sobota, 11 września 2010

Epoka Kamienna

Ciekaw jestem, jakie zakwasy mieli budowniczowie Stonehenge albo bretońskich menhirów, któreśmy wiele lat temu z Lepszą Połową zwiedzali..? Bo ja, po przerzuceniu wczoraj 15 ton trelinki dla Radka, druha mego serdecznego, zakwasy mam straszliwe.

Zaczęło się, jak zwykle, niewinnie. Zadzwonił do mnie Radek ok. 10.00 (akurat kończyłem inspekt na pieczarki brunatne, których grzybnia przyjechała dzień wcześniej) z zapytaniem, czy bym mu nie pomógł trochę – a on może skończy golić Pierwszy Padok potem? Ucieszyłem się, że mogę pomóc przyjacielowi, planów na dalszą część dnia i tak nie miałem, to pewnie że pojechałem. Najpierw zaworkowaliśmy to żyto, którego do tej pory nie sprzedaliśmy razem na targu. Potem zrzuciliśmy przyczepę nowego w to miejsce. A potem pojechaliśmy do Warki, gdzie druh mój serdeczny przejeżdżając ongiś przypadkiem ciągnikiem wypatrzył plac, na którym ekipa budowlana zrywa starą, gomułkowską jeszcze i bardzo solidną trelinkę i kładzie w to miejsce kostkę. Druh mój nie byłby sobą, gdyby się nie zatrzymał i z ekipą nie zagadał. Okazało się, że trelinkę tanio wziąć sobie można. A skoro można, to czemu nie brać, prawda..? Że w tym roku i tak z niej już użytku zrobić nie zdąży, bo za mokro, to szczegół…

W każdym razie załadowaliśmy 19 palet. Nie od razu, o nie! Palet nam brakowało, choć już za pierwszym razem objechaliśmy kilka Najbardziej Prawdopodobnych Miejsc W Których Można Pożyczyć Na Długi Termin Palety (w skrócie: NPMWKMPNDTP; w jeszcze większym skrócie: NP..P). To po dwóch godzinach ładowania trzeba było wrócić i objechać jeszcze kilka NP..P, nim się komplet uzbierał. Prawdę pisząc, może byśmy jeszcze i trzeci raz pojechali po więcej palet, bo trelinki zostało, ale już się zrobiło ciemno. Przy okazji tych objazdów zafasowałem kilka orzechów włoskich do posadzenia. Oraz mnóstwo satysfakcji z dobrze wykonanej roboty.

Teraz biedny Radek będzie to musiał jeszcze przetransportować do siebie i gdzieś upchnąć. Nie zazdroszczę! A my jedziemy na targ. Bez żyta i bez grzybów. Na grzyby mają przyjechać potem znajomi z Warszawy – mam nadzieję, że się mżawki nie przestraszą, bo jest co zbierać! Jak by ktoś z Państwa miał ochotę na grzybobranie, to również serdecznie zapraszam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...