poniedziałek, 9 sierpnia 2010

No i mamy mysz...

Koćkodan przed chwilą wskoczył do chatki oknem. Z myszką w pysku. Myszka jeszcze żyła. Koćkodan ją wypuścił. Nim chwyciłem aparat - mysz koćkodanowi uciekła. Czyli, że mamy teraz na stanie koćkodana oraz mysz - gdzieś w zakamarkach chatki ukrytą. ZOO..?

W ogóle, to zapomniałem napisać, ale koćkodan myszy łowi teraz regularnie. Tyle, że nie potrafi ich zjeść. Ma w końcu tylko jeden kieł, a Lepsza Połowa ciągle jeszcze nie zgadza się złapanych myszy dla koćkodana filetować! Tak to jest, jak się wraca do natury w 80-tej (na ludzkie lata przeliczając) wiośnie życia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...