piątek, 3 września 2010

Debilizm, choroba, przemęczenie czy ograniczony kontakt z rzeczywistością..? To nie bez znaczenia, bo w zależności od diagnozy różne wnioski na przyszłość wyciągnąć można… Fakt jest taki że straciłem tysiąc złotych. I to tysiąc złotych Lepszej Połowy. Które przekazał nam jej Ojciec – niespodziewanie i bez żadnych z naszej strony próśb, a nawet wbrew niejakim obiekcjom. Ale w bardzo dobrym, jak się okazało, momencie: „Koński Targ“, na który najbardziej liczyłem m.in. w związku z tym przedłużeniem subskrypcji u Apple’a, co to już i tak nieaktualne, jednak się tym razem spóźni ze względu na urlopy – o czym też dopiero wczoraj się dowiedziałem. Tak więc ten tysiąc złotych był jak manna z Nieba. I na prowadnicę do piły by starczyło (a zimno się robi, drwa trza rżnąć) i na zaległe rachunki, a Lepsza Połowa mogłaby pojechać choć raz czy dwa do Warszawy i posiedzieć w czytelni: zbliża jej się wielkimi krokami termin obrony doktoratu…



A co ja zrobiłem..? Ano po spędzeniu kilku godzin przed komputerem na dość mało owocnej walce z kolejnymi formularzami bankowymi (jak raz wczoraj skończył się nam też, ledwo co dwa tygodnie temu odnowiony limit przesyłu danych w Erze i sieć muli jak mazut w Zatoce Meksykańskiej…) na koniec dnia… przesłałem to wszystko na rachunek kredytu, na którym, jak wiadomo, od miesięcy dwóch mam wieeeelki minus. Pff..! I nie ma. I jak ja teraz wyglądam..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...