czwartek, 4 listopada 2010

Zazdrość

Być może wbrew zdrowemu rozsądkowi wróciłem do domu na noc zamiast zostać w Płocku. Wbrew zdrowemu rozsądkowi bo najprawdopodobniej koszt przejechania tych 400 km (tam i z powrotem) jest odrobinę większy niż koszt zanocowania na miejscu.

Co tak na marginesie pokazuje jak kosztownym i nieekologicznym zajęciem jest akwizycja! Obawiam się, że będzie to jeden z pierwszych zawodów jakie znikną po Peak Oil...

Wróciłem, bo albo zmiana pogody tak na mnie wpłynęła, albo któryś z klientów sprzedał mi wirusa - czuję się bowiem dość podle. No i jak to ranne zwierzę, czołgam się w stronę własnej gawry, nieprawdaż...

A tak poza tym, to zżera mnie niskie uczucie zazdrości. Skończyłem bowiem rano czytać Paula Daviesa "Kosmiczną wygraną", o której to lekturze już wspominałem. I zazdroszczę mu. Oraz jego kolegom - fizykom. Stałe kosmiczne. Teorie wielkiej unifikacji. Początek wszechświata. Dobrze się chłopaki bawią!

Myślę, że trzeba zachować umysł dziecka, żeby się tak oderwanymi od codziennego życia problemami zajmować. Co już samo w sobie jest i piękne i godne zazdrości.

Niestety, nigdy nie miałem dość wyobraźni...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...