sobota, 14 sierpnia 2010

Mędrkowie mniejsi i całkiem mali

Prawdę pisząc nie za bardzo kojarzę o co chodzi z tym zamieszaniem przed Pałacem Namiestnikowskim. Składają się na to dwie przyczyny co najmniej: po pierwsze – w ogóle mam od zawsze problem z instynktem stadnym, zbiorową empatią, czy jakkolwiek chcecie to nazwać. Żadne poruszenia tłumne mnie nigdy nie poruszały. Po drugie – generalnie mało mnie w tej chwili obchodzą wieści ze świata, bo cóż to jest wobec palącej konieczności ogrodzenia Wielkiego Padoku..? Tylko chwilowa bezczynność w oczekiwaniu na kasę, dzięki której będę mógł wrócić do tej czynności sprawiła, że roztapiając się bez kropli piwa w martwym upale który praży w tej chwili Naszą Umęczoną Ojczyznę (że pozwolę sobie zacytować Pana Profesora) rzuciłem okiem tu i tam

To, co zobaczyłem tak rzuconym okiem bardzo mi się nie podoba. Wygląda na to, że trochę nadmiernym byłem optymistą wieszcząc jakiś czas temu zgon podły naszej rodzimej „intelygencji“ i jej samozwańczej „misji“ pouczania narodu jak ma żyć i myśleć. „Intelygencja“ może i zdycha – ale chętnych do tego, żeby za mędrków mniejszych i całkiem małych (parafrazując znane określenie p. Michalkiewicza) służyć i ciemnej tłuszczy światło postępu wskazywać, bynajmniej nie brakuje. Nie brakuje takowych ani wśród starszych, z profesorskimi tytułami (tu można za okoliczność łagodzącą uznać wieloletnie przyzwyczajenie), ani wśród młodszych, którym najwyraźniej woda sodowa do rozgrzanego słońcem mózgu uderza!

PiS, którego się w tych komentarzach o prowokowanie zajść pod krzyżem posądza jest partią socjalistyczną. Jarosław Kaczyński wielokrotnie to otwartym tekstem, bez żadnych aluzji czy niedomówień przyznawał. A chyba nikt nie podejrzewa, że kłamał, gdy mówił, że za swoich ideowych antenatów uważa działaczy PPS..? Oczywiście – jest to partia narodowo – socjalistyczna. Dokładnie tak jak przedwojenny lub emigracyjny PPS, czy jak PPS – Frakcja Rewolucyjna z czasów rewolucji 1905 roku i I wojny światowej – i jak „Czerwoni“ z powstania styczniowego, o których złej wierze też już pisałem.

Jeśliby istotnie PiS chciał wyciągać jakieś korzyści polityczne z tej długiej, a ewidentnie heroicznej manifestacji, to na takiej samej zupełnie zasadzie, na jakiej owi „Czerwoni“ podczepiali się pod pogrzeby czy uroczyste nabożeństwa, by pod płaszczykiem religii szerzyć ewidentne pogaństwo narodowego samo-uwielbienia. O gnozę to bym ich akurat nie podejrzewał: to zbyt intelektualna herezja jak na słabe głowy naszych, pożal się Panie Boże, przywódców!

Prawdą jest, że lud polski do momentu, gdy we własnej swej (być może niezbyt ładnie wówczas pachnącej, to prawda – ale czy to jest zaraz powód, żeby go tak szturchać i do kąta wstawiać..?) osobie wkroczył na widownię dziejów, czyli do momentu uwłaszczenia chłopów, co w decydującym dla naszej tożsamości zaborze rosyjskim stało się w roku 1863 – otóż prawdą jest, że do tego właśnie momentu, lud polski schrystianizowany był dość powierzchownie. Nie ma tym niczego dziwnego. Dla niepiśmiennych musiała wystarczyć Biblia pauperum barokiem na ścianach kościołów wymalowana.

Nie jest jednak polskiego ludu winą, że gdy już wkroczył na tą widownię dziejów (niekoniecznie z własnej woli zresztą…), to stał się narodem pogańskim – pod pozorem chrześcijańskiej religii czczącym samego siebie i swoje pogańskie totemy. Tak go wychowała polska „intelygencja“ od końca XIX do połowy XX wieku. To jest pokłosie tytanicznych prac wszystkich tych „Siłaczek“ czy „Doktorów Judymów“: uczących, że polityka ważniejsza jest od religii, a naród – od Kościoła. Chcieliście kumie, no to i macie… Grzechy pradziadów mszczą się na prawnukach!

Póki co jednak, nie dostrzegam niczego pogańskiego w postawie tych dzielnych, biednych ludzi, którzy dniem i nocą dyżurują przy krzyżu przed dawną siedzibą carskich namiestników, obraną nieprzypadkowo chyba na miejsce urzędowania prezydenta. Ten krzyż dopiero może się stać pogańskim totemem – jeśli istotnie spróbuje go politycznie wykorzystać PiS, który obecnie „pełni obowiązki prawicy“ w Polsce – tak jak marszałek Rokossowski „pełnił obowiązki Polaka“ za Stalina i Bieruta.


Ujadanie mędrków mniejszych i całkiem małych do tego właśnie zmierza! Im przecież na pewno nie o to chodzi, żeby pogaństwo polskiego ludu krzyżem wyplenić – tylko o to, żeby go całkiem wszelkiej religii pozbawić. O to przecież wołają, gdy piszą, że nie o krzyżu powinno się w Polsce debatować – tylko o równouprawnieniu. Śmiem prorokować: to im się zapewne uda. A kiedy im się uda tak samo, jak 150 lat temu udało im się przemycić pod komżę i sutannę narodowość polską, której w tym miejscu być w ogóle nie powinno – dopiero zapłaczą. Bo sposób, w jaki lud nasz owo „równouprawnienie“ pocznie w praktyce czynić, może się egzaltowanym studentkom i ich zramolałym profesorom bardzo, oj bardzo nie spodobać..!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...