poniedziałek, 27 września 2010

Wszystko podwójne

Mieliśmy pracowitą niedzielę. W dodatku wszystko jakoś wychodziło podwójnie. Napisałem dwa artykuły, z których jeden od razu Państwu zaprezentowałem. Przejechaliśmy z Lepszą Połowe każde po dwa konie - czego, co przyznaję, już dość dawno nie robiliśmy. Potem zajechali do nas mili goście - także w liczbie podwójnej, co akurat było wprawdzie planowane, ale też rzadko się zdaża, aby tak ambitne plany udawało się wcielić w czyn. Szczegóły na stronie Pani Marty, której bardzo dziękuję za ciepłe słowa - trochę na wyrost, bo prawda jest taka, że dzicz u nas i preria i nawet gości nie bardzo jest jak podejmować, że głodni wyjeżdżają, co stanowczo nie po polsku jest, ech...

Jedno ze zdjęć Pani Marty:

Noc nie mniej była ciekawa i też - w pewnym sensie - podwójna. Około północy koń Lepszej Połowy zaczął rozgłośnie rżeć. Dziurę w ogrodzeniu zlokalizowaliśmy łatwo, panienki sprowadziliśmy ze złej drogi bez najmniejszego problemu: wcale zresztą nie chciały się oddalać, poprzestając na skubaniu dzikiej trawy na przyszłym padoku dla matek (dla mnie to wyrzut sumienia jest, że to tak jeszcze leży - wolałbym to mieć zagospodarowane, ale Pani Marcie spodobało się jako tło dla przyszłej sesji zdjęciowej, na którą z góry się cieszę...). Jakież jednak było moje zdziwienie, gdy w kącie, trochę z boku od Szalonych Panienek (nie napiszę, że dziewic, bo to nieprawda w co najmniej 50%...) na tejże dzikiej trawie pasł się także... nasz senior Gluś! Doprawdy, zadziwiający wyskok jak na emeryta! Czyżby uderzył mu do głowy fakt, że pan Paweł Kleszcz twierdzi, że tego konia musiał już gdzieś widzieć..?

Narazie mży i konie zostały pod wiatą. Wedle prognozy powinno wkrótce się rozpogodzić, a przynajmniej - przestać padać. Wtedy je zaprowadzę na Wielki Padok. Oczywiście, kiedy punkt 6.00, obudzony przez naszego niezawodnego w roli budzika Koćkodana wyszedłem dawać śniadanie, Szalone Panienki czekały przed wejściem na padok zimowy, gdzie stoi wiata. Chcąc dostać się do środka - jakby się kto pytał. To tak dla dopełnienia tej tytułowej podwójności.

Mży i jest - wbrew prognozie - dość ciepło! Znakiem tego, będą grzyby. Zdążę jeszcze się przejść po polu, nim będę musiał jechać do Warszawy na szkolenie ze sprzedaży ziółek... A i pieczarki nam się wczoraj kolejne pokazały! Za radą pana Wojciecha te zostawię na rozmnożenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...