środa, 7 kwietnia 2010

Pilnuj szewcze kopyta..?

Na targowisku w Warce drzewka owocowe nawet były i niedrogo: od 2 do 5 zł za sztukę. W pęczkach po 10 sztuk. Kiedy ma planujemy wszystkich 20 do 30 sztuk wsadzić – i marzyło się nam, że to będzie po 2 z każdego rodzaju…

W dodatku, o wstydzie! W stolicy nieomal polskiego sadownictwa drzewka sprzedają przyjezdni spod Lublina! Którzy rzecz jasna nic o lokalnych sprawach nie wiedzą i zapytani o najbliższe szkółki z krzaczorami rozkładają bezradnie ręce. Sami mają na żywopłot… świerki i tuje.

To znaczy i owszem, na jednym stoisku i morwa była i róża i jeszcze jakieś bliżej nie zidentyfikowane chabziaje – po 2 -3 sztuki z każdego rodzaju. Jak u nas najkrótsza ściana padoku ma 200 metrów…

Zaprzyjaźnione panie ze sklepiku ogrodniczego, gdzie zawsze kupujemy podpałkę do naszej kozy, niewiele pomogły. Być może w Jasieńcu mają jakieś krzaczory. No i do leśniczego można się przejechać. Choć ani w jednym, ani w drugim przypadku panie sukcesu nie gwarantują.

Drzewka owocowe na sztuki są w Biedronce. Po 15 zł za sztukę. Ręce i nogi opadają…

Po powrocie z targu wziąłem się za remonty. Z łóżkiem poszło elegancko! Jest to w tej chwili najprawdopodobniej najmocniejsza sofa z Ikei w swojej klasie – bo teownik 20 mm, który mi Radka brat Wojtek w newralgicznym miejscu przyspawał, przetrwa o jakieś 1000 lat dłużej niż cała reszta cienkościennej ramy. Przy tym: mina pana z Centrostalu w Warce, gdy go o 5 cm takiego teownika poprosiłem – bezcenna! Dał mi go za darmo, bo mu się liczyć tak drobnych ułamków nie chciało.

Z łóżkiem więc poszło gładko. Wręcz: z pieśnią na ustach. To cały kwitnący wziąłem się za koparkę. Zamontowałem akumulatory. Klemy mają różną grubość i jeśli się nie przełożyło kabli, a przecież ich nie przekładałem – to da się je zamontować tylko w jeden jedyny, właściwy sposób. Przy tym, dawno nie zamontowałem ich tak starannie! Koparka jeździła jeszcze – a gorzej miała poprzykręcane wszystkie śrubki w zasobnikach, które baterie obejmują.

Potem wziąłem się za te brakujące podłączenie do rozrusznika. To już nie mogę powiedzieć, żeby tak idealnie mi wyszło – zawsze byłem niezręczny i operowanie kombinerkami w celu właściwego zagięcia zakuwek na kable nie przyszło mi łatwo. W sumie jednak, nie mam sobie nic do zarzucenia. Pamiętałem nawet o tym, żeby drut poskrobać dla zdjęcia ewentualnej emalii (choć to chyba dotyczy tylko tych ocynkowanych, a nie miedzianych..?). Zakuwki się trzymają. Prąd powinien płynąć. Przy tym, znowu: jest pięć kabelków, które dochodzą do rozrusznika i są nakładane na dwie śruby. Trzy na większą, dwie na mniejszą. Nie można się pomylić. Średnice zakuwek decydują.

Jestem też całkiem pewien, że akumulatory, który sam kupowałem rok temu NIE dają napięcia 24 V, tylko mniejsze. Więc rozrusznik na 12 V (max. 15), powinien zadziałać. Prawda..? W żadnym zaś razie, nie powinien się spalić.

Nalałem wody do chłodnicy, pamiętający by pierwej zakręcieć oba zaworki, którymi się ją spuszcza. Nalałem paliwa do baku, a potem bardzo, bardzo długo pompowałem ręczną pompką – aż poleciała spod niej czysta ropa, bez piany. Naprawdę: nigdy wcześniej nie przygotowałem się do uruchomienia koparki tak starannie!

To dlaczego ten **** ***** **** **** rozrusznik nawet ani razu silnika nie obrócił, tylko od razu biały dym z niego poszedł…????

Majster oczywiście się na mnie wypiął. Wojtka z traktorem do holowania odwołałem. A w ramach ekspiacji za prawdopodobnie kolejny spalony rozrusznik całą resztę dnia zajmowałem się tym, co mi zawsze się udaje bez pudła: wywoziłem ściółkę spod wiaty na pustynię. Zwiększający tym samym wartość naszej posiadłości. W jedyny dostępny mi w tej chwili sposób. Oraz – zmniejszając poziom stresu. Proporcjonalnie do ilości przewiezionych taczek. Których było dokładnie 40. Wiem, wiem: liczenie wywożonych taczek, to już prawie jak nerwica natręctw. No więc: mam prawie że nerwicę natręctw. I co z tego..?


Ważne, że doszedłem do wniosku natury ogólnej, by nie rzec wręcz filozoficznej. Jak w tytule: pilnuj szewcze kopyta! Mechanika ze mnie już raczej nie będzie. Za to wywożeniem gnoju mogę się z powodzeniem zajmować. Tak samo jak zgryźliwym ironizowaniem w necie. Mam tylko nadzieję, że doceniacie Państwo fakt, że ironizuję także na własny temat..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...