czwartek, 30 września 2010

Myszy a demokracja

Nigdy nie zamierzaliśmy wprowadzać w naszej chatce demokracji. Hierarchia od dawna jest ustalona: Pani – Koćkodan – Pan. Dlaczego taka..? Koćkodan słucha pani i wykonuje jej polecenia. Najczęściej polecenia: „Do łóżka! Spać!“ oraz: „Dokąd z brudnymi łapami?!“. Pan słucha koćkodana i wykonuje jego polecenia, osobliwe dotyczące karmienia o 3.15 albo 2.45 albo o jakiejkolwiek innej godzinie, w której koćkodan poczuje się głodny.

Teraz wprowadzenie demokracji jest jeszcze mniej możliwe niż kiedykolwiek. Chatka ma bowiem wielu nowych mieszkańców. Zawsze miała ich więcej niż nasza trójka, ale obecnie jest ich obfitość obfitsza niż kiedykolwiek wcześniej. Po hałasach jakie wytwarzają i pozostawionych śladach sądząc.

Piszę o myszach oczywiście. Wprawdzie mamy też niespotykaną rok temu ilość wielkich i tłustych pająków, jednak te dyskretne i pracowite istoty nie wykazują (przynajmniej na razie) żadnego pędu do władzy i poza snuciem pajęczyn i zwalczaniem dokuczliwych także i dla nas much, nie przekształcają naszej do tej pory i tylko naszej przestrzeni na własną modłę. Pajęczyny zresztą też – z oczywistych względów – snują głównie tam, gdzie im ich, choćby przypadkiem, nie przerywamy, czyli na zewnątrz. Co innego myszy. Te najwyraźniej wzięły się za przemeblowanie! Taszczą po strychu jakieś ciężkie przedmioty. Biegają piszcząc z wielkim zaaferowaniem. Myszkują po wszystkich zakamarkach chatki pod podłogą, nad podłogą i nad sufitem. Nic się nie może przed nimi ukryć. Nie mamy pewności, czy któregoś pięknego ranka nasz koćkodan, którego ogonek i tak jest króciutki w porównaniu do reszty ciała, nie obudzi się bez tej ozdoby. A jeśli taka przygoda przytrafi się też i panu..? Jak będzie celował do porcelany, chcąc pozbyć się wypitego wcześniej piwa..? Skoro dobrały się nam już do chleba zawiniętego w foliową torebkę i leżącego na najwyższej półeczce nad kuchnią, to i takich katastrof wykluczyć nie można!
Słynnych ilustracji Jana Piotra Norblina do "Myszeidy" Krasickiego znaleźć w Necie mi się nie udało, to daję nie mniej słynne "Wieszanie"... Też na temat!

Co zrobić? Nie zamierzamy popełnić błędu współczesnych rządów i obdarzyć myszy prawami obywatelskimi. Zostalibyśmy z punktu przegłosowani. Chatka stałaby się Wielkim Gniazdem, w którym wolno by nam było egzystować co najwyżej w charakterze służby domowej albo muzealnych eksponatów. Uważam, że byłoby to wielce niesprawiedliwe. Wprawdzie myszy jest więcej, z całą pewnością mają swoją godność i swoje potrzeby, a do chatki nie przygnała ich próżna ciekawość tylko chłód, głód i bezrobocie… Wróć! Chłód i głód – pozostańmy może jednak w przyziemnych realiach naszego gospodarstwa, bez niebezpiecznych alegorii! Ale też powód, dla którego uważam, że zrównanie myszy w prawach z nami i z koćkodanem byłoby niesprawiedliwe, poniekąd analogiczny jest do takich samych rozważań w wymiarze makro… Bo jakie są zasługi myszy – tak licznych i hałaśliwych – dla naszej chatki..? Co one naszej chatce od siebie dały, żeby teraz pretensje do władzy tu rościć..? Jakie ofiary poniosły..? Żadnych! Dziurawią nam ściany, podłogę i sufit i konsumują nasze zapasy. Ot i wszystko. Już chętniej przyznałbym obywatelstwo pracowitym pająkom. Te jednak nawet o to nie proszą, zbyt zajęte swoją nieustanną, uporczywą pracą.

Nie bardzo mamy pomysł jak sobie z tym demograficznym nadmiarem gryzoni poradzić. Nie chodzi tu nawet o humanitaryzm, tylko o pragmatykę. Jeśli wyłożymy im trutkę, to prawie na pewno pierwszy tę trutkę spożyje nasz koćkodan. A gdyby nawet tak się nie stało, to kto nam zagwarantuje, że i tak się nie struje – zjadając (wprawdzie nigdy nie widzieliśmy, żeby złapane myszy zjadał, ale czy my musimy widzieć wszystko..?) znalezione zatrute ową trutką myszy? Pułapek próbwaliśmy rok temu bez rezultatu. Wtedy, przed poprzednią zimą, uratowało nas generalne sprzątanie podczas którego pozalepialiśmy wszystkie znalezione dziury, pralka w której Lepsza Połowa utopiła jedną z myszy, worek na śmieci w którym utknęła druga oraz… oczywiście nasz nieodżałowany, niezastąpiony kot Murkis, który pozostałe wymordował. Och, wróć Murkisie! Albo jakikolwiek inny zdrowy, młody, wiejski kocie, który z tym towarzystwem porządek zrobisz…

Poza tym jesteśmy przygnębieni budząc się czwarty już dzień i nie widząc słońca. Od poniedziałku wisi nad nami spójna pokrywa ciężkich, ołowianych chmur, z których nieustannie coś siąpi. Czasem odrobinę mocniej. Zwykle kap – kap – kapuśniaczek. Niekiedy wydaje się, że opad ustępuje, ale to nigdy nie trwa zbyt długo. Konie krążą między Wielkim Padokiem a wiatą – pod wiatą im się z czasem nudzi i chcą na trawę, tam robi im się zbyt mokro, to chcą z powrotem. Kołowrót. Niby nie pada wiele, ale w błocie można się już utopić. Nie ma co robić: nawet intelektualnie, bo pod tak szkockim niebem bez szkockiej myśleć nie potrafię, a ta mi się już jakiś czas temu skończyła… Jednak, rok temu aura była przyjaźniejsza dla ludzi i kotów!
Wrześniowy zachód słońca nad Boską Wolą A.D. 2009

12 komentarzy:

  1. Swoją drogą pod rządami myszy dom zamieniłby się w niwecz i myszy z zima wkrótce by zdechły...

    Poszperam w sprawie tych myszy. Może fretka, choć to zwierzak o dość specyficznych wymaganiach.

    OdpowiedzUsuń
  2. "A ferret-like animal was mentioned by Greek authors Aristophanes in 450 BC and Aristotle in 350 BC. The references are unclear because an exact description of the animal is missing. Somewhere between 63 BC and 24 AD Strabo writes of a plague of rabbits in the Balearic Islands in the Mediterranean that was causing a famine. He describes a Libyan animal that was bred for the purpose of hunting, was muzzled and put into rabbit holes. This animal, which behavior sounds like a ferret, would cause the rabbit to bolt from the hole where men and dogs were ready to dispatch it. This practice bears a striking resemblance to the practice of ferreting that has taken place in Europe for centuries. Pliny in AD 23-79 and Isidore of Seville in AD 600 also mention ferrets being used to hunt rabbits. Ferrets may also have been kept around households to control rodents, but the majority of references relate to ferrets and rabbits. The ferret’s close cousin, the mongoose was used more often for rodent and snake control and continues to be used in this manner today in areas where it is indigenous. These early references to ferrets have given rise to the hypothesis that the ferret originated in the Mediterranean area, but there is still insufficient evidence to call this a fact."
    http://www.weaselwords.com/ferret-articles/history-of-the-ferret/

    "Rodent control. It is likely that ferrets were also used for rodent control around houses as soon as they were domesticated. Small mammals and birds make up the majority of the wild ferret's diet and if allowed it is certain they would have hunted within the household. As mentioned, in more recent times, ferrets were used to control rodents around barns and granaries and on European and American ships. The Massachusetts Colonial Navy, which was organized on December 29, 1775, was reactivated in 1967 and in 1986 proclaimed the ferret its official mascot. An excerpt from the ceremonial speech shows the importance of ferrets on these ships. "Now in the days of the wooden men o' war there was quite often, an uninvited population of rodents aboard ship. Dogs were completely unsuccessful mousers and besides their barking kept both captain and crew awake. Cats were infinitely preferred over dogs, but they were unable to chase mice into the many narrow holes and passageways aboard the ship, so more mice escaped then were caught. But there was one animal the rats and mice could never escape from no matter where they tried to hide…no matter how small a hole they ran into they were doomed! This animal was one of man's best friends and totally fearless. They were in great demand aboard ships of the colonial navy, and fortunate indeed were the crews that had a ferret for a mascot and friend.” "
    http://www.veterinarypartner.com/Content.plx?P=A&A=496

    OdpowiedzUsuń
  3. "A ferret-like animal was mentioned by Greek authors Aristophanes in 450 BC and Aristotle in 350 BC. The references are unclear because an exact description of the animal is missing. Somewhere between 63 BC and 24 AD Strabo writes of a plague of rabbits in the Balearic Islands in the Mediterranean that was causing a famine. He describes a Libyan animal that was bred for the purpose of hunting, was muzzled and put into rabbit holes. This animal, which behavior sounds like a ferret, would cause the rabbit to bolt from the hole where men and dogs were ready to dispatch it. This practice bears a striking resemblance to the practice of ferreting that has taken place in Europe for centuries. Pliny in AD 23-79 and Isidore of Seville in AD 600 also mention ferrets being used to hunt rabbits. Ferrets may also have been kept around households to control rodents, but the majority of references relate to ferrets and rabbits. The ferret’s close cousin, the mongoose was used more often for rodent and snake control and continues to be used in this manner today in areas where it is indigenous. These early references to ferrets have given rise to the hypothesis that the ferret originated in the Mediterranean area, but there is still insufficient evidence to call this a fact."
    http://www.weaselwords.com/ferret-articles/history-of-the-ferret/

    OdpowiedzUsuń
  4. "Rodent control. It is likely that ferrets were also used for rodent control around houses as soon as they were domesticated. Small mammals and birds make up the majority of the wild ferret's diet and if allowed it is certain they would have hunted within the household. As mentioned, in more recent times, ferrets were used to control rodents around barns and granaries and on European and American ships. The Massachusetts Colonial Navy, which was organized on December 29, 1775, was reactivated in 1967 and in 1986 proclaimed the ferret its official mascot. An excerpt from the ceremonial speech shows the importance of ferrets on these ships. "Now in the days of the wooden men o' war there was quite often, an uninvited population of rodents aboard ship. Dogs were completely unsuccessful mousers and besides their barking kept both captain and crew awake. Cats were infinitely preferred over dogs, but they were unable to chase mice into the many narrow holes and passageways aboard the ship, so more mice escaped then were caught. But there was one animal the rats and mice could never escape from no matter where they tried to hide…no matter how small a hole they ran into they were doomed! This animal was one of man's best friends and totally fearless. They were in great demand aboard ships of the colonial navy, and fortunate indeed were the crews that had a ferret for a mascot and friend.” "
    http://www.veterinarypartner.com/Content.plx?P=A&A=496

    OdpowiedzUsuń
  5. Starolitewskim zwyczajem ciepło myślimy o zaskrońcu... Choć to nie pomaga na zimę oczywiście. Więc i o fretce pomyślimy. A na razie spróbujemy zaprosić na strych któregoś z dzikich kotów, które regularnie patrolują nasze padoki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam,

    Jest pułapka, która jest tania i prosta i ma 100% skuteczność. Chodzi o tekturę, na którą nawinięte są ręczniki papierowe. Kładziemy taką rolkę na krawędzi stołu, na końcu kładziemy ser, kiełbasę, itp. i znajdujemy stan równowagi chwiejnej. Mysz po wejściu do rolki, spada w dół do podstawionego wiadra lub kosza. Możemy się z nią rozprawić krwawo lub bezkrwawo, wedle naszego uznania.

    Pozdrawiam
    Mark0wy

    OdpowiedzUsuń
  7. Ile.razy.można.wyjmwać.kota.z.kosza?Przepraszam.że.bez.spacji,ale.wylała.mi.się.herbata.na.klawiaturę...

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę że nowy kot załatwiłby sprawę. Mieszkam w starej drewnianej chacie i w zeszłym roku myszy u nas robiły co chciały. W czerwcu adoptowałam dwie maleńkie kotki, bardzo szybko nauczyły się łapać myszy i w zasadzie wszystko co się rusza ;) Na razie mamy spokój z gryzoniami i mam nadzieję że tak już zostanie.
    Pozdrawiam.
    Stała, podczytująca :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Haaaa.... A ja mam 5 kotów i pełno myszy ;-) Choć czasmi udaje im się coś upolować. Przeważnie jest to jednak jedzenie z miski. Łowna jest tylko jedna kotka. Ale ona to ogólnie ma ADHD ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. A jakby tak ograniczyć racje żywnościowe?

    OdpowiedzUsuń
  11. Kotom? Panie Wojtku, pan jest paleolityczny to ma Pan prawo nie wiedzieć. Każdy człowiek neolitu Panu jednak wytłumaczy, że to kot wydziela pokarm swojemu panu a nie odwrotnie...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...