czwartek, 8 kwietnia 2010

Margire chodzi pod siodłem

Wśród rozlicznych dzisiaj zajęć, spotkań i sprawunków, wpadłem rano na Służewiec. Maleństwo, wedle trenera, chodzi pod siodłem tak grzecznie, że dzieci można by na niej wozić! Tyle, że nadal słabiutka. Trener poważnie wątpi, czy do połowy czerwca będzie gotowa do gonitwy. Inna sprawa, że szanse na to, aby gonitwa w Pardubicach odbyła się w tym terminie, nie są duże. Jakie - to będę detaliczniej wiedział za tydzień.

Przy tym, kochane nasze Maleństwo obtarło się na pyszczku. Podobnoż to od kantara przy kłusowaniu w maszynie. Na razie kłusują ją 10 minut. Połowę tego, co resztę koni. Ale i tak wytrzymuje tylko 7 - 8, potem już ją maszyna ciągnie i stąd obtarcia.

Trener przewiduje, że zaraz obetrze się także na popręgu: ciągle ma grube, zimowe futro, wystarczy, że się jej loczek zwinie, a dżokejskie siodełko nie kulbaka - tylko na popręgu się trzyma, obtarcie murowane...

Cóż: każdemu kiedyś kończy się dzieciństwo. Jedni muszą iść do pracy. Inni do szpitala, jak się sami ciągnikiem przejadą. A jeszcze innych trapią obtarcia. Prawo natury. Żegnam Państwa i pogrążam się w lekturze. Do niedzieli koniecznie muszę ten rozdział oddać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...