wtorek, 30 listopada 2010

Są rzeczy stałe na tym świecie...

Jak na przykład to, że zapowiadany od tygodnia niż genueński nieodmiennie i tak zaskakuje drogowców... "Gierkówka" wczoraj przed świtem od Radomska aż za Częstochowę była pługiem i piaskarką nietknięta. Pewnie było to obiektywnie niemożliwe: padało po prostu zbyt intensywnie, żeby zdążyć. Nie będę więc narzekał. W każdym razie - nie przesadnie. Tylko raz mnie obróciło w kółko i wyrzuciło na środek. Na szczęście akurat nikt nie jechał za mną...

Lepsza Połowa donosi z Boskiej Woli, że jesteśmy odcięci od świata. Podobno śnieg już okien sięga.

Na razie nie jest to jeszcze powód do niepokoju. Zapas drewna, choć nie uzupełniłem go do takiego rozmiaru jak chciałem, pozostaje ciągle większy niż kiedykolwiek rok temu. W sobotę zdążyliśmy (jeszcze bez śniegu w ogóle) rozczyścić milusińskim kopyta. Przywiozłem też prawie 100 kostek siana z zaprzyjaźnionej stodoły, zapasy owsa prawie na pewno wystarczą na całą zimę. Spróbuję przed powrotem w piątek wymusić telefonicznie odśnieżenie naszej drogi. Na przykład na wójcie - w końcu czeka go "dogrywka" w niedzielę, powinien dbać o wyborców, ma na to ostatnią szansę, potem będzie za późno!

Pech, że weekend źle zaplanowałem. Myślałem, że będę w tym tygodniu praktycznie w domu - jeszcze w piątek obiecywano mi prezentacje w Siedlcach. Tymczasem pojechałem w końcu do Gliwic. Gdzie jak na razie frekwencja jest bliska zeru. Wczoraj pogoda była paskudna - a dziś znowu nie popisali się ulotkarze.

No, ale myśląc o tych Siedlcach umówiłem się z kowalem i przyjąłem zlecenie na transport w niedzielę konia z Bogusławic. W efekcie nie wsiadłem przez całe dwa dni na żadnego własnego, a Lepszą Połowę widywałem tylko w przelocie. No i pojechałem do Gliwic z lonżą i uwiązem w samochodzie - oczywiście NIE MOGŁEM pamiętać o tym, żeby je stamtąd wyjąć przed wyjazdem! Starość - nie radość...

5 komentarzy:

  1. Mam tylko nadzieję, że obecna zima nie będzie tą z mojego opowiadania- bo się okaże, że z Agepo to się właściwie spóźniliśmy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogę poinformować, że warunki drogowe mnie już dużo mniej dotyczą, bo w nocy ze środy na czwartek ukradli mi samochód... Dobrze chociaż, że na 2 dni przed wizytą u mechanika u którego miałem zostawić co najmniej kilkaset złotych! Jutro idę kupić na pieszo worek ziemniaków...

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyrazy współczucia! Wiem co to znaczy, całą poprzednią zimę woziłem taczką drewno na opał. I wcale nie jestem pewien, czy mnie to znowu nie czeka - zapas wprawdzie jest, ale gdzie mu tam do zapasów Kassandra i pewnie się skończy nim zima odpuści, a tu żadnym samochodem przejechać się nie da...

    I co? Pewnie umorzą śledztwo na skutek niewykrycia sprawców..?

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie rzeczywiście się to stanie. Gdy memu ojcu ukradli 13 lat temu samochód i złodzieje chcieli okupu, to dopiero był cyrk! Brak paliwa do pościgu, pożyczanie samochodu prywatnego policjantom do pościgu (bo służbowe miały za słaby silnik)...

    Z perspektywy czasu jak się na to patrzy to arcyzabawne. Teraz też najlepiej jest się śmiać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Spam skasowałem. Rzadko, bo rzadko, ale czasem się przebija...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...