piątek, 21 maja 2010

Margire w domu

O wstydzie! Ładowałem Margire na Służewcu do przyczepy półtorej godziny - i nie załadowałem... Musiałem poprosić o pomoc pana koniuszego, podstawić się pod drzwi od stajni i tradycyjnie, wjechać do przyczepy na miotle. A w domu - no, przesadziłbym twierdząc, że wchodziła z marszu, ale nie był to jakiś szczególny problem.

Dzień dziś w kratkę, na przemian słońce albo chmury. Akurat do zdjęć Lepsza Połowa trafiła na chmury, poza tym rzuciło się Maleństwo na trawę, której przez dwa ostatnie miesiące zbyt wiele nie oglądało (ale będzie sraczka!) i nic innego jej nie interesuje. Będzie teraz więcej słońca, to zrobimy lepsze zdjęcia:










Dzisiaj jeszcze wolne. Ale od jutra trzeba Maleństwu zapewnić tyle ruchu, żeby to odpowiadało 1800 metrom "średniego cantra" dziennie. Jest może ktoś z małymi potrzebami bytowymi (do dyspozycji jest strych nad chatką albo hamak pod wiatą...), kto by chciał sobie codziennie tak pojeździć..?

Acha! Właśnie wyjrzeliśmy na zewnątrz. Ten koń już tak wcale nie wygląda! Wzięła kąpiel błotną...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...