piątek, 9 kwietnia 2010

Konie w Lasku

Kilka nocy temu przyśniło mi się, że ogrodziłem czterokopytnym kolejny mały padoczek - przyległy do tej zeszłorocznej trawy, która tak im się podobała w Święta. Jak mi się przyśniło, tak też i zrobiłem:
















Padoczek obejmuje północny skraj Lasku Centralnego, razem z naszą Aleją Zasłużonych, w której na razie spoczywa tylko Murkis. Gluś nie omieszkał już jego miejsca spoczynku zbeszcześcić. Posprzątałem.

Nie jest to bogate pastwisko, ale przynajmniej jakaś okazja do zabawy. Zdjęcia powyżej powstały tylko dlatego, że musiałem wysłać Lepszą Połowę po aparat: konie tak szalały, przy tym tak malowniczo i widowiskowo (jaka szkoda, że Państwo tego nie widzą! - jak mawiał pewien komentator radiowy...), że aż się bałem o całość nader prowizorycznego i kubistycznego (zabrakło nam palików jednakowej wysokości i wygląda to naprawdę surrealistycznie) ogrodzenia. Założyłem, że jak Lepsza Połowa przyjdzie z aparatem, to się natychmiast uspokoją i nic ciekawego już nie pokażą. Co się w dużej mierze sprawdziło. Powyżej widać tylko jak Buba pogania Glusia (jak biegały gęsiego lawirując pomiędzy drzewami, to wcale tym nie zachwycony Gluś robił za ciuchcię w pociągu!), no i jak się pięknie Melesugun, czyli wierzchowiec Lepszej Połowy, potrafi wyciągnąć...

Koćkodan miał parcie na szkło:


Koćkodan czuje wiosnę. Nawet próbuje polować. Wydaje przy tym specyficzny okrzyk wojenny, który za pierwszym razem bardzo nas przeraził - myśleliśmy, że ją coś dusi. Oczywiście tak głupich myszy, żeby czekały, aż zostaną złapane po usłyszeniu tego okrzyku - raczej tu nie ma...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...