czwartek, 29 lipca 2010

Miska Odnaleziona!


Tu była. Przy ogrodzeniu między padokiem zimowym a Pierwszym Padokiem, dobre 100 m od chatki. Chciało się psisku nosić!

Żeby nie było, znalazłem oczywiście przypadkiem. Lepsza Połowa wysłała mnie bowiem sfotografować grzyby, które nam wyrosły (naturalnie wyrosły nam wyłącznie grzyby, których nie sialiśmy - po posianych już jakiś czas temu pieczarkach, póki co śladów brak...):
Po drodze cyknąłem też towarzystwo pod wiatą:


Na pierwszym planie wierzchowiec Lepszej Połowy, który przerwał nam dzisiaj poranną wycieczkę, bo wpadł na coś na drodze i zakulał. Oczywiście, jak tylko kobyła została puszczona luzem, cała kulawizna jej  przeszła. To się inaczej nazywa: lenistwo.

W ogóle, ścigamy się dzisiaj z pogodą - i oczywiście przegrywamy. Ledwośmy osiodłali konie, lunął deszcz. Wróciliśmy z przedwcześnie przerwanej wycieczki - zrobiło się słonecznie. Zabraliśmy się za sprzątanie pod wiatą i lonżowanie Maleństwa - przeszła gwałtowna ulewa. Teraz siedzę przy końputerze, a za oknem słońce...

Dalej jednak, gdyby to kogoś interesowało, można podziwiać erozję wodną w miejscach wydeptanych przez konie, w pobliżu wiaty:





My na szczęście powodzi nie spowodujemy. Cokolwiek od nas spływa, gromadzi się w Lasku Centralnym. Gdzie, swoją drogą też posiałem pieczarki - i nic a nic ich nie widać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...