piątek, 9 kwietnia 2010

Pelhana żal

Wczoraj pojawiła się informacja o śmierci Pelhana – najstarszego do tej pory żyjącego konia achałtekińskiego w Polsce. Miał 24 lata. Zszedł wczoraj, najprawdopodobniej na skutek powikłań po infekcji. Jedyne, jak na razie dostępne szczegóły: tutaj.

Jak mi właśnie powiedziała Lepsza Połowa, jest wielkim paradoksem i smutkiem, że łatwiej i szybciej nam było pojechać do Rosji oglądać i wybierać te konie, niż znaleźć Pelhana i żyjącego wtedy jeszcze Pursata w Starym Młynie pod Krakowem.

Przy tym i Pursat i Pelhan żyły w Polsce przez 20 lat – i dopiero teraz Pelhan, już nie żyjący, doczeka się (miejmy nadzieję!) pierwszego potomka czystej krwi od sprowadzonej z naszą pomocą, bardzo przystojnej klaczy Melegezel, stojącej pod Katowicami. Tymczasem przez te 20 lat przewinęło się przez Polskę przynajmniej kilka klaczy czystej krwi – naszych nie licząc. Właściciel Pursata i Pelhana, pan Marek Kazimierczak najwidoczniej nigdy nie poznał się z panem Tadeuszem Kotwickim, właścicielem klaczy czystej krwi Hłoji, która stała najpierw wcale niedalko Krakowa, bo pod Wrocławiem, a potem na Mazurach. Nie mówiąc o tym, że i inne klacze, o których nic bliższego nie wiem, przez Polskę się w tym czasie przewijały.

Pursat niestety padł, nim którakolwiek z naszych klaczy była gotowa do krycia (Melemahmal musiała rok pauzować z powodu komplikacji przy porodzie, a Melesugun była w tym czasie w treningu ujeżdżeniowym). Pelhanem byłby sens kryć Melesugun, gdyby nie było – niewiele dalej – o wiele jednak wspanialszego Germesa. Gdyby pokryła się w zeszłym roku skutecznie, to bym pewnie w tym roku podróż z nią do Starego Młyna planował.


Miejmy nadzieję że potomek Pelhana i Melegezel, jakiejkolwiek bądź płci, ocali przynajmniej trochę jego cennych, rzadko już teraz spotykanych genów dla rasy.

1 komentarz:

  1. Szok ;( w 94 roku jeździłam na nich parę razy - nie zapomnę tych koni na pewno, to wyjątkowa rasa...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...