niedziela, 5 września 2010

Galasy

Ledwo zdążyłem się naszymi dębczakami pochwalić, a już znaleźliśmy szkodnika:
Galasówka dębianka czy korzenica dębowa..? A może to jedno i to samo..? W każdym razie, mamy co usuwać.

Oprócz, naturalnie, niedojadów z Pierwszego Padoku, które właśnie tej nocy (Radek, druh mój serdeczny, w dzień się z robotą nie wyrabia, więc trawę z zasady nocami kosi...) poczęły być wygalane:
Jest tego dużo. Dużo za dużo. Na siano już się nie nada (choćby dlatego że pada i nic nie wskazuje na to, aby pogoda mogła się poprawić - żeby siano zrobić, trzeba to było dwa tygodnie temu rżnąć...). Samo wybieranie tego i wywożenie - tydzień z życiorysu. Niestety, żaden hodowca świń z okolicy Pana Wojciecha nie czytuje i do zużycia tej trawy, mocno z końskim nawozem zmieszanej, namówić się nie dał. Może choć trochę Radek dla krów weźmie, ale czy będzie miał na to czas..?

Na razie, w każdym razie, zostawił u nas sprzęt. I ani się domyśla, że mu traktorzysta nowy się szkoli:




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...