincja osmańska w południowo – zachodniej Anatolii, wcześniej samodzielny sułtanat turecki, niezależny od Osmanów i restaurowany przez Tamerlana na początku XV w.
[2] Halil Inalczik, Imperium osmańskie. Epoka klasyczna 1300 – 1600, Kraków 2006, str. 18.
[3] Ibidem, str. 142
[4] Halil Inalczik, op. cit., str. 201
[5] Ibidem, str. 209
[6] Jednego z państw sukcesyjnych, jakie powstały po śmierci Tamerlana, który wschodnią część Anatolii włączył bezpośrednio do swojego imperium, w Anatolii zachodniej, po pokonaniu Osmanów w 1408 roku, odtwarzając wcześniej tam istniejące niezależne sułtanaty tureckie, takie jak Karamania.
[7] Przywódcy turkmeńskiej konfederacji plemiennej – związku mistycznego, zwanego „związkiem Czarnego Barana“, który opanował obecny Azerbejdżan i Armenię po śmierci Tamerlana. Uzun Hasan szukał sojuszu przeciw Turkom w Europie, m.in. na dworze Kazimierza Jagiellończyka.
[8] Halil Inalczik, op. cit., str. 44
[9] M. Lang, op. cit., str. 82 - 83

2 komentarze:

  1. No dobra, a jakie plany na wydanie książkowe tego materiału??? Bo czyta się naprawdę dobrze, ale chciałoby się w tradycyjnej formie...

    OdpowiedzUsuń
  2. To raczej mało prawdopodobne. Poprzedni odcinek, o "turystach" nad Bosforem to fragment referatu który kiedyś (na razie jest tylko rok opóźnienia...) powinien się ukazać nakładem wydawnictwa Infort Editions, bo wygłosiłem go na konferencji na UKSW, z której to konferencji powinna być książka. Tylko nie wiadomo kiedy.

    A całość? Całość jest zbyt egzotyczna żeby to mogło zainteresować jakiegokolwiek wydawcę. Ile osób w Polsce taką książkę, nawet ładnie ilustrowaną by kupiło..? 10? 20? Musiałbym to przełożyć na angielski. Nawet mógłbym - tylko czasu na razie nie mam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...