czwartek, 13 maja 2010

Piwo i drogi

Wspomnianą wczoraj dyskusję u Pana Profesora wywołała postawiona przezeń teza, iż Polska powinna (w taki czy inny sposób), zjednoczyć wokół siebie inne kraje Europy Środkowej. Gdyż tylko w taki sposób mogą się one wespół wzespół przeciwstawić ekspansji odnowionego imperium Karola Wielkiego (czyli niemiecko – francuskiego jądra Unii) z zachodu na wschód oraz równoległej ekspansji odnawiającego się imperium rosyjskiego ze wschodu na zachód. Przy tym, można domniemywać, że to zjednoczenie ma się dokonać jeśli nie siłą wprost, to przynajmniej pod naciskiem przeważającej zbrojnej siły, którą Polska powinna posiąść.

Czy dobrze przedstawiłem tezę Pana Profesora..?

Aby tak postawiony program ocenić, trzeba go rozpatrzyć w dwóch kategoriach: możliwości jego realizacji (tj. adekwatności sił do zadań) i celowości takiego przedsięwzięcia (tj. potencjalnych jego skutków).

Co do możliwości, to Pan Profesor raczy argumentować, że:
-       Polska jest największym i najludniejszym krajem regionu,
-       Polska posiada dogodne, tranzytowe położenie, z którego może czerpać rozmaite korzyści i które samo w sobie czyni ją istotnym dla losów kontynentu obszarem.

Co do pierwszego argumentu, to moim zdaniem, wisi on w próżni. Największym i najludniejszym krajem regionu jest Ukraina. Wprawdzie Pan Profesor zwykł ją (podobnie jak inne państwa położone pomiędzy Polską a Rosją) nazywać „państwem sezonowym“, a i ja potwierdzam, że znaczne połacie Ukrainy to kraj opuszczony, bez mieszkańców – ale czyż moja własna ziemia, w Boskiej Woli, nie leżała odłogiem przez trzy dziesięciolecia i czy takiej samej, opuszczonej ziemi nie ma wokół jeszcze kilka setek hektarów..? Tymczasem moi przyjaciele z naszej wsi, ostatnio bardzo kupnem sprzętów rolniczych zaprzątnięci twierdzą, że takie wspaniałe maszyny na Ukrainę jadą, że aż zazdrość bierze… Więc może się już te pustki, na ukraińską skalę, więc pewnie w setkach tysięcy, nie w setkach hektarów liczone, właśnie zagospodarywują..?

Przy tym, jeśli nawet pominąć Ukrainę (bo może się rozpadnie..?), to Polska jest krajem dużym i ludnym tylko w odniesieniu do każdego z mniejszych krajów ościennych z osobna. W zestawieniu z większą ich grupą, czy ze wszystkimi naraz, takiej przewagi już nie ma. Gdyby więc miało dojść do jakiegoś jednoczenia, to Polacy byliby co najwyżej „najznaczniejszą z mniejszości“ – i niczym więcej. Innymi słowy, nie widzę możliwości, by kraje te do czegokolwiek przymusić. Tym bardziej, że każdy z nich z osobna, nawet najmniejszy, z największą łatwością obroni się przed agresją ze strony Polski (jest to tak łatwe, że chyba nikt nawet takiej agresji nie rozpatruje na poważnie! – niezależnie od różnych tam białorusko – rosyjskich manewrów…), po prostu zawierając sojusz z Niemcami (o czym napisałem już wczoraj), lub z Rosją, lub z obojgiem tych tradycyjnych partnerów.

Żeby możliwość zastosowania przez Polskę przymusu wobec sąsiadów się pojawiła, Niemcy i Rosja musiałyby zniknąć jako liczące się siły. Tak, jak to było w czasach jagiellońskich – kiedy to po pokonaniu bałtyckiej agencji turystycznej, czyli Krzyżaków i po wygaśnięciu dynastii luksemburskiej, na prawie trzy stulecia zaistniała pustka za naszą zachodnią granicą (stopniowo tylko wypełniana przez uwikłanych w ciężkie walki na innych frontach Habsburgów, a niezauważenie niemal, bo bardzo nieśmiało, także przez wyhodowanych na łonie Rzeplitej Hohenzollernów…), a na wschodzie wciąż buszowali Tatarzy. Jeśli coś takiego się zdarzy, a jeszcze jednocześnie (bo że Niemcy mogą mieć niezadługo kłopoty, to jasne – jednak, czy same tylko kłopoty finansowe wystarczą, by kraj ten sprowadzić do parteru? Hitler też kwitnących finansów ani nie zastał, ani nie zostawił… Faktem jest, że i Niemcy i Rosja mają problemy natury demograficznej – jednak niemal w takim samym stopniu ma je też i Polska, gdzie także mniej rodzi się dzieci, niż starców umiera!), wtedy porozmawiamy. Prawdę pisząc, dalej mi się ten pomysł z przymusem zbrojnym mało podoba: nie tylko dlatego, że Lepsza Połowa jak raz jest Litwinką i to litewską Litwinką, a nie Polką z Litwy! Po prostu byłoby to dość drastyczne zerwanie z tradycją. Moi przodkowie, mieszkańcy Prus zbuntowali się przeciw Krzyżakom i za własne pieniądze wygrali z nimi wojną 13-letnią nie dlatego, że ich ktoś do tego przymuszał, tylko dlatego, że mieli dobry powód, aby się z Koroną Polską zjednoczyć: bo było to wtedy państwo lepiej rządzone i więcej swobód swoim poddanym pozostawiające, niż anachroniczna i opresyjna dyktatura Zakonu: przy tym polskie „czopowe“, od każdej beczki piwa płacone, było o wiele niższe, niż podatki nakładane na ten niezbędny do przeżycia napój przez wrednych, a skłonnych do ascezy mnichów – którzy nie dość, że rościli sobie pretensje do monopolu na handel zbożem i chmielem, sprzedając go po wygórowanej cenie, to jeszcze nie pozwalali komu bądź stawiać młynów, browarów i karczm, tylko robili to sami, lub pobierali od istniejących wysokie czynsze, tym samym wielokrotnie opodatkowując ten sam produkt – jak, nie przymierzając, obecnie robi to rząd polski z paliwem (i z piwem zresztą też!)…

Co do drugiego z argumentów Pana Profesora, o dogodnym strategicznie położeniu Polski, to jest on obosieczny. Jak sam Pan Profesor zauważył, dogodność tego położenia czyni go dla nas niebezpiecznym, bo bardzo wielu bliskich i odległych sąsiadów wystawia na pokusę (której zresztą ani myślą się opierać!), żeby nad tym terytorium roztoczyć swoją mniej lub bardziej dyskretną opiekę… Przy tym, aby istotnie z tranzytowego położenia Polski dało się czerpać jakieś korzyści, drogi powinniśmy mieć lepsze niż mamy (powinniśmy w ogóle mieć drogi!). A już taka wpadka jak budowa gazociągu Nord Stream, w żadnym razie nie powinna była się zdarzyć – że zaś się zdarzyła, to i korzyści z owego tranzytowego położenia jakby od razu stają się mniejsze…

Swoją drogą, nie mogę się i w tej mierze powstrzymać przed odwołeniem do doświadczeń Przodków. Otóż wysokie opodatkowanie gdańskiego i elbląskiego piwa przez Krzyżaków po ich grunwaldzkiej klęsce (kiedy to skończył się napływ turystów z Zachodu, pragnących komfortowo i bezpiecznie, a w rycerski sposób odpokutować różne grzeszki na przepisanej im krucjacie – co wcześnie było głównym źródłem dochodów Zakonu, ale po Grunwaldzie ustało, bo okazało się nadspodziewanie ryzykowne…) sprawiło, że w połowie XV w załogi kog kursujących po Bałtyku poczęły zaopatrywać się w ten niezbędny do życia trunek w Kopenhadze. Na przym przyszła stolica Duńczyków przez kilka dziesięcioleci znacznie urosła, pozostawiając Gdańszczan i Elblążan w nieutulonym żalu. Jeśli więc mamy czerpać dzisiaj korzyści z naszego tranzytowego położenia, to powinniśmy dbać przede wszystkim o to, aby paliwo było u nas tańsze niż u sąsiadów – bo wtedy chętnie będą z tranzytu przez nasz kraj korzystać (oczywiście pod warunkiem, że da się w ogóle przez Polskę przejechać!). Dodałbym jeszcze, że kiedy doszło do buntu przeciw Zakonowi, nikt prawie spośród mieszkańców Gdańska i Elbląga nie mówił po polsku. Gdańszczanie pozostali zresztą Niemcami do samego końca i do samego końca byli też wiernymi patriotami Rzeczypospolitej dobrze wiedząc, że pod żadnymi innymi rządami ich piwo nie będzie tańsze.

Reasumując, możliwość zjednoczenia przez Polskę Europy Środkowej wymaga spełnienia co najmniej dwóch warunków:
-       musi się po temu pojawić sprzyjająca koniunktura zewnętrzna, tj. musi dojść do poważnego, jednoczesnego osłabienia Niemiec i Rosji (jak w XV – XVII wieku, czy jak w latach 1918 – 20);
-       Polska musi być krajem atrakcyjnym dla sąsiadów, a nie tylko groźnym: nasze piwo, paliwo i drogi powinny być lepsze i tańsze niż u konkurencji!

Próba podjęcia takich działań zanim te warunki zostaną spełnione, musi się skończyć katastrofą.

Rozumiem oczywiście, że Pana Profesora nudzi i gniewa pełen hipokryzji i zakłamania stan polityki współczesnej. Wszyscy wszystkich kochają, nikt na nikogo nie dybie, a co najwyżej „broni demokratycznych wartości“ i oczywiście, ma się rozumieć, „tolerancji“ – a tak w ogóle, to jednoczymy się i integrujemy jak nie przymierzając, wilki z owcami… Taki urok współczesnej kryptokracji, o której już tu pisałem! Co wcale nie znaczy, że pod dywanem nie toczy się normalna, zwyczajna realpolitik, wedle Machiavellego i Clausewitza. Tylko póki co z różnych względów, przede wszystkim wewnętrznych (ujawnienie realpolitik na zewnątrz mogłoby narazić na ujawnienie rządzącą kryptokrację wewnątrz!), wszystkim uczestnikom tej realpolitik zależy na utrzymaniu pozorów.


Cieszmy się z tego! Bo kiedy kurtyna się podniesie, możemy się znaleźć w położeniu które nie spodoba się nam o wiele bardziej niż te tandetne dekoracje, wśród których poruszamy się obecnie. Moim zdaniem, dawno jest już pozamiatane. Być może mieliśmy jakieś niewielkie szanse wybić się na niepodległość: gdyby tak np. generał Jaruzelski zdławiwszy pierwszą „Solidarność“ zdemontował też i tak już zbankrutowany realny socjalizm i pozwolił ludziom się bogacić… Gdyby rządząca nami kryptokracja, oczywiście że wywodząca się z dawnych służb, nie przewerbowała się tak ochoczo na niemiecki, amerykański czy izraelski żołd już w 1989 roku, tylko jednak próbowała, w granicach swojego wasalnego stosunku do Moskwy, coś ugrać i dla Polski, a nie tylko dla własnych, świeżo zakładanych rodów… Gdyby ciocia miała wąsy… to by była wujkiem!

18 komentarzy:

  1. Widze ze sporo sie ostatnio ciekawych tekstow pojawilo(zarowno u Pana jak i na zaprzyjaznionych blogach).A ja niestety jestem na koncu swiata i dostep do netu to tutaj superluksus wiec czytac czytam ale juz komentowac nie moge niestety.

    P.S.A ksiazka Diamonda rzeczywiscie dobra.Jest jeszcze druga "Upadek" ale "Strzelby..."sa lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zasadniczo obecna Polska nie ma szans na jakakolwiek zmiane sytuacji na korzystniejsza.Mamy kiepska gospodarke oraz sprzedajne elity i slaba armie.Tylko jakas gigantyczna katastrofa na miare I Wojny Swiatowej lub Czarnej Smierci(ktore rujnujac Europe Zachodnia a oszczedzajac nas daly nam szanse na rozwoj)moze nas ustawic w innej sytuacji-czy bedzie to ekonomiczny kolaps Zachodu czy wojna z muzulmanami czy wieszczony przez Tomasza Urbasia impakt to sie okaze.Tylko nie bardzo "wypada" optowac za takim rozwojem sytuacji,ze nie wspomne o tym iz sytuacja moze obrocic na nasza niekorzysc(katastrofa w przeciwienstwie do chociazby Czarnej Smierci moze dotknac i nas).Ale wie Pan sa tacy co wierza w przepowiednie Klimuszki o Polsce od morza do morza i tym podobne sprawy.

    P.S.Bo w organiczny rozwoj tego kraju nie wierze-mozna oczywiscie probowac a pewien postep nawet JAKBY jest ale za duzo sie w ten sposob nie zrobi-juz sie o to agenci wplywu pracujacy dla osciennych panstw(w tym naszych "sojusznikow")staraja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Piotrze,

    Jedyny "organiczny" rozwój, co do którego można jeszcze mieć jakieś złudzenia, że ma sens, to dzieci płodzić! Rozumiem, że Pan akurat w podróży poślubnej.. :-)) ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ano wlasnie podroz poslubna.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szanowny Pan powtarza ten sam ciag myslowy. Jak wszystko sie dobrze ulozy a wrogowie wymra uprzejmie bez naszej pomocy to Polska stanie sie mocarstwem walkowerem. Gdyby Pilsudski myslal w ten sposob to granice Polski wytyczylaby Liga Narodow a wojne bolszewicka mozna by toczyc tylko w sojuszu z Japonia. Taki defetystyczny sposob myslenia nigdy nie prowadzil do powstania mocarstwa. Wiecej wiary we wlasne sily! Juz Wieszcz radzil "Mierz sily na zamiary, nie zamiar podlug sil!". W pierwszym zas rzedzie nalezy stawiac przed Narodem zadania wieksze niz tylko blogi spokoj ducha i poziom zycia Europy Zachodniej. Na to aby czerpac zyski z dogodnej lokacji trzeba tez wlozyc pewien wysilek aby ta lokacja kontrolowac. W tej chwili wszystko idzie raczej w kierunku przeciwnym a Nasza Umeczona Ojczyzna zamiast na przemysle ciezkim i obronnym koncentruje sie na produkcji mebli na rynek niemiecki. Nie jestem milosnikiem zydow ale ten maly kraj otoczony przez nieprzyjazny zywiol, ktory zreszta ma tez piata kolumne w samym Izraelu potrafi trzymac w szachu kraje oscienne i dysponuje sila militarna, wystarczajaca aby swoich lokalnych wrogow pokonac. Moze powinnismy adaptowac troche tamtejszych rozwiazan na nasze tereny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Izrael jest mocarstwem nie tylko atomowym i suwerennym, ale też i podobno prawdziwą stolicą Stanów Zjednoczonych. Może, jak któryś z zamieszkałych od urodzenia w Hameryce Polonusów (swoją drogą miałem na roku koleżankę, której przezorni rodzice wyjechali "na placówkę" do Stanów akurat, gdy miała przyjść na świat...) obejmie schedę po Obamie i da Naszej Umęczonej Ojczyźnie takie wsparcie, w tym finansowe, jakie co roku kasuje Izrael, to pogadamy!

    Swoją drogą ja naprawdę nie widzę najmniejszego powodu, żeby się pchać na Ukrainę czy bić Litwinów (ale bym w domu oberwał!) lub Czechów. W imię czego niby? Nawet, gdybyśmy mogli? Jeśli nie umiemy zaoferować niczego, oprócz pałki, to jest to strasznie mało ambitny program. Na miarę kibola spod stadionu. Nie wierzę, że Pan Profesor na poważnie do czegoś takiego namawia!

    Co innego, gdybyśmy sami sobą tak dobrze umieli rządzić, jak to umieli robić nasi przodkowie w wieku XV i XVI (na tle sobie współczesnych oczywiście), że aż ościenne narody zechciałyby po nasze wzory sięgnąć i nasze prawa stosować! Zacząć zatem należy od siebie i od własnego podwórka, a nie od formułowania księżycowych projektów bez żadnego związku z rzeczywistością. Przy tym, podobnie jak Pan Piotr, nasze szanse na jakieś przełomowe reformy w Polsce oceniam na równie małe jak w czasach saskich. Bo w takim mniej więcej położeniu jak nasi przodkowie w wieku XVIII jesteśmy i my teraz. Dlatego też tak często przypominam, jak niecierpliwość i niewczesny zapał tychże XVIII-wiecznych przodków doprowadziła do katastrofy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszym warunkiem tego aby byc mocarstwem jest myslenie kategoriami mocarstwowymi. To zas oznacza, dzialanie w kierunku wzmocnienia panstwa terytorialnie i gospodarczo oraz budzenie ducha militarystycznego. Zaleta rzadow braci Kaczynskich bylo to, ze nawet przy bardzo ograniczonej niepodleglosci w ramach UE , Polska byla dla "unitow" nieprzewidywalna. Stad stale ataki i ponizanie wynikajace w gruncie rzeczy z obawy przed tym, ze Polska albo stworzy fronde wewnatrz organizacji albo ja opusci. Podobne reakcje byly w Europie i nie tylko po dojsciu Hitlera do wladzy czy podsmiewuszki z bolszewikow po rewolucji.
    Trzeba sobie zdawac sprawe, ze Polska nie musi byc najsilniejszym czlonkiem UE ale aby zyskac znaczenie musi byc czlonkiem aktywnie sprawiajacym niewygode panstwom wiodacym. Jedna zas z mniej agresywnych sposobow na sprawienie takiego klopotu jest samowystarczalnosc Panstwa Polskiego. Czyli nie zebranina o datki, ktora od 20 lat robia i trwonia rzady III RP (a poprzednio rzady PRLu) ale zadbanie o to aby pomoc finansowa z zewnatrz nie byla potrzebna. Szanowny Pan zbytnio troszczy sie o to aby nie bylo katastrofy zamiast podjac wyzwanie przyszlosci. Jest to polityka prowadzenia roweru idac obak niego bo gdyby sie wsiadlo to moznaby spasc a to boli. Niestety wszystkie rzeczy wartosciowe wymagaja podjecia pewnego ryzyka i staran o to aby go ktos nam potem nie ukradl.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się całkowicie z Pana tezami.

    Dodałbym, że dość ciekawym czynnikiem, który warto uwzględniać jest współczynnik ilości młodych ludzi do ogółu społeczeństwa. Czas w którym młodzieży jest dużo (głównie chodzi o mężczyzn w wieku około 20 lat) to zwykle czas bardzo niespokojny, o dużym potencjale. Gdzie my w Niemczech, Polsce czy Rosji mamy dużą ilość młodzieży w porównaniu do ogółu populacji?

    To zwykle młodzi prowadzą wojny (są mięsem armatnim) a nie legiony emerytów.

    Jeśli chodzi o politykę realną, to IMO rzeczywiście powinniśmy skupić się na sojuszach z sąsiadami. Inna sprawa to jak im (krajom ościennym) zaoferować coś co sprawi, że bardziej będzie im się opłacać być z nami niż z Niemcami?

    Panu piotrowi34 życzę przyjemnej podróży poślubnej i sporo potomków ;)

    @Bobola

    Kwestia czasu zanim piąta kolumna Izrael rozniesie. W chwili obecnej to 20% populacji. No chyba, że Żydzi Arabom bliskowschodni holocaust urządzą...albo zsyłkę. Tylko gdzie? Na Madagaskar?

    OdpowiedzUsuń
  9. @Bobola ma o tyle racje ze rzeczywiscie aby wygrzebac sie z bagna trzeba zaczac myslec perspektywicznie i nawet NIECO na wyrost.Problem w tym iz obecnie Polska jest tak slaba iz program wielkomocarstwowy ZNACZNIE przerasta nasze sily-poki co trzeba sie skupic na ratowaniu narodu bo na razie to ten kraj nie do mocarstwowosci zmierza ale do niebytu.Krok po kroku-najpierw wyciagnac kraj z bagna(i dlatego popieram Kaczynskich mimo ich wielu bledow)-rozliczyc zlodziejsko zdobyte fortuny oraz powstrzymac dzialnosc wrogiej agentury wplywu a potem mozna(TRZEBA) bedzie myslec o wielkomocarstwowowsci(no bo czemu nie?).Ale zaczac trzeba od porzadkow u siebie i dlatego kolejny Pilsudzki jest PILNIE poszukiwany(nie tylko przez mnie ale przez trzy czwarte tego narodu).

    P.S.A podroz poslubna-dziekuje-calkiem przyjemna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Osobiscie uwazam, ze mlodych ludzi w Polsce jest az za duzo.W koncu nie ma tyle miejsc pracy aby ich wszystkich zatrudnic. Problem jest w tym, ze sa oni bez kierunku i ikry. W ogole wspolczesnym polakom brak tego co Boleslaw Piasecki niegdys nazwal"instynktem panstwowym". Moim zdaniem zreszta jest to postawa nabyta i wyuczona, nad czym pracowaly przez wiele lat szkoly i media. Wystarczy pojsc do blogu red. Passenta w "Polityce" i poczytac wpisy. Wiekszosc z nich to wpisy dziennikarzy, ktorzy chca byc zauwazeni przez nestora zawodu. Ogolnie biorac jest to zydowska propaganda zmierzajca do przejecia i rozbrojenia polskiej swiadomosci spolecznej. Dawniej uzywali do tego celu proletartiackiego internacjonalizmu a teraz na tapecie jest europejska zgoda narodow.
    A zaczac odwracac ten trend nie jest tak trudno. Wezmy przyklad z przedwojennego hasla "Swoj do swojego po swoje" robiac codzienne zakupy czy korzystajac z uslug. To haslo pochodzenia endeckiego mialo na celu ochrone polskiego handlu, ktory zydzi probowali zniszczyc sprzedajac towary niejednokrotnie ze strata aby tylko odciagnac kupujacych i doprowadzic konkurencje polska do bankructwa. Kiedy sie to udalo mieli monopol okoliczny i dyktowali ceny takie jakie chcieli.
    Wielka szkola patriotyzmu bylo wojsko. Teraz, jak przy wszystkich okupacjach, wojsko obywatelskie zostalo zastapione zawodowcami, ktorzy sa zobowiazani tym, ktorzy im placa. W dodatku powoduje to, ze wiekszosc ludnosci w wieku poborowym nie ma nawet sladu przeszkolenia wojskowego. To w razie wojny jest katastrofa ale w czasie pokoju nawet narzuconego, jest dla okupanta blogoslawienstwem. Tego jak nalezy walczyc trzeba sie nauczyc. A brak takiego szkolenia powoduje rozbrojenie spoleczenstwa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam w wielkim podejrzeniu wszystkich, którzy się deklarują, że mają "instynkt państwowy", czy są "państwowcami" - jak p. Jarosław Kaczyński chociażby. Z definicji jest to postawa uznająca wyższość zbiorowego nad indywidualnym. Nawet jeśli szczera, to już przez to samo jest dla wolności niebezpieczna (a istotą i sensem polskości, patrząc na minione wieki, nie jest szerzenie idei mocarstwowej od morza do morza, tylko właśnie obrona wolności, jak najbardziej indywidualnej, osobistej!). Często jednak, jest to nic innego, jak zwykły socjalizm. W socjalizmie nikt by mi nie pozwolił marnować zasobów (wszak ideałem jest autarkia doskonała, więc każdy kawałek ziemi należy przeznaczyć na służbę Szczytnej Idei Wyżywienia Narodu, a nie bawić się z nim w nie wiadomo co!) na chowanie jakichś tam, nikomu do niczego niepotrzebnych koni! Nie i koniec. A ponieważ, prawdę pisząc, na moich koniach zależy mi stanowczo bardziej niż na Polsce (osobliwie: na Polsce od morza, do morza...), a już na pewno bardziej niż na jakiejkolwiek Krwawej Abstrakcji, to i dlatego mój stosunek do "państwowców" i "państwowości" pozostać musi negatywny.

    OdpowiedzUsuń
  12. Panowie tu o wojnach, ekspansji, wojsku i umieraniu jak to między polakami - i tu jest nasz błąd narodowy! Polakom najlepiej wychodzi umieranie i przegrywanie, a jeśli już się wygrać uda, noo to mamy sukces.

    Ale zastanawiać powinno dlaczego hołdujemy porażkom i bohaterskim śmiercią, a nie powolnemu budowaniu dobrobytu i skromnemu, rozwojowemu życiu? Dlaczego stawiamy pomniki żołnierzom, a zapominamy o budowniczych? Czy Norwegia, Szwajcaria prowadziły jakieś wojny ostatnio? Czy są w Unii? Czy maja się źle?

    Odpowiedź: Nie, Nie, Nie!

    Oni po prostu umieli wykorzystać to co mają i umieją, umieli stworzyć sobie dobrobyt! Tego polakom brakuje!

    Pozwolę sobie przypomnieć jeden z wartościowych postów jakie na tym blogu znalazłem:
    http://boskawola.blogspot.com/2010/04/dwa-kazania-albo-o-dobrej-i-zej-wierze.html

    i cytat z Biblii z Księgi Przysłów: „Lepszy jest cierpliwy od męża mocnego: a który panuje nad duszą swoją, od zdobywcy miast“ (PROV: XVI.32

    Oczywiste że wojna niesie śmierć, często także głód i choroby. Przykład dali nam sami zaborcy: Stosunek do Prus(Niemców) i Rosji zmienił się na bardzo negatywny w skutek okupacji i germanizacji/rusyfikacji. A stosunek do Austrii? Owszem, byli okupantami, ale zaoferowali Polakom i innym nacją pewną wolność wewnątrz monarchii - za co byli (i są!) kochani przez Polaków z Austriackiego zaboru(Na naszego Cesarza Franciszka Józefa nie dam złego słowa powiedzieć! ;p )

    Więc na co nam teren i ludzie innych słowiańskich narodów, jeśli będziemy dla nich okupantami? Należałoby iść raczej w stronę federacji i realizacji WSPÓLNYCH interesów, niż podboju.

    Kolejny przykład z porównaniem zaboru rosyjskiego i pruskiego: Bismarck oprócz tego że próbował germanizować polaków, nauczył ich porządku - Poznaniacy na przykład, do dzisiaj mają wpojone, że jeśli nie ma jakiegoś porządku, to ich odruchem jest to poprawić, bo przecież "ordnung mus sein" - "porządek musi być".
    Za to w zaborze rosyjskim,(nikogo nie obrażając, ale jak się jest z innego regionu to też czasami widać)występuje zasada "przewróciło się - niech leży".
    Bismarck nikogo nie mordował - on tylko wydawał i egzekwował przepisy, które się ludziom nie podobały, ale jak mawiali rzymianie "dura lex, sed lex" - "twarde prawo, ale prawo". I robił to chyba dobrze, skoro skutek jest taki że nawet kilka następnych pokoleń Polaków te zasady pamięta i stosuje...


    Więc morałem jest to:
    1. Wziąść się za siebie i pracować nad sobą aby samym być lepszym nie tylko dla siebie i rodziny, ale także dla kraju
    2. Pracować, pracować i jeszcze raz pracować
    3. Myśleć co sie robi i jak się robi i starać sie wykorzystać okazje aby zarobić, wzmocnić kraj
    4. Płodzić i WYCHOWYWAĆ dzieci - bo zrobić dziecko to każdy głupi umie, ale żeby na porządnego człowieka wychować to trzeba w to włożyć sporo wysiłku (rodziców i DZIECKA)
    5. Kreować otaczającą nas rzeczywistość - nie łatwe, ale jak będziemy siedzieć i czekać to możemy sie obudzić z kajdanami u nóg, goli i wesoli (państwo pół gołe to już jest...)
    6. Być dla innych takim jakim chciałoby się , żeby oni byli dla nas - i nie zmuszać tylko zachęcać do pomocy

    Takie oczywiste, ale takie trudne - ale gdyby było łatwo, to świat nie byłby taki zły (najgorszy nie jest, ale poprawiać jest co...)

    Polaczek

    OdpowiedzUsuń
  13. Wpis dosyć stary, więc pewnie Pan już nie odczyta odpowiedzi. Jednakże ja swojego czasu przeprowadziłem analizę sytuacji i doszedłem do wniosku, że potrzebna jest silna ideologia, która by potrafiła zjednoczyć państwa europy środkowej. Ideologia skuteczna, odwołująca się albo do krwi, albo do wiary, albo do wspólnej historii. Ponieważ wspólna historia odpada (czegoś nas nie lubią ci Ukraińcy, a z Czechami nei za dużo jej mamy), wiara też (tu katolicy, tu prawosławni, tu ateiści) zostaje więc krew. Zostałem więc panslawistą. Wyklucza ta ideologia wprawdzie Litwę i Węgry na pozór, a także daje niebiezpieczeństwo Rosji (ale może tylko ją usypia?) ale za to daje silne podstawy do tego, by przekoać Czechów, Polaków, Ukraińców, Słowaków, że MUSZĄ być razem, bo tego chce DZIEJOWA KONIECZNOŚĆ, bo tak jest dobrze, a nie dlatego, że w Poslce są lepsze drogi (bo akurat wiarę w to z góry odrzuciłem jako naiwną).

    OdpowiedzUsuń
  14. Drogi Panie,

    Wiara to ważna rzecz. Ale też, między nami mówiąc, jakoś mało mam wiary, że wiarą samą cokolwiek da się w realnym świecie zmienić. Jak to mówią: nie chciała góra do Mahometa, musiał Mahomet do góry... Dlatego ja bym przy wierze nie eksperymentował i zostawił tę sprawę Kościołowi, Matce Naszej. On lepiej wie, jak przez lat tysiąc wiarą coś zmienić, polityce nic do tego!

    I właśnie dlatego uważam, że póki nie będzie u nas dróg lepszych niż u sąsiadów i lepszego oraz tańszego piwa: nie mamy się co z jakimkolwiek mocarstwowym programem gdziekolwiek porywać. Narawdę lepszych i tańszych, nie na wiarę!

    OdpowiedzUsuń
  15. "póki nie będzie u nas dróg lepszych niż u sąsiadów i lepszego oraz tańszego piwa"

    Ale właśnie to oznacza "nigdy". Co do reszty, nie chodzi o program mocarstwowy przecież: Polska+Czechy+Słowacja ma i PKB i ludność mniejszą od Niemiec. Chodziło mi raczej o stworzenie silnego sojuszu, który przetrwałby ten przeklęty krąg niemożności, że zawsze musimy albo z Niemcami przeciw Rosji, albo z Rosją przeciw Niemcom..

    OdpowiedzUsuń
  16. Drogi Panie,

    Albo rybki - albo akwarium! Czym się niby Pańskim zdaniem różni "silny sojusz" od "programu mocarstwowego"? Praktyczny efekt jest taki sam: zantagonizowanie i Niemiec i Rosji jednocześnie. Co skądinąd wiemy do czego zwykło prowadzić - i to jeszcze chce Pan robić nie mając żadnych po temu materialnych podstaw, skoro uważa Pan, że nie damy rady takowych wytworzyć..?

    To już lepiej się za to nie brać....

    OdpowiedzUsuń
  17. Być może źle się wyraziłem. Uważam, że w pojedynkę nie damy rady zbudować lepszych dróg lub zrobić lepsze piwo niż Czechy czy Słowacja, a nie, że Polska, Czechy i Słowacja nie dadzą rady wybudować dobrych dróg.

    Natomiast jeżeli pan rozważy alternatywy, to zauważy pan, że pozostaje tylko wasalizm. A przejście Polski do roli podmiotu, _na pewno_ będzie antagonizować Niemcy i Rosję w sposób nieunikniony.

    Być może ma pan rację i Polska nie ma _żadnej_ rozsądnej alternatywy poza wiszeniem komuś u klamki. Chciałbym jednakże wierzyć, że można przynajmniej próbować.

    Dziękuję za rozmowę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Również dziękuję za interesuącą wymianę poglądów i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...