niedziela, 22 sierpnia 2010

Wpisu nie będzie…

Nie wyspałem się. Dzień wczorajszy był ciężki. Zaraz po nakarmieniu i wypuszczeniu koni na Wielki Padok podczepiłem przyczepę i pojechałem do Radka, druha mego serdecznego. Od prawie tygodnia wybieraliśmy się po jałówki do Prażmowa i po świnie, które kiedyś przewiozłem mu do teścia za Warką, a które właśnie dorosły do zabicia. Wybieraliśmy się i wybieraliśmy i wybrać nie mogliśmy. Ponieważ spodziewałem się wczoraj gości z Warszawy to koniec końców postanowiłem przeciąć to niezdecydowanie i zapowiedziawszy się z wieczora telefonicznie, przyjechałem do niego o wpółdo siódmej rano.

Zeszło nam do jedenastej. Na czym się nam zeszło, powinienem opowiedzieć, bo niejakie wnioski natury ogólnej z tego wypływają. Ale nie mam sił. Bo to oczywiście nie był wcale koniec. Zdążyliśmy skoczyć z Lepszą Połową na jednej nodze i resztkach paliwa na króciutkie zakupy do Warki i natychmiast, gdyśmy wrócili, zawitała do nas Wesoła Kompania.

Wesoła Kompania zajęła nam resztę dnia. Gluś popracował. 
Ku wielkiej uciesze przerażonych z początku dziewczynek. 
Koćkodan został wymęczony na różne sposoby. 

Zajechaliśmy potem do Radka, gdzie uzupełniłem zużyte podczas porannego transportu paliwo, a także pokazałem przerażonym mieszczuchom świnki (które powinny były już o tej porze przybierać formę kiełbasy – dlaczego tak się nie stało, o tym innym razem…) 
i krowy. 
Radkowe pieski spotkał ten sam los co naszego Koćkodana. 

Wpadliśmy na chwilkę nad Pilicę i do Grabowa na tamtejszy klimatyczny cmentarz wojenny. 

W efekcie do komputera zasiadłem na chwilkę tylko późnym już dość jak na moje możliwości wieczorem i padłem.

Wesoła Kompania przywiozła własną wałówkę, którą i nas nakarmiła. Jak Państwo doskonale wiecie, wcale nie odżywiamy się zdrowo i nie przeprowadziliśmy się na wieś żeby gonić za ułudą żywnościowej samowystarczalności. Ale i tak przywieziona przez Wesołą Komapnię wałówa jakoś nie chciała dłużej pozostać w środku mnie, zaś proces jej wyzewnętrzniania nie pozwalał mi spać prawie od północy – na równi z Koćkodanem regularnie co pół godziny domagającym się rekompensaty za doznane w ciągu dnia cierpienia. Oczywiście: rekompensaty w postaci naprzemiennie chrupków, mokrej karmy z pierdonkowskiej puszki i mleka. Koćkodan jest już w wieku, w którym pewien podstępny Niemiec ma święte prawo chować przed nią różne rzeczy – i czasem żre bo nie pamięta, że już to była zrobiła. Zwłaszcza, kiedy ma po temu dobry pretekst. Co, o dziwo – pamięta! Koniec końców wypiłem właśnie drugą tego ranka kawę i zastanawiam się czy wrócić do łóżka, czy jednak pójść już na hamak..? W końcu niedziela…


Tak więc, wpisu dzisiaj nie będzie. A to, że informuję o tym Państwa oficjalnie na blogu, to tylko dowód na to, że jestem nałogowym blogerem. Bo tak naprawdę, to oprócz opisu naszej wczorajszej z Radkiem porannej podróży, chciałem też, w nawiązaniu do dawnego wpisu o obrzędowości świeckiej i ostatniej dykusji o „duchu świata“, opowiedzieć Państwu, co sądzę o współczesnym pogaństwie – ale chwilowo nie jestem zdolny do takiego wysiłku! Jeśli cokolwiek dziś zrobię, to co najwyżej spróbuję odrobić powstałe przez wczorajszą absencję zaległości w opiece posprzedażnej nad moim ostatnim klientem. I na jakiegoś konia dobrze by było wsiąść… Ech!

3 komentarze:

  1. To ja bardzo dziękuje za informację, że wpisu nie będzie, bo bym się martwiła, że coś się stało. My nałogowcy musimy się wspierać! :)))

    A czy ja mogę mieć nieśmiałą propozycję?
    Taką malutką?
    Jeśli nie są Ci niezbędnie potrzebne te literki w antyspamie, to wywal je z łaski boskiej, sorry, z łaski swojej! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja mam jakiś antyspam..? Kurcze, a nawet nie wiedziałem! Wydawało mi się, że niczego takiego nie ustawiałem... Zaraz to sprawdzę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie, była włączona "weryfikacja obrazkowa". Ponieważ ja tego nie robiłem, wygląda mi to na samowolkę Googlów. Wszystkich użytkowników najserdeczniej przepraszam. Wyłączyłem. Jeśli mimo to zamieszczenie komentarza czegokolwiek od Państwa wymaga, to proszę o donos...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...