środa, 5 maja 2010

To nieprawda...

że szukamy już następczyni Sylwestry!

Biała kotka, która od 8 miesięcy regularnie pojawia się na naszych padokach:



jest "czyjaś". Przychodzi o stałych porach - okołach południa i najpóźniej wczesnym popołudniem wraca do wsi. To jest po prostu jej teren łowiecki. Podobnie jak co najmniej dwóch kocurów, które (z mniejszą regularnością), też się tu pojawiają. Jednego, buro - białego, omal nie nadepnąłem kilka dni temu: nocował pod wiatą u koni i był tak zaspany, że obudził się dopiero, gdy wszedłem do części przeznaczonej na składowanie siana, wyłożyć koniowatym kostkę. Nawet mu się nie udało za pierwszym razem wskoczyć na ścianę. Za drugim razem - przeskoczył Dalię i uciekł do Lasku. Kiedy skacze, a zwykle porusza się skokami, przytula wszystkie cztery łapy do tułowia i wygląda jak nisko lecący pocisk rakietowy!

Tymczasem Sylwestra dalej cierpi. Przespała na swojej walizce do południa. Około 13.00 wyszła na dwór, załatwiła obie potrzeby i zwomitowała wszystko, co w przypływie entuzjazmu zjadła wczoraj. Ja wszystko rozumiem, to jest na pewno bardzo stary kot. Jednak, nikt nie umiera po prostu "ze starości". Umiera się "na coś". Jeśli więc wyniki ma w normie, nie ma gorączki, ran ani opuchlizn, dostała antybiotyki i środek przeciwzapalny, to co jej jest..?

Możemy tylko czekać. Jeśli nic się nie poprawi do jutra rana, wracamy do kliniki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...