piątek, 9 kwietnia 2010

Resentyment

Pojęcie to wymyślił bodajże kiepski filozof, a niespełniony poeta Fryderyk Nietzsche, zaliczając do niego hurtem wszystkie religie, ideologie i mistycyzymy obliczone na pocieszenie biednego i głupiego: że choć biedny i głupi się urodził i umrze, to racja moralna jest po jego stronie i bodaj po śmierci wreszcie sobie poużywa. Czego poużywa, to już akurat od konkretnej religii, ideologii czy mistycyzmu zależy: kobiet o skórze gładkiej i białej, o migdałowych oczach, pełnych piersiach i uśmiechu pokazującym piękne, równe, białe zęby (nie spotykane nawet i dzisiaj wśród biednych i głupich: bo sporych nakładów na pełnopłatne zabiegi dentystyczne wymagają…) – czy zgoła przeciwnie: Jedni mistycznej i teologicznej z Absolutem, wszelkiej zmysłowości już umykającej…

Nie, żebym się z Fryderykiem zgadzał. Jego spostrzeżenie jest zresztą całkiem banalne, jak mu się bliżej spostrzec. Wiadomo, że samo istnienie hierarchii społecznej zasadza się na niskim uczuciu zazdrości. Gdyby nie zazdrość o to, że sąsiad ma o pół tonu zieleńszy trawnik, o pół roku nowszy samochód i o pół roku młodszą żonę z biustem większym o pół numeru – nie byłoby żadnego „wyścigu szczurów“, żadnego „parcia na szkło“, ani żadnych innych, typowo samczych skądinąd, zabiegów o przodownictwo w stadzie. Nie ma się czym podniecać. Jeśli o to rzekome odkrycie idzie, rzecz jasna (już czym się tam kto podnieca, to naprawdę tylko jego sprawa, byle pochopnie do słów lub, jeszcze gorzej, do czynów nie przechodził…).

Skądinąd jednak pamiętam jakiś program TV, w którym śledzono, jakież to zwierzaki trzymają posłowie. No i wyszło, że posłowie lewicy trzymają psy, a posłowie tzw. „prawicy“, czyli PiS, trzymają koty. Na co jakiś PiS-wiec, już nie pamiętam kto, odrzekł: „to dlatego, że my jesteśmy biedni i mamy mniejsze mieszkania. Nie stać nas na trzymanie psów, dlatego mamy koty.“

Było to oczywiście powiedziane tonem urażonej cnoty, dziewiczej i nieskazitelnej. Urażonej, bo wiadomo wszak wszem i wobec, że to właśnie cnocie, dziewiczej i nieskazitelnej i, ma się rozumieć, bezwarunkowo i koniecznie PiS-owskiej, należą się te większe mieszkania razem z rasowymi psami do towarzystwa, a nędzni postkomuniści jedno i drugie ukradli.

Jak to nie jest właśnie fryderykowski resentyment, to co to jest?

Resentymentu wyrazem czystym jest też ostatni raport komunistycznego agenta J-23 występującego pod ksywką „Hans Klos“, który się za niesprawiedliwie uciśnionymi, wyzyskiwanymi, oszukiwanymi i sekowanymi na każdym kroku ujmuje. Przy czym solą w oku i kamieniem obrazy to jest zwłaszcza, że ci uciśnieni, wyzyskiwani, oszukiwani i sekowani – może są sobie sami winni, bo głupsi, więc odcisnąć się na ucisk, z wyzysku wyzwolić, oszukać się nie dać i przed pognębieniem obronić – nie potrafią? Że może nawet – o zgrozo! – chcą takiego właśnie stanu rzeczy, bo jest on dla nich, w jakimś przynajmniej stopniu, korzystny..?

Już raz pisałem o mitach jakie powstały wokół tzw. „wyzysku“ chłopstwa. Uogólniając to, co wtedy napisałem – ja w ogóle w coś takiego jak „wyzysk“ nie wierzę. Nie na dłuższą metę. To się mogło udać Stalinowi, Hitlerowi, Pierwszemu Cesarzowi – na krótko zwykle i na relatywnie niewielką skalę: jednego, możliwie jak najbardziej izolowanego kraju, choćby i największego. W dłuższym okresie nie jest możliwe utrzymanie takiego systemu społecznego, który nie zapewnia pewnej minimalnej wzajemności świadczeń i korzyści. Pomiędzy władcą a poddanymi. Pomiędzy klasą wyższą a niższą. Pomiędzy uprzywilejowanymi a plebsem. Po prostu utrzymanie systemu, który takiej wzajemności nie zapewnia, jest zbyt kosztowne.

To jest zresztą, tak na marginesie, jedyna w ogóle nadzieja na to, że obecny system ochlokracji i korupcji powszechnej zwany dla niepoznaki „demokracją“ musi jednak w pewnym momencie wziąść i upaść: ile się w końcu można zadłużać i żyć na kredyt, subwencjonując wszystko i wszystkich..? Bo żeby ten system mieli ludzie w demonstracjach ulicznych obalić, w to nigdy nie uwierzę: zbyt wielu jest zadowolonych, bo pracuje on – przynajmniej dojutrkowo i dalej własnego nosa nie patrząc – na ich korzyść, a przy tym, w imię czego niby miałby lud przeciw ludowładztwu i socjalizmowi z ludzką twarzą powstać? W imię wolności? A kogo obchodzi wolność..? Pełna micha, zgrzewka piwa i „Taniec z gwiazdami“ to są rzeczy, które lud obchodzą, a nie jakaś tam wolność!

Że jednak korupcja powszechna jest tak samo, jak nie bardziej nawet kosztowna jak jak powszechna inwigilacja (co się zresztą jedno z drugim nie wyklucza…), a totalna tolerancja wymaga tak samo wielkich nakładów jak totalna policja (co też nie stanowi pary pojęć sprzecznych), można mieć nadzieję, że i obecna próba stworzenia systemu umożliwiającego wyzysk, skończy się jak wszystkie poprzednie: szybkim krachem.

Z pewnością wyzyskiem były szopki, jaki rozmaite rządy przy okazji aktualnego „kryzysu“ wyczyniają – kilku cwanych i dobrze ustosunkowanych kolesi zarobiło grube miliardy.

Jeśli to jednak przyznajemy, to czy koniecznie musimy się przy tym oszukiwać, że ci kolesie byli od nas nie tylko szczęśliwsi (bo nie tylko urodzili się w odpowiedniej rodzinie i ukończyli właściwą szkołę, poznając właściwych kolegów i zawiązując właściwe przyjaźnie, ale i udało im się tego, co na starcie dostali – nie spieprzyć! A nie każdy by aż tyle umiał…) i być może (być może!) mniej skrupulatni względem sumienia – ale i głupsi..?

Doprawdy, wcale nie uważam, że Jan Krzysztof Bielecki jest ode mnie głupszy. Albo Jan Kulczyk. Czy Zygmunt Solorz. Albo nawet i Donald Tusk, choć to podobno przyszywany Kaszub, więc jako Kociewiak nie mogę mu z definicji w niczym przyznać wyższości, swoje plemię bym w ten sposób zdradził… Co by mi z tego miało przyjść, gdyby któryś z tych panów istotnie ustępował mi IQ, czego nie wiem? Kasy by mi na koncie przybyło? Lepsza Połowa zaczęłaby większe dekolty nosić? Kobyły by mi się zaźrebiły za pierwszym skokiem? A gdzie tam…

Prawda jest taka, że większość ludzi naprawdę zamożnych przyszła do pieniędzy dzięki temu, że okazali się szczególnie użyteczni dla swoich bliźnich. Jak Bill Gates chociażby, bez którego trudno sobie wyobrazić nasze życie codzienne teraz. Czy kilku innych z pierwszej dziesiątki rankingu Forbesa, z których większość dorobiła się na tym, że udało im się coś taniej ludziom zaoferować.

Dziwności naszego rodzimego „kapitalizmu kompradorskiego“, jak pisze p. Michalkiewicz i cwaniactwa różnych „grubych kotów“, które demaskuje na swoim blogu cynik, wcześniej czy później skończą się kacem, zgagą czy inną gangreną – a zasada, że ten jest najlepiej wynagradzany, kto się najbardziej swoim bliźnim zasłużył pozostanie, bo jest uniwersalna.

Przy tym, że władza pochodzi od Boga, to dla wierzącego chrześcijanina oczywiste - inna sprawa, czy Bóg tę władzę ustanawia, czy jedynie dopuszcza, wolność ludzkiej woli, błędowi podległej, szanując? Rozróżnienie takie niejakiej subtelności rozumowania wymaga i między innymi - wyzbycia się próżnych resentymentów.


Czegóż jednak oczekiwać po majorze Ludowego Wojska Polskiego? Przecież że niczego innego jak resentymentu tylko…

10 komentarzy:

  1. 1. Nitschego lubię chociażby za "Rzeczą mężczyzny jest wola, rzeczą kobiety powolność."
    Nie mniej filozofii za dużo nie czytam - wolę o dżdżownicach :)

    2.Koty, psy politycy:
    Wielkość mieszkania nie wpływa mocno na wybór zwierzęcia. Przecież to dwie zupełne różne osobowości. Pomijając zapach psów i kotów, któego nie lubię, to w życiu nie zdecydowałbym się na kota w mieszkaniu - jakieś takie bezczelne mi się wydają.

    Zresztą są psy mniejsze niż koty - jorki, "sarenki" czy inne cziłały. Porównanie biedny = cnotliwy rzeczywiście stanowi relikt komunistycznej przeszłości.

    3.Wyzysk może istnieć przez dłuższy czas - wystarczy zmienić warunki społeczno - ekonomiczne, tak by wyzyskiwani nie mieli innego wyjścia. Dobrym przykładem na to jest przejście z zbieractwa - łowiectwa na rolnictwo. Jako, że rolnicy wycinali lasy i zagarniali ziemię łowcy-zbieracze nie mogli z niej już korzystać. Najciekawsze jest to, że przejście do rolnictwa nie nastąpiło z musu - w okresie poprzedzającym rolnictwo szkielety łowców - zbieraczy świadczą o tym, że nie występował głód. Kości nie mają śladów osteoporozy a stawy reumatyzmu - byli to zatem dobrze zbudowani i wysocy ludzie. Tacy ludzie nie rosną gdy są niedożywieni...

    Ludzie zatem musieli zacząć uprawiać ziemię albo przenieść się na coraz gorsze tereny, których rolnicy jeszcze nie zajęli. Te gorsze ziemie wkrótce się zapełniły z powodu dużej liczby "uchodźców".

    OdpowiedzUsuń
  2. Dalej do "wyzysku".
    Uciec od wyzysku jest możliwe ale jest to trudne - patrz syndrom sztokholmski.
    4. Co do IQ i dochodu:
    Streszczam za wiki.
    Średni poziom jest potrzebny, ale dużo większe IQ dużo nie daje jeżeli chodzi o zwiększenie dochodów.
    Inna teoria z wiki:
    IQ odpowiada za 1/4 statusu społecznego i w 1/6 za wysokość dochodów.
    http://en.wikipedia.org/wiki/Intelligence_quotient#Income

    6. Jednym z najważniejszych czynników jeżeli chodzi o wysokość dochodów poza umiejętnościami jest inteligencja emocjonalna. Polecam przeczytać książkę o tym tytule. Autor to David Goleman czy jakoś podobnie. Mnóstwo informacji na temat tego jak inteligentni (IQ) ludzi nie odnoszą sukcesów bo maja niską inteligencję emocjonalną(EQ). Poza tym książka pokazuje jak można poprawić swoje relacje z klientami, rodziną itp. Polecam każdemu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe a zalinkowany artykul o "wyzysku chlopow" wrecz BARDZO interesujacy.Z tego punktu widzenia wszystko wydaje sie OK ale nawet z Panskiego artykulu wynika iz(co juz zauwazyl Wojciech Majda)sytuacja zachwiania rownowagi miedzy kooperujacymi klasami i zwiazany z tym wyzysk moze pojawic sie a nawet istniec przez dluzszy czas.Jak sie przyjrzymy historii to widzimy iz po okresie WZGLEDNEJ kooperatywy jakim bylo Sredniowiecze bylo juz tylko gorzej.Wyglada na to iz MOZE zaistniec sytuacja w ktorej jedna z wczesniej kooperujacych klas spolecznych osiagnie nad pozostalymi klasami taka PRZEWAGE polityczna i/lub ekonomiczna iz aby wygodnie funkcjomowac juz NIE musi kooperowac poniewaz MOZE pasozytowac(wychodzi latwiej i taniej).Widac iz od konca sredniowiecza mamy coraz czestsze bunty chlopskie oraz gwaltowny naplyw spauperyzowanych chlopow do miast oraz "rozkwit" wloczegostwa,prostytucji i bandytyzmu.Ilosc trof(http://tiny.pl/hg4sw)na ktore mogl zarobic przecietny chlop spadla-skandinad wiadomo iz w tym okresie REALNE zarobki klas nizszych oraz ich poziom zycia spadl oraz powiekszyla sie rozpietosc miedzy majatkami biedoty oraz bogaczy.Sytuacja takiego braku kooperacji i wyzysku ciagnela sie pare stuleci(zalezy gdzie ale gdzies tak od 1500 do 1900-szczegolnie Europa Srodkowo-Wschodnia i nawrot feudalizmu)-wiec coz takiemu powiedzmy XVI wiecznemu chlopu iz teoretycznie moglby sie pocieszac iz system wyzysku w ktorym zyje jest historyczna abberacja i jako taki skazany na upadek skoro on,jego dzieci a i wnuki biede klepac beda.Tutaj proponowana przez Pana filozofia niedzialania(w innym artykule)choc czasem nawet skuteczna to TYM RAZEM nie pomoze(no chyba ze czekac bedziemy stulecie lub dwa ale to "troche"duzo w skali zycia jednostki).

    @Wojciech Majda

    Psy i koty-hmmm-ciekawe."Gazetowa psychologia" twierdzi iz psy wybieraja ludzie nastawieni kolektywistycznie(czyli raczej lewica)a koty raczej indywidualisci(znaczy sie na ogol prawica).Czyzby tym razem redaktorzy "Zycia na goraco"mieli racje;)?

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Wojciechu,

    Pan jest z przekonania łowcą - zbieraczem, a ja ciastkożercą, więc w kwestii rewolucji neolitycznej pewnie się łatwo nie porozumiemy: na dłuższy tekst w tej chwili nie mam czasu. Nie wydaje mi się jednak, żeby to był akurat przykład "wyzysku", w dodatku trwałego - raczej jest to przykład "likwidacji jako klasy": bo jak już im raz ziemię zabrano, to łowców - zbieraczy po prostu nie było, prawda?

    W tekście powyżej chciałem tylko na gorąco się posprzeczać i zaprotestować przede wszystkim przeciw lewackiemu moralizatorstwu, jeśli można to tak nazwać, które się w raportach J-23 pojawiło. Sprawy, na ile o bogactwie i pozycji społecznej przesądza inteligencja, a na ile inne czynniki w ten sposób nie rozstrzygniemy, bo da się to zrobić tylko, przeprowadzając badania. Jeśli nawet ja przesadziłem podkreślając prawdopodobieństwo korelacji dodatniej, to kol. Hans Klos przesadził o wiele bardziej - prawdopodobieństwu takowej z punktu i bez przeprowadzenia badań zaprzeczając! Chyba na to możemy się wszyscy zgodzić..?

    Panie Piotrze,

    W tekście o chłopach jasno napisałem, że aż do wieku XIX można było mówić co najwyżej o nadużyciach, a nie o systematycznym wyzysku: takowy pojawił się dopiero wraz z Kodeksem Napoleona, rugowaniem chłopów z ziemi i zmianą sposobu gospodarowania. Też zresztą nie był wcale trwały, bo po pół wieku sytuacja była już tak zaogniona, że i sama szlachta gotowa była ten wrzód przeciąć...

    Kusi mnie od dawna napisać, co by było, gdyby NIE wprowadzono Kodeksu Napoleona. Ale musi to na razie poczekać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. No wlasnie nie jestem pewien czy az do XIX wieku bylo tak dobrze.Jednak zdaje mi sie ze sytuacja popsula sie duzo wczesniej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam pod reka(szukalem ale tak na szybko znalezc nie moge)ale jak znajde to przy okazji podrzuce dane na ktore kiedys sie natknalem a z ktorych wynika iz sila nabywcza ludnosci dosc drastycznie spadala w wiekach 15-18 a przecietny Kowalski osiagnal poziom zarobkow porownywalny z obywatelem Cesarstwa Rzymskiego dopiero okolo 1850 roku.Prosze zauwazyc iz gdyby Panska teoria o tym iz wiekszosc historii to dosyc sielankowa kooperatywa to nie byloby powstan niewolniczych w Rzymie,buntow chlopskich w Egipcie i Chinach czy buntow chlopskich w poznym sredniowieczu czy Rewolucji Francuskiej-a byly-wiec raczej nie braly sie znikad.Jak znajde te dane to podrzuce i obraz powinien nam sie nieco rozjasnic.

    OdpowiedzUsuń
  7. Panie Piotrze,

    To wszystko prawda - ale w Polsce, jak napisałem, żadnej "wojny chłopskiej" jak w Niemczech, czy powstania niewolników jak w Rzymie (abstrahując od braku niewolników pod ręką) nigdy nie było. Były wojny kozackie i o nich jeszcze napiszę: może, jak się pozbieram z dzisiejszego szoku i z wcześniej zaplanowanych obowiązków, jakie mnie w przyszłym tygodniu czekają. A przecież to właśnie Polska jest sztandarowym przykładem "wtórnego feudalizmu" wieku XV - XVIII! To w Polsce zagraniczni podróżnicy najjaskrawszą nędzę i dyskryminację niewolnych chłopów znajdowali. Skoro było tak źle, to dlaczego było tak sielankowo? W sensie - dlaczego krew się nie lała? I to w sytuacji gdy, w przeciwieństwie do wszystkich sąsiadów, na straży rzekomo eksploatacyjnego i niesprawiedliwego systemu nie stało żadne praktycznie wojsko, a policji nie zdołano powołać po sam kres istnienia państwa? Przecież, gdyby się chłopi w Wielkopolsce zbuntowali, to nim by hetman z Baru na Ukrainie bunt tłumić przybył, żywa noga ze szlachty by nie uszła! Nigdy nic takiego się nie stało. Co więcej: i w czasie wojen kozackich i potem, podczas Potopu, chłopi z Polski i z Litwy wykazywali, gdy tylko dawano im po temu okazję, zadziwiającą wręcz solidarność ze swoimi "wyzyskiwaczami" i "eksploatoratorami"! W 1648 roku chłopi ordynata Zamoyskiego przegonili Chmielnickiego spod Zamościa, całe państwo w bezkrólewiu pogrążone przy tym osłaniając, chociaż nie było już żadnej państwowej armii, która by wśród nich mores i posłuszeństwo panu była w stanie zapewnić. W 1656 chłopi małopolscy w liczbie 2000 dali się do nogi wybić Szwedom, żeby Czarnieckiemu odwrót osłonić pod Niskiem nad Sanem. Tak nie postępują wyzyskiwani i upośledzeni!

    Proszę pamiętać że ja nic o niemieckich czy francuskich chłopach nie pisałem. Ja pisałem wyłącznie o chłopach polskich. Rzekomo właśnie najbardziej uciśnionych i eksploatowanych...

    OdpowiedzUsuń
  8. "Proszę pamiętać że ja nic o niemieckich czy francuskich chłopach nie pisałem. Ja pisałem wyłącznie o chłopach polskich."

    A chyba ze tak.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeżeli chodzi o łowców zbieraczy to chodziło mi rzeczywiście o to, że ich styl życia został unicestwiony a na łowców - zbieraczy nałożono jarzmo uprawy ziemi, podatków i panów. Wcześniej tego nie było.
    Ciekawą kwestią jest to czy najpierw było państwo czy rolnictwo. To trochę przypomina spor dotyczący tego co pierwsze - kura czy jajko.
    Sam łowcą - zbieraczem jeszcze nie jestem. Wszelkie rozważania na ten temat przeprowadzam z punktu widzenia historycznego. Moje i Pana upodobania kulinarne nie mają tutaj chyba nic do rzeczy, no nie?

    Co do roku 1656 to ważnym czynnikiem było, że Szwedzi to przecież bezbożni heretycy byli. Myślę, że to miało najważniejszy wpływ na to, że chcieli "panów" osłaniać. Nie pamiętam już dobrze, ale chyba do wiadomości publicznej doszło już, że Szwedzi plądrują kościoły i klasztory. Nie mniej coraz bardziej przychylam się do Pana poglądu na temat tego, że tak źle w naszym kraju nie było.

    Co do wpisu HK: On chyba trochę inaczej kładzie akcenty, choć rzeczywiście jakby ignorował rolę inteligencji.

    OdpowiedzUsuń
  10. W tekście J-23 najbardziej mnie drażni widoczne w nim przekonanie, że władza, bogactwo i pozycja społeczna, to są rzeczy złe, do których się oszustwem i niesprawiedliwością dochodzi i zachowuje, a nie pracą, służbą dla innych i dobrymi pomysłami. Na tym tle zresztą, jego rozpacz z kolejnego wpisu, wczorajszej katastrofie poświęconego, trochę mi się wydaje niekonsekwentna...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...