sobota, 3 lipca 2010

Samochód dla niewidomych...

Trafiłem dzisiaj przypadkiem na doniesienie. Już Państwo pewnie myślicie, znając mnie z wcześniejszych wpisów, że zaraz strzelę aktem nietolerancji i szowinizmu. To też: bo nie ulega wątpliwości, że owi "naukowcy", dokonujący tego wspaniałego odkrycia, zwyczajnie przekręcili kasę. Jak inni, też amerykańscy naukowcy, którzy po kilku latach eksperymentów i wydaniu pokaźnej kwoty w przedinflacyjnych dolarach, skonstruowali dla NASA jeszcze za Kennedy'ego długopis, który może pisać w stanie nieważkości. Sowieci brali do "Mirów" po prostu ołówki...

Swoją drogą, mój przyjaciel, nauczający młodzież studencką historii na warszawskim USKW żalił mi się kilka razy, że ma niewidomego studenta. Cóż w tym był za powód do żalu? Ano taki, że student ten, zgodnie z programem nauczania, MUSIAŁ studiować także tzw. "neografię" - czyli pismo staropolskie. A doprawy, nikt w XVII wieku nie pisał alfabetem Braila! Ze względu na przepisy nie można go było z tego przedmiotu zwolnić. Zaliczyć - właściwie nie było jak, bo przecież, jako żywo, szans nie miał na odczytanie jakiegokolwiek staropolskiego napisu. Przyjaciel zaliczył mu to w końcu na podstawie egzaminu teoretycznego: student opisał tylko, jak by takie napisy odczytywał, gdyby je odczytywać mógł.

Otóż "samochód dla niewidomych" istnieje od jakichś 4 tysięcy lat. Ma cztery nogi, ogon i parę uszu. Nazywa się to urządzenie "koń" i póki co, w Polsce na przykład, dostępne jest dość powszechnie i niedrogo. Chce więc niewidomy poczuć wiatr we włosach, może to zrobić w każdej chwili, bezpiecznie dla siebie i dla otoczenia (bo rozumiem, że jak się ten, w doniesieniu opisany, nader wyrafinowany system sygnałów, komputerowo pewnie sterowany zawiesi, to co..? Komputer odetnie dopływ paliwa do silnika, czy jedziemy aż do ostatecznego końca..?). Do czego każdego zresztą, nie tylko niewidomego zachęcam, bo to zdrowo i przyjemnie. Koń ma oczy (a jak nie ma, to też sobie radzi, bo zmysły ma z natury wielokrotnie czulsze niż ludzkie, więc żadne strumienie spężonego powietrza nie są mu potrzebne, żeby się o drzewo nie rozbił czy pod samochód nie wpadł), głupi nie jest, za innym koniem, na którym instruktor siedzi, spokojnie można i bez oczu, a także bez rąk (nogę przynajmniej jedną warto mieć...), w każdym tempie jechać i nie ma prawa stać się nic złego.

Ot, i dokonałem odkrycia. Tyle, że z niego żadnej kasy nie ma - a za grant, który tamci cwaniacy zwinęli, pewnie bym mógł spokojnie do końca życia przeżyć. I niech mi ktoś powie, że nasza cywilizacja nie pogrąża się w nadmiarze i zbytecznym luksusie, skoro ją na takie bzdury stać..?

3 komentarze:

  1. Samochod niby dla niewidomych ale tak naprawde chodzi o co innego - zeby czlowiek nie musial samochodu prowadzic, tylko zeby jechal automatycznie.
    Tutaj zaczyna miec to sens (przynajmniej z punktu widzenia niektorych) bo jak sie popatrzy jak Amerykanie jezdza, to rece opadaja.

    Dojezdzaja do pracy nieraz i po 2-3 godziny, spedzaja wiec ogromna czesc zycia w samochodzie i wszystko tam robia. Jedza, rozmawiaja przez telefon, pisza SMSy, kobiety robia makijaz, mezczyzni sie gola (a tak widzialam takie cuda na autostradzie w korku) i bog wie co jeszcze. Do tego oczywiscie tez jezdza po pijaku. Automatyczny samochod wyeliminowalby te problemy...

    Tak, wiem, to dlaczego nie zbudowac sieci komunikacji publicznej. Coz. Amerykanie takich wynalazkow nie lubia, a poza tym system finansowania nie taki. Pieniadze na zakup samochodu kazdy musi wylozyc ze swojej kieszeni, a na komunikacje publiczna ida pieniadze z lokalnym podatkow...

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mi to przyszło do głowy, że o automatyczny samochód idzie. Tylko po co w takim razie te dysze ze sprężonym powietrzem i wibrujące kamizelki i rękawice..? Taniej jest dać każdemu niewidomemu meksykańskiego kierowcę... Zaś do projektu automatycznego samochodu chyba jest przede wszystkim zupełnie nowy procesor i oprogramowanie potrzebne - i takie etap pośredni, z tymi dyszami, kamizelkami i rękawicami, niczemu to raczej nie służy.

    OdpowiedzUsuń
  3. fakt, ze rozwiazanie techniczne jakies glupie. sa juz nawet wdrozone calkiem niezle rozwiazania - np. samochod wyposazony jest w cos, co mierzy dystans i ma funkcje paralel parking. Widzialam to na przykladzie life - trzeba tylko ustawic sie w odpowiedniej odleglosci przy samochodzie co z przodu zaparkowany, uruchomic taze funkcje i sam zaparkuje, jak od linijki :)))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...