niedziela, 10 października 2010

Transport koni

Dałem ongiś na mojej stronie domowej - która chwilowo nie istnieje - i na Zumi ogłoszenie, że oferuję transport koni. No i dlatego już nie śpię. Ktoś rozpaczliwie potrzebował przewieźć konia do lecznicy... Strasznie mi przykro, że wprowadziłem w błąd tym Zumi! Bo oczywiście od ponad roku nie bazujemy już na Żoliborzu przecież. A tu chodziło o czas. I pewnie dlatego ktoś tego transportu właśnie na nieszczęsnym Zumi szukał, a nie wśród znajomych przewoźników.

Bo był to dokładnie pierwszy (w ponad dwa lata po zamieszczeniu tego ogłoszenia!) telefon w tej sprawie. Zdążyłem zapomnieć, że w ogóle coś takiego oferowałem. Co zresztą było kompletną pomyłką: popytu na tego rodzaju usługi nie ma zgoła żadnego. Jak ktoś często jeździ z koniem, to ma własną przyczepę. A jak  jeździ rzadko i musi wynajmować, to ma zaufanych, których propagandą szeptaną zdobył - i nikt nowy na ten rynek od lat nie wszedł. Mnie też się nie udało. Zgłosiłem do Zumi błąd w ogłoszeniu. Najchętniej bym je w ogóle zlikwidował, ale to może być trudne.
Na zdjęciu: nasz zestaw na słowackiej połoninie, półtora roku temu. W tej chwili przyczepa służy głównie do przewożenia drewna i jej wykorzystanie w celu by tak rzec statutowym wymagałoby pewnej odwagi i trochę przygotowań...

Co poza tym? Poza tym, przeszedłem się pod wiatę ze szczytnym zamiarem wydzielenia koniowatym jakiegoś smacznego sianka, gdyby były głodne. Też mi się nie udało. Wszystkie śpią i to tak, że do siana nawet i dojść się nie da. Chętnie bym wziął z nich przykład, ale mnie obudził ten telefon i jakoś zasnąć nie mogę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...