piątek, 2 kwietnia 2010

Radka żal…

Cała gromada sikorek buszuje w ściółce naszego Lasku Centralnego tuż za oknem. Czego one tam szukają? Nie podejdę, bo uciekną. Prawdę pisząc, jak na razie nic się nam tak nie udało, jak hodowla ptaków: przez całą zimę ogromne stado różnogatunkowe żywiło się owsem nie dojadanym, wypluwanym i wydalanym przez nasze konie. Nic dziwnego, że obok pary kruków, które bodaj czy nie na słupie wysokiego napięcia w pobliżu gniazdo sobie uwiły, kilka dni temu i jakiegoś jastrzębiowatego drapieżcę widziałem jak przysiadł sobie na padoku.

Tradycyjnie: roboty huk. Trzeba by do Kozieniec, po leki i na świąteczne zakupy. Spod wiaty ciągle mniej niż połowa wybrana. Przywiozłem wczoraj słupki, można czterokopytnym kawałek w zeszłym roku nie przegryzanej trawy ogrodzić pod Laskiem, żeby miały co dewastować, nim się padok zregeneruje. Porządki trzeba robić, tak w środku, jak i na zewnątrz chatki.

No i na zwierzęta wsiadać, bo całkiem bez kondycji są. Że jednak był w nocy przygruntowy przymrozek (co wyższa trawa ciągle siwa od szronu, na niższej już tylko krople rosy: może tej rosy właśnie ptactwo szukało..?) i ciągle dość chłodno, to nie chce mi się szybko od końputera zrywać.

Oczywiście okazało się wczoraj rano w Radomiu, że nowy rozrusznik kosztuje mniej, niż części do starego. Nawet, przy tym, pasuje. W zasadzie. Bo jedno podłączenie będę musiał odrobinę przerobić.

Jak już kupiłem ten rozrusznik, zadzwonił do mnie Radek. Ze szpitala tuż obok. Przejechał się ciągnikiem. Sam się przejechał. Wyrywał karpy właścicielowi ubojni ze Stromca. Załadował je na przyczepę. W nocy, jak to Radek. Chciał przyczepę do Potężnego Zetora podczepić. No i go Potężny Zetor przejechał. Podobnoż połamany nie jest, ale przejechało go po miednicy, mięśnie i ścięgna poważnie uszkadzając.


Jak go znam, wypisze się z tego szpitala jak nie dziś, to jutro. I oczywiście natychmiast będzie chciał znowu wsiąść na Potężnego Zetora, albo i na Najpotężniejszego Case’a. Choćby dlatego, że w polu nic jeszcze nie zrobił, jak zostawił wszystko jesienią, tak stoi – a tu wszyscy inni od świtu od zmroku jak nie orki i siewy wiosenne, to wysiewanie nawozu, obornika, gnojówki – krzątają się, a ruch na naszej drodze nieustanny, już nawet konie przestały zwracać uwagę na przejeżdżające ciągniki. No i pewnie zrobi sobie nasz Radek krzywdę tym wsiadaniem niewczesnym na Potężnego Zetora, którym się sam przejechał…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...