piątek, 15 października 2010

Śmierć komiwojażera

Podróżowanie po kraju dostarcza okazji do wielu ciekawych obserwacji. Co powiecie na przykład Państwo na historyjkę pana dajmy na to N.? Narzeczonej pana N. ukradziono samochód. Pechowo – ubezpieczony także ubezpieczeniem AC (w świetle tej historyjki – nie polecam!).

Oczywiście, kradzież została zgłoszona naszej dzielnej policji. Co zrobili policjanci? Ani w głowie im było prowadzić jakiekolwiek śledztwo. Samochód był, samochodu nie ma, bye, bye – nie ma go nawet i po co szukać. Ponieważ jednak coś zrobić w końcu musieli, a wóz miał to nieszczęsne AC, to wykoncypowali sobie, że najłatwiej będzie wmówić kradzież samochodu… panu N.! Jak się przyzna, to i sprawa rozwiązana i na premie można liczyć, a może i ubezpieczyciel pod stołem coś tam rzuci, prawda..?

A jak zrobić, żeby pan N. się przyznał? Ależ to proste! Jego narzeczona (do której należał samochód i która oczywiście jest na pewno tej kradzieży współwinna) jest w ciąży. Trzeba go zatem wziąć „na dołek“ i zaszantażować. Albo weźmie winę na siebie i przyzna się do czynu, którego nie popełnił – albo oboje zostaną oskarżeni o sfingowanie kradzieży jej samochodu i potomek pana N. przyjdzie na świat w więzieniu…

Powtarzam co słyszałem. Każdy może sobie sam ocenić i wiarygodność i wymowę tej historyjki. Przypomnę tylko, że żyjemy w społeczeństwie które bałwochwalczo czci Lewiatana. Pomiędzy ludźmi którzy tak się boją o całość swojej skóry, że gotowi są sami zakuć się w kajdanki (a już co do tego, żeby zakuwać innych, najmniejszych nie mają wątpliwości!), byle tylko nie patrzeć w oczy bliźniemu, do którego mają jakieś pretensje. Sam uległem ongiś przeogromnemu zdziwieniu (zdziwienie było podczas tego incydentu uczuciem absolutnie dominującym…), gdy przy wyjściu z warszawskiej księgarni Traffica, gdzieśmy dawno dawno temu, siedzieli z Lepszą Połową korzystając z bezprzewodowego internetu przy pomocy naszego, niestety już umarłego laptopa, zatrzymała nas policja. Której podobno ktoś zgłosił, że jego zdaniem nasz laptop to jego laptop. Kradziony. Co oczywiście było bzdurą tak jawną, że nawet i sami policjanci się przy tym nie upierali – laptop nasz, nader charakterystyczny i nietypowy, bo jeden z pierwszych egzemplarzy modelu Titanium w Polsce, w dodatku z wyłamanym bocznym panelem obudowy, w żadnym razie nikomu ukradziony być nie mógł. Niezależnie zatem od tego, czy policjanci istotnie reagowali na zgłoszenie jakiegoś tchórza (normalny człowiek podszedłby i zapytał, czy może laptop obejrzeć, gdyby podejrzewał, że to jego własność – ja w każdym razie nie wyobrażam sobie innego postępowania…), w dodatku niedowidzącego, czy o cokolwiek innego chodziło – pożegnaliśmy panów policjantów, zresztą dość uprzejmych, po 5 minutach. Incydent uważam jednak za bardzo charakterystyczny.

Prawie tak charakterystyczny jak wielka miłość prostego ludu do nieskrywanego faszysty, Zbigniewa Ziobro. O czym zresztą niedawno kol. Maczeta na swoim blogu pisał, nie ma potrzeby powtarzać.

Historyjka pana N. skończyła się na razie dobrze. Ani on, ani jego narzeczona do więzienia nie zostali wsadzeni. Niedawno urodziła im się córeczka. Ubezpieczenie wypłacono. Oczywiście, ukradzionego samochodu nikt ani myśli szukać, bo i po co..?

Poza tym, popadłem w czasie tej podróży w nostalgię. Nie tylko za domem. Rzecz w tym, że byliśmy m.in. w Gliwicach. I nawet nocowaliśmy bardzo niedaleko kliniki dr Golonki – co naturalnie przypomniało mi moją słodką Melemahmal, która spędziła tam wiele czasu.

Oj, nie jest lekko, nie jest lekko! Tym razem, choć podróż dalej była tylko szkoleniowa, prowadziłem już sam kilka prezentacji. Najlepiej oczywiście wypadło za pierwszym razem. Że nic nie sprzedaliśmy to tylko skutek zbyt niskiej frekwencji (średnio kupuje jedna osoba na 10, a na sali były bodaj 4…). Za drugim razem było fatalnie. Za trzecim – już trochę lepiej i nawet udało się coś sprzedać mimo dalej bardzo niskiej frekwencji. Pewnie się z czasem wprawię. Trzeba mówić głośno, szybko, z przekonaniem i nie dać audytorium chwili na zastanowienie. Trochę to jednak co innego niż wykładać na uniwersytecie. A jeszcze dodając do tego pozostawienie w domu Lepszej Połowy sam na sam z rozwydrzonym stadem, neurastenicznym Koćkodanem, kapryśną kozą i legionami myszy – po prostu: śmierć komiwojażera!

4 komentarze:

  1. Z policją nie ma żartów! Szczególnie uczciwy obywatel! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Ponieważ jednak coś zrobić w końcu musieli, a wóz miał to nieszczęsne AC, to wykoncypowali sobie, że najłatwiej będzie wmówić kradzież samochodu… panu N.! Jak się przyzna, to i sprawa rozwiązana i na premie można liczyć, a może i ubezpieczyciel pod stołem coś tam rzuci, prawda..?"

    Oj bez przesady. W policji są specjalne jednostki, wyspecjalizowane w sprawdzaniu czy właściciel rzeczywiście sam nie dokonał kradzieży swojego samochodu, aby wyłudzić odszkodowanie. Myślę, że to standardowa praktyka i nie widzę w tym nic złego.

    OdpowiedzUsuń
  3. @czas

    Panu N. było kompletnie wszystko jedno, czy wielogodzinnemu praniu mózgu poddali go zwykli stójkowi, czy ekstraordynaryjni. A także, czy takiemu samemu praniu mózgu poddawani są wszyscy ojcowie dopiero mających się narodzić dzieci w tej sytuacji, czy tylko niektórzy! Jeśli tego niuansu nie chwytasz, to już nie moja wina. Ja w każdym razie widzę w tym tylko złe rzeczy i żadnych zgoła dobrych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak w temacie... Jeden z policjantów w USA powiedział, że podczas przesłuchania on ma czas. Jak się mu szychta skończy to dostaje 58$ za nadgodzinę. Może się "poświęcić", zostać z 10 godzin i skasować niemal 600$ - to przecież służba dla ojczyzny ;)

    Przesłuchiwany chce się zwykle tylko wydostać. W czasie takiego kilku(nasto) godzinnego przesłuchania praktycznie nie ma szans by człowiek nie powiedział jakiegoś drobnego kłamstwa, nieścisłości... A nawet jak mówi prawdę i tylko prawdę, to i tak zeznania mogą go obciążyć. Ludzi byli skazywani z takich powodów. To tylko kilka cytatów ze świetnego filmiku. Dla tych co mają dobre łącze polecam na weekend "Dlaczego nigdy nie powinno się rozmawiać z policją":
    http://www.youtube.com/watch?v=6wXkI4t7nuc

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...