czwartek, 5 sierpnia 2010

„Brzeszczotem po jajach“

W znanym, aczkolwiek starawym już skeczu kabaretowym, pewna kapela heavymetalowa rozpadła się, bo część kolegów potraktowała dosłownie jej nazwę – jak w tytule. Wiem o tym, bo nie opłaciwszy już jakiś czas temu abonamentu w Cyfrowym Polsacie, skazani jesteśmy, z kanałów polskojęzycznych, głównie na „Cepelię“, czyli TV Polonia, prawie non stop powtarzającą różne starocie – a że ani „Czterech pancernych…“, ani „Stawki większej niż życie“, ani nawet „Polskich dróg“ nie trawimy oboje z przyczyn ideowych, to już tylko skecze kabaretowe z brodą do samej ziemi zostały nam do oglądania. Co w sumie nie ma większego znaczenia, bo nie pamiętam, abym kiedykolwiek – nawet w czasach, gdy mieliśmy jeszcze multum kanałów – dotrwał do końca wieczornego filmu. Lepszej Połowie bodaj się to zdarzyło raz czy dwa, ale ona jest w ogóle nocnym markiem. Ćwiczy też swój arabski – i twierdzi, że nie ma nic śmieszniejszego, niż program kulinarny w telewizji Abu Dhabi. Czego w żaden sposób nie potrafię docenić…

Dzisiaj ja też postanowiłem potraktować życie ze śmiertelną powagą. I j..błem piłą motorową po kolanie. Co jest swoją drogą żywym dowodem na to, że trzeźwość szkodzi! Pracuję z piłą prawie codziennie od trzech lat i nigdy, ale to nigdy żaden wypadek mi się nie zdarzył. No dobrze – zdarzył się. Na samym początku – trafiłem się w kieszeń, w której tkwiła służbowa (wtedy) komórka. Na której łańcuch szczęśliwie się zatrzymał. Niestety, na kolanie kieszeni nie mam – siłą rzeczy więc, niczego w niej nie noszę. Nic wielkiego się nie stało – ot, skaleczenie. Jestem jednak przekonany, że by do tego nie doszło, gdyby nie fakt, że od 72 godzin nie miałem ani kropli alkoholu we krwi!


Teraz za to, opatrzywszy ranę (no dobrze: ranę to opatrzyłem sobie jakiś czas temu, a potem jeszcze trochę porżnąłem – szkoda tracić dnia, trawa rośnie jak na drożdżach, musimy się z tym ogrodzeniem pospieszyć…), piję Państwa zdrowie pierwszym od trzech dni piwem. Tak jest! Dobrze Państwo zgadujecie: moja najulubieńsza redakcja „Końskiego Targu“ stanęła na wysokości zadania i przelała mi pieniądze za ostatni materiał. Kocham „Koński Targ“.

1 komentarz:

  1. Widocznie brak alkoholu we krwi działa podobnie jak zapięcie pasów w samochodzie - człowiek czuje się bezpiecznie i nie uważa... Miłej libacji ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...