sobota, 18 września 2010

Verdun 1916

Zajrzeliśmy wczoraj w Radomiu do księgarni. Wspierając się nawzajem duchowo, zdołaliśmy stamtąd umknąć już po 15 minutach. Nie bez strat jednak:

tak więc toczę w tej chwili, za przewodem generalissimusa Jarosława Centeka, bitwę pod Verdun. Na razie mamy 4 marca i francuskie kontrataki na wieś Douaumont załamały się, ze stratą 2000 jeńców. Dam Państwu znać, jak już się bitwa skończy, co pewnie nastąpi wkrótce - i wtedy wrócimy do normalnego blogowania.

Co najmniej jeden z moich pradziadków (o ile wiem, z bardzo niejasnych opowieści już nieżyjącego dziadka, więc rzecz jest nie do sprawdzenia), walczył pod Verdun. Pewnie, że nie w szeregach armii francuskiej - jak by się kto pytał :-)

W przerwach od lektury robimy wiele rzeczy. Głównie próbuję nabyć owies dla koniowatych.

2 komentarze:

  1. To akurat jeden z moich pradziadków też walczył w tej wojnie w tej samej armii, ale na froncie wschodnim. Za to ja miałem okazję słuchać jego opowieści i zmarł na tyle wcześnie, że ich nie pamiętam - za to na tyle późno, że do dziś cokolwiek czytając czy oglądając samo z siebie przychodzi wyobrażenie tamtej wojny - znacznie łatwiej niż nawet II wś. Więc czekam z niecierpliwością i spodziewam się jakiejś odkrywczej analizy

    OdpowiedzUsuń
  2. Być może jakiś mój dziadem tak walczył, nie mam o tym pojęcia, ja w tej chwili podążam śladami zaginionej bohaterki czytanej przeze mnie powieści Charlotte Link, ściganej przez psychopatę...
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...