środa, 30 czerwca 2010

Sezonu początek

Sezon nocnych ucieczek otwarty. Dwa dni temu nawiewały trzy razy (raz Maleństwo i Buba, dwa razy samo Maleństwo), demolując ogrodzenie na znacznym odcinku. Dziś nawiały we dwie i to od strony drogi (jakim cudem coś usłyszałem i się obudziłem..?), przerywając w dwóch miejscach taśmę. Perfidnie przy tym skryły się w lasku brzozowym naszego sąsiada po drugiej stronie naszej piaszczystej drogi, gdzie mimo pełni księżyca mogłem je tylko na słuch tropić. Oczywiście nie wytropiłem. Na szczęście na nieprzeciętnej inteligencji Osman Guli można polegać. Zamiast, jak każdy normalny koń, który uciekł w środku nocy z pastwiska pójść sobie na najlepszą w okolicy trawę, czyli na ładnie już odbijający po sianokosach Wielki Padok, pobiegła, pociągając za sobą Margire, w stronę wsi. Gdzie w sumie nie ma nic do jedzenia. Zauważyłem je w okolicy słupa elektrycznego. Tam też dostrzegła je Melesugun, na której głośne wołanie przygalopowały akurat do wejścia. Lepsza Połowa, która nie wiedziała, gdzie wszyscy jesteśmy, akurat tam czekała, żeby je wpuścić.

Co się stało? Po pierwsze - trzeba skosić Pierwszy Padok. Trawa tamże daleka jest od wyjedzenia, a że zrobiła się już duża, sucha i niesmaczna, to nasze rozwydrzone pannice szukają gdzie by tu skubnąć coś lepszego. Po drugie - taśmy, wiosną ponaciągana, już się obluzowały, a gdzieniegdzie i przetarły. Dlatego tak łatwo puszczają.

Teraz głupio: spać się jakoś nie chce, a wstawać jeszcze stanowczo za wcześnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...