środa, 22 grudnia 2010

Komórkowo 2


Rozmrażanie kranu pod wiatą dla koni chwilowo opanowane. Bardzo dziękuję wszystkim z Państwa za troskę i dobre rady. To zagadnienie niewątpliwie będzie jeszcze powracać: zimie do zakończenia daleko, a daleko…

Ponieważ i tak miałem pojechać na firmową wigilię do stolycy, to przy okazji kupiłem tamże nowy kabelek grzewczy. I już ok. 23.00 woda radośnie sobie pociekła. Od tamtej pory nie zamarzła, co już dwukrotnie wypróbowywałem od rana. Tyle, że koniom się pić nie chce…

Ok. 23.00, bo oczywiścia stolyca sparaliżowana. Rany Boskie, jak się w ogóle można poruszać po tym mieście? Z Falenicy do centrum – półtorej godziny. Przez ten czas mógłbym dojechać do Krakowa! Człowieka z miejsca amok ogarnia i wrzody żołądka się otwierają. Ale cóż, plan wykonałem. W drodze powrotnej jeszcze, na intencję pomyślności w najbliższym czasie, byłem dobry – podwiozłem z Konstancina do Góry Kalwarii uroczo naiwną studentkę resocjalizacji (pytanie Lepszej Połowy: a ładna chociaż była? Odpowiedź: nie wiem, było ciemno…) i wyciągnąłem z przydrożnej zaspy jednego opla. Dobrze że miał linkę. Co mi swoją drogą przypomina, że czas najwyższy i sobie takową sprawić.

Nudząc się w korku przesłałem sobie na maila mms-em zdjątka, które odszukałem w pamięci telefonu. Dlaczego zrobiłem to dopiero nudząc się w stołecznym korku? Dlatego, że nie tylko transfer danych mam w Boskiej Woli kiepski. Zasięg sieci komórkowych niewiele jest lepszy. Żeby nie uprawiać kryptoreklamy to już nie powiem których konkretnie sieci to dotyczy. Państwo się sami domyślacie. Internet mam w jednej, komórkę w drugiej, a ta trzecia jest co najwyżej tak samo dobra jak dwie pierwsze J.

Jeśli ktoś z Państwa wpadnie w związku z tą informacją na pomysł, że to wspaniałe miejsce, taki dziki azyl ledwo 40 minut drogi od bram stolycy i pobiegnie się pakować do przeprowadzki, to radziłbym jednak zapisać się na siłownię. Efekt optyczny jak chodzi o muskulaturę i sylwetkę podobny (dla uzyskania charakterystycznej dla wieśniaka opalenizny trzeba też niestety odwiedzać solarium – co najmniej równie często jak Andrzej Lepper!), a jednak mniej boli i większa szansa na spotkanie roznegliżowanej panienki, na której nasza inwestycja w siebie zrobi wrażenie…

Co my tu mamy?

Mamy po pierwsze – moje stanowisko pracy. Jedyne, co się tu zmieniło to monitor, bo kiedy robiłem to zdjęcie, używałem jeszcze zastępczo służbowego telewizora na którym podczas prezentacji pokazuję staruszkom film o ziółkach.

Po drugie – tak wygląda nocą najmniejsze miasto w Polsce. Nie chcąc obrażać jego władarzy wspomnę jednakowoż dla porządku, że raz jeden zdarzyło mi się przejeżdżać przez Wyśmierzyce nie o 2.00, a o 22.00 – i wtedy latarnie, których tu w ogóle nie widać, podobnie jak i samego miasta, świeciły się w całej okazałości. Taka widać polityka. Oszczędnościowa jednakowoż bez wątpliwości – co dobrym jest przykładem na to, że kryzys o którym na Agepo dyskutujemy, puka do bram.

Po trzecie – nocne widoki spod wiaty. Kiepskie zdjęcie, ale aparatem fotograficznym w ogóle bym ich nie zrobił, bo tam opcji zdjęć nocnych nie ma.

3 komentarze:

  1. ziółka? pracujesz w MLM czy w dopalaczach? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. @Anonimowy
    Mów do mnie jeszcze...

    Tak na marginesie: nie mogliście Panie i Panowie Anonimowi jednak się logować do czegoś - do czegokolwiek? Nie sposób Was odróżnić, a jakiś wysyp ostatnio...

    OdpowiedzUsuń
  3. lenistwo, lenistwo...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...