piątek, 4 czerwca 2010

Sił brak

Najlepsza metoda na smutki jaką znam – zmęczyć się w pracy – zawodzi. Brak mi sił nawet na to, żeby się porządnie spocić. Pojechałem dziś po owies. Aż za Kozienice. Normalnie biorę od stałego dostawcy z pobliskich Dąbrówek, ale mnie wkurzył ciągłym podnoszeniem ceny. No to znalazłem ogłoszenie w „Anonsach“ i pojechałem. Wziąłem 15 worków, czyli 600 kg. O ile myszy mi tego nie zeżrą, starczy na dwa miesiące.

Po drodze wziąłem jeszcze kilka kostek słomy od druha mego serdecznego Radka: przez te deszcze, czterokopytne tak zabłociły i zafajdały pod wiatą, że musiałem wczoraj wybrać do dna i ostatnią kostkę, jaka jeszcze mi była została, rozścielić, bo stały tam cały czas. Zapowiadają, że teraz już będzie ciepło, więc pewnie znowu będą zaglądały pod wiatę tylko wtedy, gdy Dalii wlkp upał dopiecze. Tak, czy inaczej jednak, pościelić trzeba.

W sumie nic nie zrobiłem: załadowałem i rozładowałem tych 15 worków. Wspiąłem się na strych Radkowej obory (dzielny jestem, zwalczyłem lęk wysokości!). Zszedłem o własnych siłach, choć było to trudniejsze niż wspięcie się w tamtą stronę. Ułożyłem te kilka kostek pod wiatą. I co..? Ręce i nogi mi się trzęsą. Mowy nie ma, żebym szybko coś więcej zrobił. Wszystko przez te miastowe bakcyle, które nam nasi przyjaciele z Warszawy w sobotę przywieźli: aniśmy zipli, jak w niedzielę rano świat odpłynął daleko za mgłę…

Efekt: od tygodnia nie siedzieliśmy w siodle. Konie dziczeją z nudów. Dalia wlkp przeszła samą siebie: po mglistym i burzowym poranku około południa zrobiło się cieplej i stado wyszło na trawę. Kiedy przyjeżdżałem z przyczepą, nawet łbów znad trawy nie podniosły (swoją drogą, trawa rośnie nam szybciej, niż one ją wyjadają; jest już stanowczo za wysoka; trzeba by wykosić…). Jedna Dalia radosnym galopem  wybiegła mi naprzeciw. Jak dziecko w przedszkolu: ja chcę loda! A tu tylko zwykła słoma, buuu!


Zdobyłem się jeszcze na rozpoczęcie rozmów w sprawie skoszenia i skostkowania Wielkiego Padoku oraz znalezienia stodoły dla siana, którego się w wyniku tych czynności spodziewam. Ot i wszystko – przez tydzień. A dół na tle braku źrebiąt, pieniędzy i jakichkolwiek perspektyw na przyszłość – jak trwał, tak trwa…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...