niedziela, 13 czerwca 2010

Iskierka z Gór Świętokrzyskich, czyli ciężki kawałek chleba

Sianokosy chwilowo przystopowały. W związku z burzą minionej nocy w sobotę wszyscy sąsiedzi zwozili własne siano i nie było nikogo, kto by nasze zgrabił. Teraz trzeba poczekać, aż wyschnie.

Co nie znaczy, że próżnowałem. Przywiozłem dziś dla M., czyli dla Właściciela Zaprzyjaźnionej Stodoły Iskierkę z Gór Świętokrzyskich. Iskierka to kara, zimnokrwista kobyła, 800 kg żywej wagi, źrebna i z 2-miesięczną, 200-kilową źrebicą przy cycku. Dzikszych koni nigdy w życiu nie widziałem. Czy można się jednak temu dziwić? Źrebica, na razie bezimienna, mogła przynajmniej oglądać podwórko przez szparę w drzwiach obory. Jej matka, Iskierka, cały czas stała przywiązana z łbem przy ścianie...

Nie, nie zamierzam robić z tego afery. Starszy gospodarz, który był ich właścicielem po prostu nie miał już sił, żeby się nimi właściwie zająć. Nie można mieć o to do niego pretensji. Jak już, to Szanowny Potomek Byłego Właściciela Iskierki powinien był się losem koni zainteresować i ojcu pomóc - wolał jednak jeździć na traktorze. Takie czasy.

Opiszę życie Iskierki i - mam nadzieję - jej stopniową rehabilitację w gospodarstwie M. i dam zdjęcia. Jak już wszyscy trochę odsapniemy - Iskierka, jej córka, a i moja goleń, kopytem córki Iskierki dość brutalnie potraktowana, również. Wiedziałem, że wożenie koni to ciężki kawałek chleba, ale to, co widziałem dzisiaj, to już granice mojej wyobraźni daleko przekracza...

2 komentarze:

  1. Mhm... ale chyba na szczescie nie zlamala kosci tym kopnieciem?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieee... Dwumiesięczne źrebię jeszcze na twardy grunt nie wychodziło, to i kopytka miało miękkie. Jeszcze miesiąc, a już by jej nigdy nie stwardniały... Zaraz zresztą wrzucę zdjęcia. A siniak no goleni mam piękny, wielobarwny!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...