piątek, 23 kwietnia 2010

Do moich dobrych sąsiadów!

Jest mi bardzo przykro, że dowiadujecie się Państwo w taki sposób. To jest od razu z komentarzem naświetlającym całą rzecz w bardzo negatywny sposób. Prawdę pisząc, kilka razy już chciałem pochwalić się Wam tym blogiem, albo i którymś z artykułów w „NCz!“. Nie zrobiłem tego, bo wydało mi się to dziecinne: jakby ktoś na ławce wydrapał nożem „AA + AB = WMWŁ“, a potem ciągnął za sobą całą klasę, żeby się tym pochwalić.

Bo i chwalić się nie ma czym. Że umiem pisać? Umiem. Dwadzieścia lat się uczyłem, gdybym nie umiał, to by już ponadprzeciętnej tępoty dowodziło. W tej chwili o wiele bardziej wolałbym umieć zamontować rozrusznik w koparce tak, żeby się od razu nie spalił i podnieść czwarty 60-kilowy worek ziarna bez zadyszki (to i tak postęp, pół roku temu i za pierwszy bym się nie brał…).

W środę, podczas mojej nieobecności, na moją skrzynkę pocztową przyszedł mail, który tu zamieszczam, zachowując pisownię oryginału:

Szanowny Panie!

Pański tekst: „ Jak Wojtek kupował traktor…’ dowodzi, bez wątpienia, jak niski jest poziom Pana kultury osobistej. Nie dość, ze przeprowadza się Pan z tą swoja pseudohodowlą do obcej wsi to jeszcze naśmiewa się Pan z jej mieszkańców. A może zarabia Pan w ten sposób na życie szkalując i oczerniając ludzi, a do tego jeszcze się Pan tym chwali! Chamstwo w najbardziej paskudnym wydaniu. Nie do Pana należy ocena czyjegoś sposobu mówienia i bycia, a tym bardziej wykształcenia czy wyboru drogi życiowej. Jest Pan pozbawiony elokwencji i taktu. Pańska kultura sięga poziomu kanalizacji miejskiej i proszę nie udawać wielce wykształconego i obytego człowieka, bo do takiej osoby to jeszcze daleka droga. Proszę się nie martwic o gospodarstwo tego Pana, bo jego właścicielem z pewnością Pan nie zostanie. Kwestia samochodu to również nie Pana sprawa, bo Pana, niestety, najciekawszym okazem, jak na takiego wybitnego, bogatego i inteligentnego hodowcę, też nie jest. Zresztą, jaki pan taki kram. Bardzo łatwo jest naśmiewać się z kogoś, szczególnie, jeśli ta osoba komuś zaufała.
Jak podłym i pozbawionym skrupułów trzeba być człowiekiem, aby postąpić w ten sposób. Takie osoby jak Pan trzeba omijać z daleka i tak jak z g….., uważać, aby w nie przypadkiem nie wdepnąć, bo będzie smród na całą wieś.
Gratuluję poczucia humoru i zapewniam Pana, że to był żart w najgorszym wydaniu.
To, co zostało napisane proszę potraktować jako komentarz do swojego nader elokwentnego artykułu i zamieścić w tym wielce poczytnym piśmie zakupionym w jednym z marketów. Zobaczymy, czy będzie miał Pan na tyle odwagi? Skoro szkaluje Pan innych to proszę to zrobić, w przeciwnym razie uznam to jako zwykłe tchórzostwo. Jak mi się wydaje, to takie uczucie jest Panu bardzo bliskie Z pewnością Pan Wojtek, który stał się obiektem Pana drwiny ma więcej honoru niż Pan. Jest to pracowity i uczciwy człowiek, który ciężko pracuje na to co ma. Nie do Pana, na szczęście, należy ocena jego stanu posiadania. Do Pana po nic ręki nie wyciągał, a jeśli nie odpowiadała Panu znajomość z tym człowiekiem to trzeba było mu powiedzieć, że inteligent i hodowca wysokiej rangi nie ma ochoty zadawać się i mieć cokolwiek wspólnego z osobą dysfunkcyjną i bez polotu, jak ów Pan. Jednakże do tego trzeba mieć odwagę cywilną, a nie postępować w sposób bezczelny i obłudny. Pańskie zachowanie wobec osób, o których Pan pisał, jest nie do przyjęcia. A tak swoją drogą to jak taki Pan obieżyświat to, czemu Pan wylądował w Boskiej Woli? Cieszy mnie również fakt, iż nie jest Pan osobą aspołeczną, jak inni, których Pan ocenia. Jakże mało musi mieć Pan do powiedzenia skoro zajmuje się Pan ukazywaniem wad innych ludzi i robi Pan to w tak ordynarny sposób. Najgorsze szuje mają wyższe morale od Pana.
Takie rzeczy nie powinny przejść bez echa, dlatego też proponuję przeprosić osoby, które Pan obraził, sposób może wybrać Pan sam, w przeciwnym razie spotkamy się w sądzie, zarówno Pan, jak i gazeta, która to zamieściła. Tekstu z blogu również proponuję się pozbyć, bo, na co komu taki dowód, a chwalić się naprawdę nie ma, czym. Jest, bowiem karygodne swe prześmiewcze przekonania upubliczniać naruszając przy tym dobro i godność osobistą innych osób. Jednakże proszę to zrobić w taki sposób, aby wiadomość ta stała się powszechną, tak jak powszechnym stał się powyższy artykuł.
Ach, i proszę podpowiedzieć, gdzie R. Kubica udziela lekcji to wyślemy bohatera artykułu na jazdy doszkalające, aby nie męczyły Pan bóle głowy, bo rzeczywiście utrudniają życie.


Życząc udanych zakupów i równie udanych artykułów

Pana czytelniczka

Nie znając całej tej treści, bo mi to Lepsza Połowa dopiero następnego dnia przeczytała, razem z dalszym ciągiem, a wiedząc tylko mniej więcej o co chodzi, przesłałem jej sms-em odpowiedź, którą w moim imieniu wysłała:

Droga Pani,
jeśli nawet piszę o moim dobrym sąsiedzie Wojtku z ironią, to każdy nieuprzedzony czytelnik przyzna, że jest to ciepła i serdeczna ironia. Siebię traktuję w inkryminowanym tekście surowiej. Lubię Wojtka i innych moich sąsiadów, rozsądnych i zdrowomyślących ludzi, których stawiam za wzór szerszemu ogółowi czytelników. Nie wiem, czym sobie zasłużyłem na tak gwałtowne potępienie. Przy tym, dobrze Pani wie, że żadne dobra osobiste któregokolwiek z bohaterów moich publikacji ani przez chwilę nie były narażone. Nie podaję ani ich nazwisk, ani wizerunków. Nie mogę zatem potraktować Pani groźby poważnie, bo nie ma ona żadnego oparcia w prawie prasowym. Podzielam przy tym Pani troskę o Wojtka: to człowiek niewinny jak dziecko i trzeba o niego się troszczyć. Z pewnością go jednak mój opis nie krzywdzi.
Z poważaniem.
Jacek Kobus

Kilka godzin później przyszła odpowiedź:

Szanowny Panie,
albo Pan jest bezczelny albo zepsuty do szpiku kości. Jeśli w ten sposób wyraża Pan sympatię do kogoś to nie chciałabym miec w Panu przyjaciela. To nie była życzliwa ironia, ale paskudny paszkwil. Ja Panu nie groziłam- po prostu życzliwie ostrzegałam, a co Pan z tym zrobi to już Pana problem. Proszę Pana każdy z pańskich bohaterów jest tak wnikliwie opisany, że tylko głuchy, ślepy i idiota by się nie zorientował. Życzliwą ironię proszę zachować dla siebie i pochwalić sięz jaką życzliwością traktował Pan swoje konie zimą, skoro ma Pan tyle odwagi, aby szkalować innych. A o Pana Wojtka ma się kto troszczyć i obejdzie się bez pańskiej troski. Czy poinformował Pan swoich bohaterów o tym, iż zostaną głównymi postaciami Pańskich "artykułów"? Proszę mi nie mydlić oczu prawem prasowym bo wykorzystał Pan zaufanie innych osób bez ich wiedzy. Jak słusznie Pan zauważył mieszka Pan w małym środowisku i ma Pan tego świadomość, że dobre imię Pana Wojtka zostało wystawione na szwank.Jak nie ma Pan o czym pisać, a chce się Pan wykazać to proszę sobie znaleźć inne ofiary, albo pisać o sobie, swojej hodowli, o cotygodniowych zakupach lub zwyczajnie o pogodzie. Pan ma chyba z lekka wypaczony pogląd na życie, skoro chwali się Pan takimi paszkwilami, a to, co Pan zrobił uważa za jak najbardziej słuszne.Nie wiem czy nie jest krzywdzącym nazywanie kogoś "ciotą", osobą dysfunkcyjną i upublicznianie czyjegoś wykształcenia i poglądów. To zwyczajnie nie jest pańska sprawa.Każdy dobrze wychowany człowiek z pewnością by tak nie postąpił. Jednakże, jak widać, Pan do takich osób się nie zalicza. Traktowanie kogoś jak nieszkodliwego wariata nie jest OK. Przynajmniej nie do Pana winna należeć ocena.Jeśli jest Pan taki uczciwy i dobroduszny to czemu się Pan nie pochwalił Panu wojtkowi tymże sławetnym artykułem- chyba, że miał to Pan zrobić przy wielkanocnym śniadaniu, na które go Pan zaprosił. Szczyt chamstwa po prostu to jest! Być może zabrakło Panu materiałów na artykuł i Pan Wojtek miał ich dostarczyć. Proszę Pana pańska twórczość, niestety, nie została doceniona, z tego co mi wiadomo, to wręcz odwrotnie wywołała oburzenie i krytykę, bo nawet ludzie nie będący globtroterami i wysoce wykształconymi odróznią chamstwo od życzliwej ironii. Bo to jest tak; " jeśli wejdziesz między wrony to i kraczesz tak, jak one". Jeśli nikt inny nie wyraża sprzeciwu co do Pańskiej twórczości to niech Pan sobie pisze co się Panu podoba tylko prozzę nie zapominać o dobrym tonie, jaki powinien obowiązywać. Proszę również pamiętać o tym, że należy poinformować osoby zainteresowane,iż będą bohaterami Pana szeroko pojętej twórczości. Ja nie jestem uprzedzona, tylko w przeciwieństwie do Pana mniej więcej dobrze wychowana i mająca na uwadze dobro innych. Proponuję zająć się swoimi sprawami, a nie interesować się sprawami swoich sąsiadów, gdyż im takie życzliwe sąsiedztwo jest zupełnie zbyteczne.
Proszę również bardziej wnikliwie sprawdzać informacje, gdyz nie wszystkie zamieszczone fakty były zgodne z prawdą, a to już jest przekłamanie i za to się odpowiada, co z kolei dowodzi, iż ja naprawdę Panu nie grożę. Proszę się zająć tym, czym Pan się powinien zajmować i poszukać innych źródeł utrzymania, które nie będą sprzyjać szkalowaniu innych.
Osobą Pana Wojtka proszę się nie interesować, nie przeprowadzać na jego temat wywiadów środowiskowych oraz nie czynić go bohaterm swojej twórczości bez jego wiedzy i zgody. w przeciwnym razie zapewniam Pana iż spotkamy się na drodze sądowej.

Z poważaniem

"wielbicielka pańskiej twórczości"

Jak już kiedyś pisałem, trudno mi z góry powiedzieć, o czym jest ten blog. To po prostu mój pamiętnik i piszę o wszystkim, co mnie poruszy. Niektóre z wpisów dotykają spraw na tyle ważnych lub ogólniejszej natury, że wysyłam je do znajomych redakcji. Z całą pewnością jednak, mój blog nie jest kroniką towarzyską naszej wsi.


Aby każdy mógł sobie sam wyrobić własne zdanie na ten temat, podaję poniżej spis wszystkich postów które dotyczyły głównie spraw wsi, a nie innych, też tutaj (i częściej o wiele!) poruszanych, w kolejności od najnowszych, do najstarszych. Żeby otworzyć każdy wpis, wystarczy najechać na niego myszką i kliknąć:
- "Pożar"
Jest to niewielka część mojej w tym blogu twórczości. W żadnym razie nie można wymienionych w tych tekstach osób zidentyfikować, w każdym razie nie dla celów urzędowych takich jak kontrola skarbowa czy weterynaryjna - a jeśli opisałem ich tak wiernie, że ci, co ich i tak znają, łatwo mogą ich rozpoznać, to chyba tylko znaczy, że dobrze piszę..? Nie można mieć pretensji do lustra, że wiernie odbija...

Każdemu mogę spojrzeć prosto w oczy. Przy tym ja się pod moimi tekstami zawsze podpisywałem imieniem i nazwiskiem, a gdzie mieszkam - każdy wie. Ten blog zawsze był na pierwszej stronie wyników wyszukiwania hasła "Boska Wola" w Googlach.

9 komentarzy:

  1. Cześc Jacku. Nic się nie przejmuj tą pisaniną. Osoba która do Ciebie wysmarowała ten tekst, jest albo zakompleksioną nastolatką - kompletnie nie mającą pojęcia o czym piszesz, albo....właśnie nie wiem jak to określić - jednym najprostrzym słowem - jest NIENORMALNA. Pozdrawiamy Hanka i Andrzej
    Ciekawa jestem kiedy mnie poda do sądu...czekam z niecierpliwością

    OdpowiedzUsuń
  2. Z przykroscią musze stwierdzić, że pańska krytykantka wspaniale włada językiem polskim, ale oprócz kłótni i robienia fermentu najwyraźniej nie ma w tym języku nic rzeczowego do powiedzenia. Ale być może niektórzy tak mają, że kłócą się tylko po to, żeby sie kłócić. Może sprawia im to radość?

    Ps: Nie znam tej Pani, a moja opinia opiera się o napisany przez nią mail. Jest to moje prywatne odczucie oparte na własnych przemyśleniach i nie ma na celu nikogo obrazić. Naprawde nie pisze tego złośliwie. To tak na wypadek, gdyby ta Pani zechciała mnie pozwać :)

    Pozdrawiam, Polak

    OdpowiedzUsuń
  3. Jacku - czytam twojego bloga regularnie, choć dopiero teraz wpisuje się. Osoba ktora smaruje do ciebie te maile nie jest całkiem zdrowa na umysle, to pewne. Nikt normalny by tak nie odebrał tego co piszesz jak ta osoba. Nie przejmuj się więc i w ogole na nie nie odpisuj. I proszę pisz dalej - bo przyjemnie się to czyta.

    Ela P.

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja również proszę o dalsze pisanie- w takim właśnie stylu i z dowolnością tematów na blogu, bo Pańskie wpisy, o czymkolwiek by były, czyta się równie przyjemnie. Piękna polszczyzna i kultura wypowiedzi jest widoczna zawsze. Pozdrawiam serdecznie!

    Pańska czytelniczka.

    OdpowiedzUsuń
  5. proszę w wolnej chwili wejść na mój blog http://stadninapodskalka.blogspot.com/ i przeczytać dwa posty z 3 stycznia 2011 roku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za dobre słowo. Co do ogłoszenia: przecież każdy, kto by tu raz przyjechał, od razu i tak by się zorientował jak się sprawy mają. To po co czarować? A tak się przynajmniej wyróżnia!

    Przy tym, ja w ten pensjonat za bardzo nie wierzę. Większość ludzi, którzy są na tyle szaleni, żeby trzymać swoje konie pod gołym niebem, ma już ten kawałek nieba na własność i po pensjonatach się szlajać nie musi.

    A co do reszty - mój Boże, a cóż ja mogę na to poradzić..?

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję, że podszedł Pan do tych tekstów, we właściwy sobie sposób, z dużą dozą dystansu. Tekst nieco zabawny w gruncie rzeczy. Może napięcie przedmiesiączkowe spowodowało ten bezsensowny słowotok? Kto to wie. Pozdrowienia dla intrlokutorki :))
    BiZ

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam o sąsiadach (a dokładnie Wojtku) i jakoś tak nieprzyjemnie się zrobiło. Nieładnie się z chorych ludzi naigrywać. Oczywiście, we wsi wszyscy go znają, ale teraz jego problem został upubliczniony i cała Polska może sobie o tym poczytać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Osobiście uważam że aktualnie najbardziej ważna w motoryzacji jest ekonomiczność danego samochodu. Producenci prześcigają się w nowinkach technologicznych często zapominająć o redukcji spalania auta, a potem celowo fałszują wyniki spalania. Przykładem dość głośnym był w ostatnich latach Volkswagen. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...