wtorek, 26 października 2010

Namiętności

Próbuję oszczędzać ile się da. Do zapłacenia jest rachunek za prąd, KRUS, rachunek za telefon, no i bank wisi u gardła - jak zawsze. Im mniej więc wydam podczas "zielarskiego" kursu (a piszę te słowa do Państwa korzystając z uprzejmości Książnicy Karkonoskiej w Jeleniej Górze...), tym lepiej. Na szczęście w górach są tanie schroniska młodzieżowe. Jak uda mi się jeszcze trochę zaoszczędzić, to może nawet będę miał na paliwo na powrót do Warszawy (choć, prawdę pisząc, czułbym się bezpieczniej, gdyby na konto wpłynąła jednak wierszówka z "KT" - chyba nawet zadzwonię do nich w tej sprawie...).

Jednej namiętności jednak jest mi się oprzeć bardzo trudno! Oczywiście już dziś rano skończyłem czytać "Wojnę Zuluską 1879", którą zabrałem z domu. No i co ja będę robił dziś wieczór w schronisku, a potem jutro rano przed ostatnim w Jeleniej Górze pokazem..?

Zbieram się stąd zaraz i idę do Empiku. Zacząłem tam wczoraj czytać jakieś przygodowe romansidło o wojnie punickiej. Pewnie je przed zamknięciem lokalu skończę - i będę ze wszystkich sił próbował niczego nie kupić... a na przyszłość musze się lepiej zaopatrywać na takie wyprawy!

7 komentarzy:

  1. Komentarz do wpisu o kroliczym miesie na futrzak.wordpress.com: Ty ohydny morderco! Jesz kroliki i masz czelnosc nazywac sie "futrzakiem" ? Eksperymenty naukowe to dla tych fantastycznych stworzen za malo ? W ramach wdziecznosci za nowe lekarstwa zgotujesz im jeszcze kulinarny holocaust? Jestes podla! Moze faktycznie jedz do azji nauczac angielskiego i wcinaj tam labradory, na pewno sie tobie spodoba... PS. To samo do Stardust. Smierc krolikobojcom!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdzie Rzym, gdzie Krym, gdzie króliki????!!!!

    Chętnie bym, kurna, zeżarł królika, ale są za drogie. W ogóle trzeci dzień żywię się chlebem, wodą i puszkami z Biedronki i robię się agresywny na samą myśl o normalnym jedzeniu!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. @Anonimowy
    Skąd się tacy ludzie biorą? Gdzie jest różnica pomiędzy jedzeniem świni czy krowy a jedzeniem królika? Świnia też jest bardzo interesującym i inteligentnym zwierzęciem, czy to oznacza, że nie możemy jej zjeść. Czemu dopuszczasz taki świński "holocaust"?
    Dziwią mnie ludzie, którzy sami jedzą wołowinę, wieprzowinę czy drób, a podnoszą wielki rumor gdy ktoś je króliki, sarny czy nawet psy. Poza walorami odżywczymi i smakowymi różnicy nie ma, zwierzę jak każde inne, ważne tylko, żeby zabić szybko i bezboleśnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Małe sprostowanie, chodziło mi oczywiście, że to my mamy zabijać zwierzaki przeznaczone na ubój szybko i bezboleśnie, nie one nas :P

    OdpowiedzUsuń
  5. aleście zrobili mi smaka na królika. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Proszę Państwa,

    ja też się lubię pośmiać, pożartować, doceniam Państwa surrealistyczne poczucie humoru, ale w dalszym ciągu nie widzę najmniejszego związku między moją namiętnością do książek, z której się Państwu w tym wpisie zwierzyłem, a jakimikolwiek królikami czy też króliczymi wpisami koleżanki futrzak. Uprzejmie proszę przenieść się z dalszymi komentarzami w sprawie królików albo tam, albo do Pana Wojciecha, który takie dyskusje bardzo lubi i nawet równolegle jedną toczy. Bo to już nawet nie jest "czeski film", to czysty postmodernizm, co się na tym blogu dzieje!!!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...