wtorek, 6 kwietnia 2010

Limitu kres

Nie ulega wątpliwości: skończył się limit przesyłu danych w blueconnect. Nasze łącze, zawsze słabe i niestabilne, zwolniło do tempa kulawego gołębia pocztowego. Oznacza to, że będę miał problem otworzyć moją hamerykańską pocztę. A Lepszej Połowie ciężko będzie pracować nad tłumaczeniem, którym się zajmuje, nie mogąc sprawdzać nazw geograficznych i nazwisk w necie. Nowy limit zacznie się o północy z 20 na 21 kwietnia dopiero.

Dla Państwa jednak, nie powinno być różnicy: akurat Blogger działa prawie tak samo, czy ładuje mi się tu w tempie 1,2 kB/s jak teraz, czy w tempie 6 kB/s jak wczoraj; zamieszczanie postów na blogu jest zatem akurat najłatwiejszą rzeczą, jaką mogę teraz robić. Tyle, że zdjęcia jeszcze rzadziej będę pokazywał, bo załadowanie nawet całkiem małych potrafi i pół dnia potrwać.

A nie zamierzam tak długo próżnować przed ekranem!

Deszcze wcale nie był taki obfity, jak to w prognozie zapowiadano i skończył się dobrze przed świtem, bo konie prawie suche. Na razie jednak wsiadanie odłożę. Stanowczo trzeba zająć się krasawicami, a to wymaga kolektywnego działania – mój stary i kulawy Zwierz, ostatnio codziennie przejeżdżany, może poczekać.

Za to spróbuję wywieźć trochę ściółki spod wiaty. Wygląda na to, że skończymy tę operację dopiero w momencie, gdy już tam żadna ściółka potrzebna nie będzie, tak wolno to idzie – ale cóż: powoli, czy nie powoli, zrobić to koniecznie trzeba. Specjalnie nie dałem po śniadaniu siana, żeby mieć mniej do przerzucania, więc dopijam kawę, sprawdzam jeszcze rachunek bankowy – powinna się była zapłacić rata kredytu i ciekaw jestem bardzo, czy coś mi tam zostało – i idę do roboty. Jak dobrze pójdzie, może już trochę wapna na pustyni rozsypiemy. Chciałem co prawda wcześniej wyrównać trochę te kupy, z taczki zrzucane, ale to nierealne. Ze dwóch parobków trzeba by mieć, żeby się za to brać. Cierpieć bądziemy za kilka lat, jak przyjdzie to potem orać, takie nierówne – ale nic na to nie mogę poradzić.

Poza tym, trzeba się zająć koparką. Na początek wymontowując akumulatory w celu ich podładowania. A potem znajdując tego majstra, który miał ją remontować u Radka i umawiając się, gdzie i kiedy ją do niego przeholować.



Radek poradził, żeby go wcześniej jak w południe nie ścigać, bo miał nocną zmianę. Mam zatem sporo czasu na machanie widłami. Miłego wtorku Państwu życzę!

2 komentarze:

  1. Nie wiem jak tam u Pana z zasięgiem i do kiedy umowa jest ale znajomy też mieszkający na wsi przerzucił się z Bluconnect do Playa. W Playu limit ponoć większy (5 GB) i chyba nawet taniej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko blueconnect obsługuje Mac-a, więc nie mam żadnego wyboru. Powinienem:
    a) kupić i zainstalować aktywną antenę w miejsce pasywnej, które jest niewystarczająca,
    b) zwiększyć limit.

    Wszystko to będzie do zrobienia, jak będą pieniądze.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...