niedziela, 28 listopada 2010

Koni achałtekińskich historia sekretna, cz. 5 – Jak Turkmenia stała się… turkmeńska?


Na rok 125 p.n.e. datowany jest raport chińskiego podróżnika Zhang Qian’a dla cesarza Wu Ti z potężnej dynastii Han. Dynastia ta, militarnie najpotężniejsza i najbardziej ekspansywna spośród wszystkich, jakie kiedykolwiek rządziły Państwem Środka, w połowie II w. p.n.e. weszła w konflikt z niepokojącymi jej północną granicę Hunami. Zhang Qian został wysłany na Zachód w celu szukania sprzymierzeńców przeciw Hunom. Sprzymierzeńców nie znalazł – środkowoazjatyccy koczownicy nie mieli najmniejszej ochoty na wyprawę na drugą stronę gór Tien-szan. Odkrył jednak nie znane wcześniej ani Chińczykom, ani Hunom rosłe, bojowe konie, zdolne do pokonywania ogromnych przestrzeni.
Wyprawa Zhang Qiana - wg inskrypcji naskalnej z zachodnich Chin

Te „niebiańskie konie“ według chińskich źródeł cechowało niezwykle delikatne włosie, miękkie jak jedwab, metaliczny połysk sierści, rzadka grzywa i ogon, długa kłoda i nogi. Miały rzekomo pocić się krwią – według badań Louise Firouz w wodach powierzchniowych północnego Iranu występuje pasożyt, który w pewnych okresach roku powoduje u zwierząt domowych (koni i psów), krwawe wysięki. Organizm oczyszcza się z tego pasożyta po ok. 3 latach od opuszczenia miejsca jego występowania i wówczas zjawisko zanika.[1] Począwszy od roku 121 p.n.e Chiny podejmowały na szeroką skalę systematyczne wysiłki w celu uzyskania dla swojej armii środkowoazjatyckich koni: zarówno w drodze handlu (oferując jedwab, nefryt i wyroby rzemieślnicze), jak i w wyniku kampanii wojskowych. Zhang Qian sam służył naczelnemu wodzowi armii chińskiej, generałowi Wei Qing jako przewodnik w dalekich kampaniach przeciw Hunom i ludom po drugiej stronie Tien-szan, co zostało odnotowane przez chińską literaturę wojskową.[2]

Obszar dzisiejszej Turkmenii po roku 224 n.e. znalazł się w granicach Imperium Sassanidów – następców obalonej przez nich dynastii Arsacydów (partyjskiej). W tym czasie rozpoczęła się infiltracja ludów tureckich, z którymi identyfikowani są występujący w dziełach rzymskich Heftalici, z pewnością zaś byli nimi Turkuci (Turcy), którzy w VI wieku n.e. założyli największe stepowe imperium przed Czyngis-chanem – kaganat turkucki. Turkuci byli przedmiotem dużego zainteresowania ze strony historiografii sowieckiej, choćby ze względu na ich obecność także na stepach nad dolną Wołgą i Donem, a więc w granicach europejskiej części Rosji. Jak pisze Lew Gumiłow: „Konie, sądząc z wizerunków, mieli Turkuci wysokie, o szerokim zadzie, cienkich pęcinach, krótkiej szyi i ciężkim łbie. Grzywa, rozczesana i przystrzyżona, świadczy o starannej pielęgnacji. Konie te nie mają nic wspólnego z mongolskimi, natomiast przypominają bardzo wizerunki konie epoki samanidzkiej, w szczególności zaś statuetkę z Honan (por. B. Laufer, „Chinese Clay Figures“, str. 313 – 314).“[3]
"Koń turkmeński" ca. 1900 - wg S.P. Urusowa "Kniga o loshadi"

Jest to jedna z wielu zagadek na jakie przyjdzie nam się jeszcze natknąć. Gdyby w rejonie Ałtaju hodowano rosłe konie bojowe, Chińczycy nie musieliby się po nie wyprawiać aż do Fergany, na drugą stronę Tien-szanu. Z drugiej strony, kilka wieków wcześniej na Ałtaju właśnie Scytowie, spokrewnieni z Sakami – Massagetami, wydobywali złoto i grzebali swoich zmarłych w wielkich kurhanach, które urozmaicają stepowy krajobraz od Dniestru aż po doliny Ałtaju właśnie – ze wspomnianym już kurhanem w Pazyryk włącznie. Opis jaki prof. Gumilow wydedukował ze znanej mu ikonografii (skądinąd nie ma bardziej mylącego źródła, artyści aż do końca XIX wieku przedstawiali konie najzupełniej fantastycznie), odpowiada mniej więcej opisom bardziej ordynarnych odmian koni turkmeńskich. Być może jest to jakiś trop? Turkuci, według Gumilewa, nim stali się panami wielkiego imperium, wytapiali stal i wytwarzali broń i inne stalowe narzędzia na rzecz swoich sąsiadów. Trudno ich nazywać wspólnotą etniczną, tym co ich łączyło była raczej wspólna profesja i lojalność wobec chana.
Krajobraz Mongolii - rodzinna ziemia Turków

Nowe imperium przyciągało uwagę zwartych w śmiertelnym boju antagonistów – Bizancjum i perskiego imperium Sassanidów. I jedna i druga strona liczyła na porozumienie z Turkutami – i żadnej z nich nie udało się do takiego porozumienia doprowadzić. Opanowanie przez Bizantyjczyków technologii produkcji jedwabiu (co miało miejsce właśnie w tym czasie) pozbawiło Turkutów jednego z najpoważniejszych atutów, a spowodowana przez nich wędrówka innych ludów stepowych które pokonali i wypędzili z ich siedzib (przede wszystkim Alanów, którzy zaatakowali Bizancjum na Bałkanach), miała konsekwencje dla wszystkich uczestników ówczesnej gry politycznej. Bezpośredni sąsiedztwo z Sassanidami także nie sprzyjało wzajemnemu porozumieniu: Isztemi, władca zachodniego kaganatu turkuckiego pomógł wprawdzie władcy sassanidzkiemu Chosorowi Anuszirwanowi (531 – 579) w rozbiciu Heftalitów, ale nie zrobił tego za darmo.[4] Właśnie wówczas rozpoczęło się zasiedlanie Azji Środkowej przez ludy tureckie lub sturczone. Jak pisze Gumilow: „… między Syr-darią a Amu-darią, w dolnym jej biegu, mieszkali sturczeni Ariowie, najbliżsi krewni Partów – Turkmeni albo Guzowie.“[5]

To właśnie jest druga, po oficjalnie obowiązującej w Turkmenii, hipoteza na temat pochodzenia Turkmenów. Wedle tez nauki radzieckiej, są oni rzeczywiście ludem autochtonicznym, o czym świadczy niezmienny, przez wieki, typ antropologiczny znajdowany w pochówkach oraz ciągłość kultury materialnej – tyle tylko, że jakimś sposobem, ulegli pomiędzy VI a VIII wiekiem sturczeniu. Oczywiście, nie jest to niemożliwe – jednak, prawdę powiedziawszy, poza wspomnianą już niezmiennością typu antropologicznego i ciągłością kultury materialnej (w tym hodowli koni), nie ma na to żadnych dowodów.

Hipoteza trzecia, w chwili obecnej także niemożliwa do udowodnienia, zakłada, że Turkmeni są ludem tureckim, który uformował się w wyniku rozpadu kaganatu turkuckiego w VII wieku i który, wykorzystując osłabienie kalifatu bagdadzkiego w X/XI w., dokonał inwazji terytorium dzisiejszej Turkmenii, której panem stał się po bitwie pod Dodenkanem w 1040 roku.

Wbrew pozorom, hipotezy te nie wykluczają się wzajemnie, albowiem bitwa pod Dodenkanem jest faktem potwierdzonym w źródłach pisanych i oznacza zmianę politycznej afiliacji terytorium dzisiejszej Turkmenii. Czy wiąże się to także z radykalną zmianą w stosunkach etnograficznych na tym terenie, jest niemożliwe do rozstrzygnięcia. Nic też nam nie wiadomo o tym, jak konkretnie przebiegał proces etnogenezy Turkmenów, pod warunkiem, że zrezygnujemy z utopijnego założenia, że miał on miejsce na terenie Turkmenii. Mogło się zdarzyć i tak, że jakaś część ludności irańskiej Azji Środkowej faktycznie sturczyła się, w czym mógł jej dopomóc fakt upadku irańskiego państwa Sassanidów i zastąpienia go okupacją arabską (mogły to być po prostu załogi pogranicznych garnizonów, zbiegłe za Amu-darię z obawy przed Arabami). Co prawda, jest to w dalszym ciągu hipoteza ryzykowna: jak to bowiem możliwe, że jakiś lud zmienia nie tylko język i obyczaje, ale także swoją religię, przyjmując w miejsce dość wyrafinowanej religii irańskiej właściwy ludom turecko – mongolskim szamanizm? Przy czym robi to tylko po to, by w jedno lub dwa stulecia później przyjąć dla odmiany islam, choć mógł to zrobić od razu, od razu też zajmując o wiele wyższą pozycję w świecie muzułmańskim?

PRZEJŚCIE DO CZĘŚCI SZÓSTEJ


[2] One Hundred Unorthodox Strategies, tłum. Ralph D. Sawyer, Westview Press, 1996, str. 90 – 92, Local Guides
[3] Lew Gumilow, Dzieje dawnych Turków, Warszawa 1972, str. 66
[4] B. Kaim, op. cit., str. 474
[5] L. Gumilow, op. cit.. str. 240

5 komentarzy:

  1. A przypadek Słowian vs całe Bałkany? Jak to możliwe, że banda barbarzyńców tak skutecznie zeslawizowało Bałkany, wszak do dzisiaj większość genów jest "miejscowych".

    OdpowiedzUsuń
  2. Ile z kultury materialnej Bizantyjczyków, czy raczej Greko-Rzymian przejęły te hordy barbarzyńców? Samo sturczenie Azji Środkowej nie jest niczym niezwykłym. Niezwykła jest ciągłość. Rzeczy nawet tak subtelnych jak metody hodowli koni...

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak miedzy Bogiem a prawda to Sakowie i Scytowie, jak i Skuda, SKudra etc to sa nazwy na te sama grupe nomadzka, tyle ze Scytowie to nazwa grecka, Saka to nazwa perska, a Skuda, Suguda, Sogda lub Skudra to nazwa wlasna - i wszystkie maja oznaczac konnych lucznikow -http://azargoshnasp.net/history/Scythians/fouroldiranianethnicnames.pdf

    a nic wasc nie piszesz o Pandzykencie i koniach tamtejszych - nie ma pieknieszych koni w sztuce Azji Centralnej - i wcale sa podbne do koni w sztuce Tang..

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem historykiem sztuki. A, jak widać, nie widzę potrzeby żeby dodawać koniom achałtekińskim splendoru poprzez przypisywanie im pokrewieństwa z każdym starożytnym koniem niezależnie od faktu, czy da się coś o tym pokrewieństwie w ogóle powiedzieć, czy nic...

    OdpowiedzUsuń
  5. toze nie biore wasci za historyka sztuki -ale za hipologa,
    Sogdiana z jej sztuka daje nam, studentom hsitorii konia, mozliwosc obserwacji koni uzytkowanych na terenie zachodniej Azji Centralnej, w panstwie bardzo podobnym Rzplitej Obojga Narodow, tyle ze 1000 lat wczesniej - :)
    Dzisiejszy, okrojony przez Stalina, Tadzykistan jest li tylko cieniem Sogdiany, Zreszta wyobrazenie o koniach tego regionu daje nam Szachname - slynny kon Rustama Raksz, ktory jest uwieczniony w sztuce Pandzykentu nad Zarafszanem, nota bene wczesniejszy o 3 wieki nizli Firdausiego opis... w kazdym razie blizej koniom Sogdiany do nissajskich koni bojowych, kramionych lucerna i jeczmieniem, nizli Achaltekincom
    W kazdym razie wasci zbior artykulow jest bardzo, bardzo interesujacy i wart grzechu (jak i wydania ksiazkowego), dawnom nie czytal czegos podbnie intersujacego w jezyku polskim.. co nie znaczy ze jest wolny od kwestii wartych poprawy czy dalszego badania/kweredy.
    pozdrawiam
    ps
    w kwestii poznoantycznych koni Azji Centralnej szczerze polecam ksiazke Gladitz'a

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...