środa, 30 czerwca 2010

Ergonomiczność...

...nie jest bez znaczenia. Jak chodzi o urządzenia biurowe chociażby. Pożyczony lapotop, z którym wybrałem się dziś do biblioteki, wydziela ciepło przez klawiaturę. Po pół godzinie, najdalej po 40 minutach wrażenie jest takie, jakby dłonie się topiły jak plaster sera na grillu! Ale cóż, grillowany przez końputer, niewyspany po nocnych za krasawicami gonitwach i w dodatku zakatarzony (kto twierdził, że bieganie po rosie jest zdrowe..?), jakoś wytrwałem. Może nie byłem przesadnie wydajny, ale na to już się w tych warunkach niewiele da poradzić. Upał się zrobił i w bibliotece, lubo już raczej po sesji, sporo jest jednak młodych niewiast eksponujących na różne sposoby swoje niewątpliwe wdzięki - nie, żebym narzekał, w końcu co mi innego zostało niż sobie popatrzeć, ale to się też do podkręcania tempa pracy nie przyczynia...

A poza tym, "NCz!" puścił już drugi tydzień pod rząd jeden z tekstów i tu zamieszczanych, tym razem o Józefie II. Zawsze to sympatycznie. W byciu bezrobotnym nie to jest najgorsze, że kasy brak, ale to, że czuję się tak rozpaczliwie niepotrzebny. Takie przynajmniej dowody uznania, zawsze trochę poprawiają nastrój.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...